Australia: auta zelektryfikowane przeskoczyły benzynowe

Australia długo wyglądała jak ten gość, co wchodzi na imprezę, gdy DJ już zwija sprzęt. A jednak w grudniu wydarzyło się coś, co trudno zbyć wzruszeniem ramion: samochody zelektryfikowane przeskoczyły sprzedaż aut benzynowych w skali jednego miesiąca. Liczby są małe, różnica symboliczna, ale sygnał jest wyraźny.
W ciągu czterech tygodni grudnia kupiono tam 35 058 aut zelektryfikowanych, czyli razem: hybrydy, hybrydy plug-in oraz samochody elektryczne. Dla porównania auta benzynowe zamknęły ten sam okres wynikiem 34 559 sztuk. Różnica to zaledwie 499 aut, ale po raz pierwszy w jednym miesiącu „elektryfikacja” wyszła przed benzynę.
Co dokładnie znaczy „zelektryfikowane” i dlaczego ten detal ma znaczenie
W tych statystykach do jednego worka wrzucono trzy różne światy: klasyczne hybrydy, hybrydy plug-in i pełne elektryki bateryjne. To ważne, bo ten „przeskok” nie oznacza, że pojazdy w pełni elektryczne nagle zdominowały Australię – oznacza, że kierunek zakupów coraz częściej zahacza o napęd z baterią (w różnym wydaniu). Żeby złapać skalę: w całym 2025 roku sprzedaż aut zelektryfikowanych wyniosła 355 887 sztuk, co dało im 28,6% udziału w rynku. Samochody elektryczne stanowiły z tego 103 270 sztuk, czyli 8,3% całego rynku.
Punkt zwrotny czy jednorazowy wyskok? 2026 na horyzoncie
Na bazie takiego grudnia łatwo popłynąć w narrację o rewolucji. Lepiej trzymać się faktów: to wciąż jeden miesiąc, a przewaga była minimalna. Ale jednocześnie trudno nie zauważyć, że 2026 może być pierwszym pełnym rokiem, w którym auta „z baterią” zaczną realnie doganiać klasyczne spalinowe w całorocznej statystyce.
Chiny podkręcają tempo: marki, które ciągną wynik
Duża część rozpędu ma jedno źródło: rosnącą obecność producentów z Chin, których oferta okazała się dla australijskich kupujących po prostu atrakcyjna cenowo i szeroka modelowo. Wśród marek, które są wymieniane jako motor tego trendu, pojawiają się: BYD, Geely, MG, Xpeng oraz Zeekr. Do tego ma dojść kolejna fala małych i przystępniejszych aut elektrycznych, które mogą jeszcze bardziej podbić popyt – m.in. Nio Firefly, Geely EX2 oraz BYD Atto 1. To właśnie takie samochody zwykle robią robotę na rynku masowym.
Benzyna i diesel wciąż rządzą, ale obraz nie jest już ten sam
Mimo grudniowego „pierwszego razu”, benzyna w skali roku nadal miała największy kawałek tortu. W 2025 roku sprzedano 475 279 aut benzynowych, co przełożyło się na 38,3% rynku. Diesel też trzyma pozycję: 29,4% udziału, i to poziom, który pozostaje względnie stabilny przez ostatnie pięć lat.
Czyli tak – Australia wciąż jest krajem, gdzie ropa ma silny głos, tylko ten głos nie jest już monologiem. Najciekawsze jest porównanie w dłuższym horyzoncie: w 2015 roku auta benzynowe miały 67% rynku. Dziesięć lat później mówimy o 38,3%. To nie kosmetyka – to zmiana nawyków i oferty, krok po kroku, bez fajerwerków.
Plug-iny rosną, elektryki budują udział
W 2025 roku dobrze wypadły klasyczne hybrydy: 199 133 sprzedane sztuki i 16% rynku. To segment, który często wygrywa „bezbolesnością” zmiany: tankujesz jak dawniej, a w mieście bywa ciszej i oszczędniej (zwykle). Hybrydy plug-in nadal są mniejszą kategorią, ale widać postęp: 53 484 sprzedane auta i 4,3% udziału w rynku. To pokazuje rosnące zainteresowanie technologią przejściową – dla tych, którzy chcą jeździć na prądzie, ale nie chcą opierać całego życia na dostępności ładowarki.
Najważniejsze liczby w jednym miejscu
- Grudzień: 35 058 aut zelektryfikowanych vs 34 559 benzynowych (pierwszy taki miesiąc).
- 2025: 355 887 aut zelektryfikowanych (28,6% rynku).
- 2025: 103 270 aut elektrycznych bateryjnych (8,3% rynku).
- 2025: 475 279 aut benzynowych (38,3% rynku).
- Diesel: 29,4% rynku (stabilnie ok. 5 lat).
- 2015: benzyna miała 67% rynku (spadek w dekadę jest wyraźny).
- 2025: hybrydy 199 133 szt. (16% rynku), plug-iny 53 484 szt. (4,3% rynku).
Jeśli ktoś oczekuje nagłej kapitulacji benzyny, to nie jeszcze nie ten czas. Ale jeśli ktoś szuka momentu, w którym trend przestał być „ciekawostką”, a zaczął dotykać masowego rynku – grudzień dał Australii właśnie taki punkt zaczepienia. I teraz najciekawsze będzie nie to, co wydarzyło się raz, tylko to, czy uda się to powtórzyć miesiąc po miesiącu.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Verstappen bezradny w Chinach. Red Bull ma auto, z którym nie da się walczyć

Ford odświeża Capri i Explorera. Zasięg rośnie do 444 km, a to dopiero początek zmian

16-latek miał ukraść Lamborghini Urus i jeździć nim po mieście przez 16 godzin. Skończył na… ogrodzeniu

Francja walczy z aferą rejestracyjną. Ponad 1 mln aut mogło dostać lewe papiery



