Capricorn 01 Zagato: analogowy hipersamochód z 900 KM i ręczną skrzynią

Da się dziś pokazać hipersamochód i zamiast wielkich ekranów postawić na pokrętła, analogowe wskaźniki i ręczną skrzynię. Capricorn 01 Zagato właśnie to ma do zaoferowania: karbonowy monokok, doładowane V8 5,2 l i ambicje, które celują w absolutną czołówkę. A do tego limit 19 sztuk i cena, która skutecznie odsiewa „zainteresowanych”.
Nowy prototyp Capricorn 01 Zagato zadebiutował na Salon Rétromobile we Francji, w Paryżu. To drugi publicznie pokazany egzemplarz, po wcześniejszej prezentacji pierwszej wersji w Belgii kilka miesięcy wcześniej.
Dwa jeżdżące prototypy, trzeci w budowie
Marka podkreśla:
Oba auta to inżynierskie wozy rozwojowe, a nie makiety ani studia stylu. Są w pełni sprawne i nadają się do jazdy. Trzeci egzemplarz jest już w budowie w zakładzie firmy w Mönchengladbach w Niemczech.
To ważny detal, bo w tej klasie łatwo wpaść w pułapkę „ładnego modelu na stojaku”. Tu ma być realny samochód, który po prostu działa.
Zagato zrobiło formę
Jak sugeruje nazwa, nadwozie zaprojektowało Zagato, więc są i firmowe smaczki: dach typu double bubble oraz reflektory o migdałowym kształcie. Do tego dochodzi agresywna aerodynamika, skrzydlate drzwi, a także „latające” tylne słupki (skojarzenie z Fordem GT narzuca się samo, zwłaszcza w ruchu).

Kolor robi robotę, a wnętrze gra w „pełny analog”
Pierwszy pokazany egzemplarz miał zielone nadwozie w odcieniu Verde Knokke i brązowe, skórzane wnętrze. Nowa wersja idzie odważniej: lakier Giallo Sole i niebieska tapicerka z zamszu zmieniają klimat o 180 stopni (zamiast klasyki jest wyraźna „scena” pod występ). W środku konsekwencja jest niemal demonstracyjna.
Są klasyczne zegary, jest ręczny lewarek w prowadnicy, a kierownica jest okrągła. Do tego dochodzą obrotowe manipulatory na kole kierownicy, nowoczesne kubełkowe fotele oraz połączenie niebieskiego zamszu z odsłoniętym włóknem węglowym, które spina całość wizualnie. 
Karbonowy monokok i doładowane V8 5,2 l umieszczone centralnie
Technicznie to projekt z kategorii „bez półśrodków”. Capricorn 01 Zagato opiera się na karbonowym monokoku. Za plecami kierowcy pracuje doładowane mechanicznie V8 5,2 l, pierwotnie pochodzące z Forda, ale mocno zmodyfikowane. Efekt? Ponad 900 KM i 1000 Nm momentu obrotowego. Marka deklaruje przyspieszenie 0–100 km/h w czasie poniżej 3 sekund oraz prędkość maksymalną 360 km/h.
To są liczby z najwyższej półki. Napęd trafia wyłącznie na tylną oś, a między silnikiem i kołami jest pięciobiegowa, ręczna skrzynia biegów. W parze z analogowym charakterem idzie też masa: deklarowana sucha masa własna to poniżej 1200 kg. Na papierze wygląda to jak przepis na bardzo surowe, bardzo bezpośrednie wrażenia z jazdy. 
Dostawy i cena: limit 19 sztuk, a chętnych podobno nie brakuje
Harmonogram dostaw zakłada, że pierwsze egzemplarze trafią do klientów jeszcze w tym roku. Plan produkcji zakłada 19 egzemplarzy, a dostępnych zostało już tylko kilka sztuk. Cena wynosi €2,95 mln (ok. 12 428 645 zł).
Przy takich kwotach Capricorn 01 Zagato wchodzi do tej samej ligi, w której stoją Ferrari, McLaren, Bugatti, Koenigsegg czy Pagani. Różnica polega na tym, że tutaj akcent jest położony na analogowy styl i ręczną obsługę, a nie na cyfrowy „show” w kokpicie.
To nie pierwsza przygoda Capricorn z motorsportem
Choć ma to być pierwszy produkcyjny samochód tej firmy, Capricorn nie startuje od zera. Deklarowane doświadczenie obejmuje lekkie komponenty wykorzystywane wcześniej w projektach dla Porsche w LMP1, programach Peugeot Sport (Le Mans oraz Dakar), a także we współpracy z Mercedesem, Lotusem i Caterhamem w Formule 1 oraz z Volkswagenem w WRC. To nie gwarantuje sukcesu na drodze, ale pokazuje, że „lekkość” i inżynieria nie są tu przypadkowym hasłem.
O autorze
Adam Główka
Najnowsze

Bentley robi Bentaygę na serio w teren. Koncept Bentayga X ma 55 mm więcej prześwitu i 650 KM

Mini Land Cruiser z Japonii? Suzuki Jimny dostało nową twarz

BOTTEGAFUORISERIE w Paryżu: Alfa Romeo i Maserati pokazują, co znaczy „szyte na miarę”

Maserati robi pokaz „lodu i ognia”. Jedyny MCPura Cielo Frozen Magma już jeździ po St. Moritz






















































