Paliwowy wstrząs od 4 maja. Benzyna, diesel i LPG w górę

Od 4 maja kierowcy w Polsce wchodzą w nową rzeczywistość cenową. Dotychczasowe limity przestają chronić przed podwyżkami, a benzyna, diesel i LPG zaczynają drożeć niemal jednocześnie. Krótkotrwała stabilizacja na stacjach kończy się pod presją globalnych wydarzeń.
Obecne ceny na stacjach pozostają jeszcze w granicach narzuconych limitów, ale są one ustawione na maksymalnych poziomach. Benzyna 95 kosztuje 6,45–6,46 zł za litr, a diesel dochodzi do 7,31 zł/l. LPG utrzymuje się w przedziale 3,75–3,79 zł/l, co oznacza chwilowy spokój dla kierowców aut z instalacją gazową.
Limity działają, ale rynek już je przegonił
Regulacje cenowe nadal obowiązują, jednak ich skuteczność wyraźnie maleje. Sieci paliwowe dostosowały ceny dokładnie do maksymalnych stawek, co oznacza brak realnej przestrzeni na utrzymanie stabilności. Za zmianę odpowiada przede wszystkim sytuacja na rynku ropy.
Wzrost napięcia na Bliskim Wschodzie oraz problemy w relacjach między USA a Iranem wywołały silną reakcję rynku. Dodatkowo spadek zapasów ropy w Stanach Zjednoczonych przełożył się na wzrost cen surowca, który przekroczył poziom 120 dolarów za baryłkę.
Podwyżki już przesądzone
Podniesienie hurtowych cen paliw oznacza, że zmiany na stacjach są tylko kwestią czasu. Analitycy wskazują, że wzrosty będą wyraźne i odczuwalne przy każdym tankowaniu. Prognozowane stawki po 4 maja wyglądają następująco:
- Benzyna 95: ok. 6,55 zł/l
- Benzyna 98: nawet 7,05 zł/l
- Diesel: ok. 7,45 zł/l
- LPG: ok. 3,89 zł/l
Oznacza to wzrosty o kilkanaście, a w przypadku diesla nawet kilkadziesiąt groszy na litrze. W praktyce przekłada się to na zauważalnie wyższy koszt pełnego baku.
Niezwykła okazja przed zmianą cen
Tuż przed wejściem nowych stawek pojawiła się rynkowa anomalia, która działa na korzyść kierowców. Na części stacji paliwo premium kosztuje tyle samo co standardowe, zarówno w przypadku benzyny, jak i diesla.
Taka sytuacja występuje m.in. na wybranych stacjach, gdzie różnice jakościowe nie są obecnie odzwierciedlone w cenie. To chwilowa okazja, która zniknie wraz z aktualizacją cenników.
Globalna presja silniejsza niż lokalne regulacje
Obecna sytuacja pokazuje, że krajowe limity cenowe mają ograniczoną skuteczność wobec globalnych mechanizmów rynku paliw. Decydujące znaczenie mają ceny ropy oraz czynniki geopolityczne, które wpływają na koszty produkcji i dystrybucji paliw.
W efekcie stabilizacja była tylko chwilowa, a kierowcy muszą przygotować się na wyższe wydatki. Rynek paliw wraca do logiki globalnej, w której lokalne regulacje pełnią jedynie funkcję krótkoterminowej tarczy.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Verstappen: „Jeśli Formuła 1 się nie uda, mogę spróbować rajdów”

Chiński rynek wchodzi w nową fazę. Nadchodzi era gigantów

Volkswagen studzi emocje. Chińskie elektryki jednak nie dla Europy

Škoda Epiq ujawnia wnętrze. Premiera już za chwilę



