⏱️ 3 min.

Chińskie marki znalazły lukę w europejskich taryfach na auta elektryczne

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

24-08-2025 17:08
Chińskie marki znalazły lukę w europejskich tarfyach

Europejskie cła na chińskie samochody elektryczne, sięgające nawet 45%, miały chronić lokalny przemysł i zniechęcać do importu tanich aut wspieranych przez subsydia z Pekinu. Rzeczywistość pokazała jednak, że producenci z Państwa Środka szybko odnaleźli „tylną furtkę”. Skupili się na hybrydach, które podlegają znacznie łagodniejszym obciążeniom, i tym samym uniknęli największych kosztów.

Hybrydy jako bezpieczna przystań

Hybrydy typu plug-in okazały się złotym środkiem dla chińskich marek. Nie tylko pozostają popularne wśród europejskich klientów, ale też ich import objęty jest jedynie 10% cłem. To zdecydowanie mniej niż dodatkowe opłaty, jakie nakładane są na czysto elektryczne modele. Nic dziwnego, że rejestracje takich aut biją rekordy. Według danych Dataforce, BYD zarejestrował w pierwszej połowie bieżącego roku ponad 20 000 hybryd plug-in w UE. To ponad trzy razy więcej niż przez cały 2024 rok. MG również zwiększył import hybryd, podobnie jak Lynk & Co, podczas gdy sprzedaż elektryków tych marek spadła dramatycznie.

BYD i MG zmieniają kurs

Na przykładzie BYD różnica jest uderzająca. Elektryczny SUV Atto 3 w Niemczech został obciążony cłami na poziomie 27% (10% podstawowej stawki plus 17% dodatkowej). To oznacza około 43 000 PLN doliczonych do ceny auta. Dla porównania, hybrydowy Seal U plug-in musiał się zmierzyć tylko z 10% cłem – czyli około 18 000 PLN przy bazowej cenie wynoszącej 173 000 PLN. Sytuacja SAIC, właściciela marki MG, wygląda jeszcze bardziej skrajnie. Na elektryki MG nałożono cło w wysokości 45,3%. Efekt? Spadek sprzedaży elektryków o 60% w pierwszym półroczu. Jednocześnie MG zwiększył rejestracje hybrydowych modeli HS, ZS oraz MG 3.

Komentarz ekspertów

Eksperci nie kryli, że taki zwrot wydarzeń był przewidywalny. Jak zauważyła dyrektor niemieckiego Center Automotive Research, Beatrix Keim:

To było tylko kwestią czasu, zanim chińscy producenci zmienili swoją strategię po wprowadzeniu specjalnych ceł, by zwiększyć rentowność w Europie.

Reakcja Unii Europejskiej

Komisja Europejska zdawała sobie sprawę z tej luki w systemie taryfowym, lecz dotychczas nie podjęła zdecydowanych kroków, aby ją zamknąć. Bruksela wyrażała raczej nadzieję, że problem uda się rozwiązać poprzez rozmowy z producentami z Chin, którzy coraz agresywniej rozwijają się na europejskim rynku.

Zmiana taktyki, ten sam cel

Chińscy producenci pokazali, że przepisy taryfowe można obchodzić nie mniej skutecznie niż korki uliczne – wystarczy wybrać inny pas ruchu. Zamiast blokady importu, Unia doczekała się gwałtownego wzrostu liczby hybryd z Chin. To rozwiązanie jest korzystne zarówno dla importerów, którzy omijają wysokie cła, jak i dla klientów – ci ostatni nadal otrzymują samochody w atrakcyjnych cenach. Pozostaje pytanie, czy Bruksela zdecyduje się na korektę systemu i objęcie hybryd podobnymi cłami jak elektryki, czy też zaakceptuje tę nową równowagę rynkową. Na razie jedno jest pewne – chińskie marki udowodniły, że w grze o europejski rynek samochodowy są mistrzami adaptacji.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.