Dlaczego BYD tak bardzo chce kupić Maserati? Odpowiedź jest prosta

BYD szuka sposobu na wejście wyżej niż rynek masowych aut elektrycznych, a Maserati może być dla Chińczyków skrótem do świata marek luksusowych. Problem w tym, że ta włoska marka należy do Stellantisa, a jej prezes, Santo Ficili, mówi jasno: Maserati nie jest na sprzedaż. To nie zmienia faktu, że sama idea takiego przejęcia pokazuje, jak mocno chińscy producenci chcą przeskoczyć barierę prestiżu w Europie.
Chińczycy mają technologię, ale nie mają włoskiej legendy
BYD jest dziś jednym z największych graczy w elektromobilności, ale w Europie sama skala produkcji nie wystarcza do zbudowania statusu marki premium. Luksusowe auta wymagają historii, rozpoznawalności i emocji, których nie da się kupić w salonie razem z szybkim ładowaniem.
Właśnie dlatego Maserati jest dla BYD-a interesujące. Chiński producent ma już markę Yangwang i elektryczny hipersamochód U9, który według producenta potrafi podskakiwać i osiągać 500 km/h. Dla klientów spoza Chin ta nazwa nadal nie ma jednak takiego ciężaru jak Maserati.
Maserati ma problem większy niż brak modnego napędu
Maserati oferuje obecnie trzy modele, ale jego sprzedaż wygląda bardzo słabo. W zeszłym roku na samochody tej marki na całym świecie zdecydowało się zaledwie około 8000 klientów. To wynik znacznie niższy niż u Ferrari czy Lamborghini.
Marka z Modeny ma więc prestiż, ale nie ma dziś sprzedaży, która pasowałba do jej historii. Brzmi jak klasyczny przypadek: piękny herb, trudny Excel.
BYD zyskałby gotową przepustkę do segmentu premium
Przejęcie Maserati dałoby BYD-owi natychmiastowy dostęp do rozpoznawalnej europejskiej marki luksusowej. To mogłoby pomóc w eksporcie droższych aut, bo europejski klient szybciej zrozumie znaczek Maserati niż kolejną nową nazwę z Chin.
Taki ruch mógłby też mieć znaczenie produkcyjne. Dodatkowe zaplecze w Europie pomogłoby ograniczyć problem ceł importowych, a marka z włoskim rodowodem mogłaby stać się wygodną platformą dla droższych modeli BYD-a poza Chinami.
Formuła 1 też pojawia się w tle
BYD ma ambicje związane z Formułą 1, a Maserati dałoby Chińczykom mocniejszy punkt startu niż budowanie sportowego wizerunku od zera. Motorsport potrafi podnieść prestiż marki, ale wymaga czasu, pieniędzy i cierpliwości.
Stella Li, wiceprezes wykonawcza BYD-a, uznała marki takie jak Maserati za bardzo interesujące. To jeszcze nie oznacza negocjacji, ale pokazuje kierunek myślenia: chiński producent nie chce być kojarzony wyłącznie z masową elektromobilnością.
Stellantis nie mówi „sprzedajemy”, Maserati mówi „zostajemy”
Maserati jest częścią koncernu Stellantis, do którego należą też między innymi Alfa Romeo, Peugeot i Dodge. Oficjalnie nie ma konkretnych planów sprzedaży włoskiej marki, więc na krótką metę nie należy spodziewać się przejęcia.
Santo Ficili, prezes Maserati, mówi wprost, że marka nie jest na sprzedaż. Widzi on też pole do poprawy nie tyle w samych samochodach, ile w produkcji, marżach, kanałach sprzedaży i marketingu. To sugeruje, że obecny właściciel chce najpierw naprawiać biznes, a nie od razu szukać kupca.
Ten scenariusz nie jest bliski, ale nie brzmi już absurdalnie
Chińskie koncerny mają kapitał, technologię i ambicje, ale w segmencie premium nadal walczą z deficytem prestiżu. Europejskie marki z trudną sytuacją sprzedażową i mocnym dziedzictwem mogą więc coraz częściej trafiać na ich radar.
Maserati pasuje do tego obrazu prawie zbyt dobrze. Ma rozpoznawalną nazwę, włoski rodowód i sportowe skojarzenia, ale jednocześnie potrzebuje odbudowy sprzedaży. Na razie to bardziej sygnał rynkowy niż zapowiedź transakcji, lecz sam fakt, że BYD patrzy w stronę takich marek, mówi sporo o kolejnym etapie chińskiej ekspansji.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

Verstappen poczuł bolid. Monako obnażyło paradoks przepisów 2026

Leclerc nie ufa hamulcom. Przez to był P4 w kwalifikacjach

Toto Wolff wyjaśnił słabe kwalifikacje Russella

Russell nie wie, gdzie traci do Antonellego. Mercedes ma problem




