⏱️ 4 min.

Hyundai obiecuje nową generację bardziej angażujących elektryków

Zdjęcie autora artykułu

Redakcja MotoGuru.pl

23-06-2026 10:06
Hyundai Ioniq 5
fot. Hyundai

Hyundai rozwija kolejną generację elektrycznych modeli N, a kierunek jest dość odważny: samochody mają dawać jeszcze bardziej realistyczne wrażenia z jazdy autem spalinowym. Jak podaje Autocar, szef globalnego działu R&D Hyundaia Manfred Harrer potwierdził, że następna platforma IMA będzie bazą dla mocniejszych i bardziej angażujących wersji N.

Hyundai chce emocji, nie tylko cyferek

Dział N nie próbuje już wyłącznie udowadniać, że elektryk może być szybki. Hyundai buduje swoją przewagę na tym, że auto elektryczne może symulować elementy znane ze sportowych samochodów spalinowych, w tym wirtualną zmianę biegów i syntetyczny dźwięk silnika. To właśnie te rozwiązania wyróżniły Ioniqa 5 N oraz Ioniqa 6 N.

Podobne funkcje zaczęli wprowadzać także inni producenci, w tym Honda i Porsche, więc Hyundai traktuje ten obszar jako technologię, w której chce pozostać liderem. Manfred Harrer stwierdził, że Hyundai nie zamierza kopiować konkurencji. Marka chce rozwijać własny pomysł na sportowego elektryka, nawet jeśli dla części kierowców symulacja skrzyni biegów w aucie bez klasycznej przekładni brzmi jak żart inżynierów „kawie z prądem”.

Nowa generacja modeli N dostanie więcej „mechanicznego” charakteru

Hyundai pracuje nad tym, by kolejne elektryczne N były jeszcze bardziej przekonujące w odbiorze. Harrer nie podał pełnej listy zmian, ale wskazał kierunek: praca na biegu jałowym, strzały z wydechu i wibracje w kabinie mogą stać się elementami nowego poziomu zaangażowania kierowcy. Harrer opisał filozofię marki wprost:

Jesteśmy liderem, a nie naśladowcą w tej technologii. W następnej generacji tych samochodów chcę uczynić ją jeszcze bardziej realistyczną. Chcę ją dalej udoskonalić.

To ważna deklaracja, bo Hyundai nie traktuje takich funkcji jako dodatku dla marketingu. Marka widzi w nich sposób na utrzymanie emocji w świecie, w którym samochody elektryczne często przyspieszają brutalnie szybko, ale robią to w dość jednorodny sposób zakrawający o nudę.

Platforma IMA zastąpi E-GMP i trafi do sportowych wersji

Kolejnym etapem będzie architektura IMA, która w nadchodzących latach zastąpi obecną platformę E-GMP. Hyundai nie podał dokładnego terminu debiutu, ale Harrer przypomniał, że E-GMP weszła do gamy w 2021 roku i przejdzie normalny cykl życia. Pierwszym modelem na E-GMP był Ioniq 5. Jego następca może pojawić się około 2028 roku, więc właśnie wtedy IMA mogłaby zaliczyć jeden z pierwszych dużych debiutów.

Nowa architektura posłuży także jako baza dla ulepszonych modeli N. Hyundai nie ujawnił jednak, które linie modelowe otrzymają sportowe odmiany, więc na razie nie ma podstaw, by wskazywać konkretne nadwozia poza ogólnym kierunkiem rozwoju gamy.

Ładowanie, baterie i koszty: ewolucja zamiast rewolucji

IMA ma korzystać z nowej generacji technologii 800 V, co ma przełożyć się na szybsze ładowanie. Platforma otrzyma też akumulatory piątej generacji, nastawione na poprawę sprawności oraz lepszą integrację z autem. Harrer nie przedstawia IMA jako tak wielkiego przełomu, jakim była pierwsza generacja E-GMP. Według niego Hyundai skupia się teraz na dopracowaniu zarządzania temperaturą, efektywności całego samochodu, kosztów i integracji podzespołów.

W praktyce oznacza to mniej rewolucji na papierze, a więcej pracy nad tym, żeby auto było lepsze w codziennym użytkowaniu i jednocześnie ciekawsze dla kierowcy.

Hyundai idzie własną drogą, nawet jeśli część kierowców kręci nosem

Najciekawsze w strategii Hyundaia jest to, że marka nie ucieka od zarzutu o sztuczność. Harrer przyznał, że wiele osób nazywa takie rozwiązania fałszywymi, ale jednocześnie podkreślił, że kierowcom się one podobają. Szef globalnego R&D Hyundaia ujął to w rozmowie z Autocar bardzo obrazowo:

Nie jesteśmy tymi poważnymi ludźmi z Porsche. Jesteśmy od tego, żeby dawać frajdę z jazdy. Zrobiliśmy duży krok i przez lata będziemy to rozwijać, a następna platforma też to otrzyma. Prototypy demonstracyjne już jeżdżą.

Ten cytat dobrze pokazuje, gdzie Hyundai chce ustawić modele N. Nie chodzi wyłącznie o najostrzejszą precyzję, lecz o zabawę, charakter i wrażenie uczestniczenia w czymś bardziej mechanicznym niż zwykłe wciskanie gazu w szybkim, bezszelestn m i bezpłciowym elektryku.

Jeśli ten plan się uda, kolejne elektryczne modele z linii Hyundai N mogą być jednymi z niewielu aut na prąd, które nie będą próbowały udawać „smartfonów na kołach z funkcją przemieszczania pasażerów”. Będą za to świadomie grały emocjami znanymi z motoryzacji spalinowej, nawet jeśli te emocje będą na swój sposób syntetyczne.

O autorze

© 2026 MotoGuru.pl