Ferrari 849 Testarossa – hybrydowa bestia z trzema silnikami elektrycznymi i 1035 KM

Ferrari przywróciło do życia legendarną nazwę Testarossa, ale tym razem w zupełnie nowym wydaniu – jako hybrydę plug-in o łącznej mocy 1035 KM. Nowy model 849 Testarossa zastąpił SF90 Stradale i Spider, a jego premiera zwiastuje kolejny etap w ewolucji włoskiej marki. To nie nostalgiczna podróż do lat 80. XX wieku, lecz brutalna demonstracja technologii, w której tradycyjne V8 współpracuje z trzema silnikami elektrycznymi, a nadwozie generuje imponującą siłę docisku.
Silnik i układ hybrydowy
Sercem Ferrari 849 Testarossa jest przeprojektowany podwójnie doładowany silnik V8. Otrzymał on nowe głowice cylindrów, kolektory wydechowe i największe w historii marki turbosprężarki. Sam silnik spalinowy rozwija 819 KM, natomiast trzy jednostki elektryczne dostarczają dodatkowe 217 KM. Wspólnie tworzą układ o łącznej mocy 1035 KM. Dwa silniki elektryczne umieszczono przy przedniej osi, co umożliwia wektorowanie momentu obrotowego w zakrętach. Trzeci znalazł się między jednostką V8 a 8-biegową przekładnią F1 DCT i odpowiada za wsparcie przy wyższych prędkościach. W trybie elektrycznym moc trafia jedynie na przednie koła, a prędkość maksymalna jest ograniczona do 130 km/h. Bateria o pojemności 7,45 kWh pozwala na pokonanie około 25 km bez użycia silnika spalinowego.

Osiągi na granicy fizyki
Ferrari zapowiedziało, że coupe przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,2 s, a od 0 do 200 km/h w 6,3 s. Prędkość maksymalna obu wersji – coupe i spider – przekracza 330 km/h. Odmiana otwarta jest nieco wolniejsza z uwagi na dodatkową masę. Aktywna aerodynamika generuje 415 kg siły docisku przy prędkości 250 km/h. To efekt m.in. ruchomych elementów nadwozia i nowej koncepcji tylnej części auta, gdzie podwójny ogon inspirowany modelem 512 S zwiększa stabilność przy dużych prędkościach.
Dziedzictwo nazwy Testarossa
Historia tej nazwy sięga lat 50. XX wieku, gdy czerwone pokrywy zaworów stały się znakiem rozpoznawczym wyścigowych Ferrari. W 1984 roku pojawiła się ikoniczna Testarossa, której produkcję zakończono w 1996 r. Enrico Galliera, dyrektor ds. marketingu i handlu Ferrari, podkreślił:
Nie chodzi o kopiowanie dawnych projektów. Nie chcemy patrzeć wyłącznie wstecz. Nazwa Testarossa pochodziła od czerwonych pokryw zaworów najpotężniejszych modeli w gamie.
Obecny model nie jest próbą odtworzenia klasycznej sylwetki – to zupełnie nowy rozdział.
Stylistyka i wnętrze
Zespół Flavia Manzoniego stworzył nadwozie łączące ostre geometryczne linie z inspiracjami aeronautycznymi i prototypami z lat 70. XX wieku. Charakterystyczne wloty powietrza zostały wkomponowane w drzwi, a przód auta otrzymał mostkową formę łączącą reflektory – ukłon w stronę Ferrari z lat 80. We wnętrzu pojawiły się fizyczne przyciski na kierownicy (bez paneli dotykowych), cyfrowe wyświetlacze dla kierowcy i pasażera oraz nowy selektor biegów inspirowany klasyczną bramką manualnej skrzyni. Klienci mogą wybierać między fotelami komfortowymi i wyścigowymi.

Nowe kolory i opcje personalizacji
Wraz z premierą modelu zadebiutowały dwa nowe lakiery: Rosso Fiammante – metalizowana interpretacja klasycznego Rosso Corsa, oraz Giallo Ambra, inspirowany bursztynem. Dla wnętrza przygotowano Alcantarę w odcieniu Giallo Siena. Dostępnych jest również kilka nowych wzorów felg, a Ferrari oczywiście oferuje szerokie możliwości dalszej personalizacji.
Assetto Fiorano – wersja dla purystów
Topową odmianą gamy jest Assetto Fiorano. Dzięki zastosowaniu tytanu i włókna węglowego udało się zredukować masę o 30 kg. Zastosowano amortyzatory Multimatic, a tylna skrzydła potroiły docisk. Klienci mogą dodatkowo zamówić opony Michelin Cup R2, unikatowe malowania oraz indywidualne opcje wykończenia wnętrza.
Cena i dostępność
Ferrari nie ujawniło jeszcze ceny 849 Testarossa, ale będzie ona wyższa niż w przypadku SF90, które kosztowało około 1,7 mln zł. Dostawy zarówno coupe, jak i spidera rozpoczną się wiosną 2026 roku.
O autorze
Piotr Popiołek
Najnowsze

Mimo krytyki, Verstappen skoncentrowany na wynikach w 2026

Volkswagen obniżył ceny Polo. Najtańszy wariant to koszt 65 990 zł

Ferrari 499P na sezon WEC 2026. Mniej rewolucji, więcej precyzyjnych poprawek

Mekies podsumował: Mocny debiut Hadjara. Red Bull musi gonić Mercedesa i Ferrari























