„Plot twist” – skrzydło w Mustangu GT3 zapożyczono z drogowej wersji GTD

„Wyścig w niedzielę, sprzedaż w poniedziałek” – to klasyczna zasada motorsportu. Tym razem Ford postanowił przewrócić schemat do góry nogami. Zamiast inspirować się wyścigowym wariantem Mustanga w fazie opracowywania drogowej wersji, to właśnie Mustang GTD podarował swoje rozwiązania modelowi z homologacją torową GT3.
Od Dark Horse do GT3 i GTD
Historia zaczęła się od modelu Dark Horse. Później powstał koncept GT3, a dopiero potem zielone światło otrzymał GTD. Jak wyjaśnił menedżer projektu Anthony Colard, GTD narodził się z pomysłu prezesa Forda Jima Farleya oraz Billa Forda, którzy patrząc na GT3 uznali, że trzeba stworzyć jej legalną wariację drogową. I tak rozpoczął się rozwój najbardziej bezkompromisowego Mustanga w historii.
Skrzydło, które zmieniło wszystko
Na początku Mustang GT3 miał mieć klasyczne, montowane do pokrywy bagażnika skrzydło. Wszystko zmieniło się pół roku po starcie prac nad GTD, gdy jeden z projektantów zaproponował koncepcję mocowania na tzw. „łabędziej szyi”, zakotwiczoną w słupkach C. Dzięki temu rozwiązaniu inżynierowie zyskali od razu stabilniejsze punkty mocowania – słupki są fabrycznie wzmocnione, w przeciwieństwie do klapy bagażnika. Jak powiedział Anthony Colard:
Już wtedy wiedzieliśmy, jakie siły docisku będą działały na tylne skrzydło. Montaż na klapie bagażnika byłby problematyczny. Mocowanie przez słupki od razu rozwiązało ten problem.
Aktywna aerodynamika – początkowo nieplanowana
Na początku GTD miał powstać bez aktywnej aerodynamiki. Debata w zespole trwała długo, ale ostatecznie rozwiązanie zostało wprowadzone, co uczyniło auto szybszym i bardziej stabilnym. Potwierdzają to słowa głównego inżyniera projektu, Grega Goodalla:
Nie tylko wygląda to efektownie, ale też pozwala znosić obciążenia znacznie lepiej i ukrywa dodatkowe elementy. Później, gdy pojawiła się opcja aktywnej aerodynamiki, ucieszyliśmy się, że wybraliśmy takie mocowanie – poprowadzenie przewodów przez słupki jest dużo łatwiejsze niż przez ruchomą klapę.
Piekielnie szybki na Nürburgringu
Mustang GTD od początku miał ambicje pobicia rekordu na Zielonym Piekle. Pierwszy przejazd zakończył się czasem 6:57.685. Po wdrożeniu aktywnej aerodynamiki i korektach ustawień auto urwało aż 5,5 sekundy, osiągając finalnie 6:52.072. Goodall podkreślił:
Poniżej siedmiu minut zjechalibyśmy i bez aktywnej aerodynamiki. Ale zyskaliśmy dodatkowe sekundy, więc po prostu trzeba było to zrobić. Bez tego tylnego skrzydła i aktywnych rozwiązań nie byłoby mowy o takim wyniku.
Ikona odwrotnej inspiracji
Tradycyjnie to wyścigi wyznaczały kierunek dla samochodów drogowych. W tym przypadku role się odwróciły – GTD nie tylko wygląda jak przepis na zwycięstwo, ale realnie wpłynął na konstrukcję GT3. To dowód, że Mustang – wbrew ironii losu – potrafił podyktować zasady nawet na torze.
Chris Harris i Max Verstappen w Mustangu GTD
Pod wrażeniem możliwości torowych Forda Mustanga GTD był Max Verstappen. Na jego sąsiednim siedzeniu zasiadł nie kto inny, jak brytyjski dziennikarz motoryzacyjny – Chris Harris. Ten z kolei zbierał szczenę z podłogi widząc, jak szybko kierowca Formuły 1 potrafi się adaptować do nowego auta i toru. Równie duże wrażenie Holender zrobił szybkością, z jaką pokonywał zakręty.
O autorze
Andrzej Kopeć
Najnowsze

Citroën C3 Aircross wyraźnie tańszy w Polsce. Promocje schodzą nawet poniżej 78 tys. zł

Te silniki robią 500 tys. km bez remontu. Nie wszystkie legendy są przesadzone

Zagato i Deus Ex Machina stworzyli wyjątkowe AGTZ Twin Tail. To ruchoma rzeźba

Kierowcy nie chcą płacić co miesiąc, ale producenci i tak zamykają ADAS za abonamentem






