⏱️ 3 min.

Zamiast kredytu składka ze znajomymi. Tak Gen Z korzysta z Ferrari i Porsche

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

26-04-2026 09:04
Ferrari rozkręciło tempo: 20 nowych aut w 5 lat, Elettrica w drodze i V12 wciąż żyje

W Japonii rozwija się model współdzielenia samochodów luksusowych, który pozwala korzystać z Ferrari lub Porsche bez kupowania auta na własność. Pięciu użytkowników dzieli koszty jednego samochodu, a roczny wydatek jednej osoby może wynosić około 15 tys. zł.

Ferrari i Porsche nie muszą oznaczać własności

Platformy takie jak Rendez-Vous kupują samochód z rynku wtórnego i przypisują go do konkretnej grupy użytkowników. Auto pozostaje w systemie operatora, a uczestnicy płacą za dostęp oraz eksploatację. W praktyce jeden samochód trafia do pięciu osób. Każdy uczestnik może korzystać z niego przez około 50 dni w roku, więc rozwiązanie przypomina bardziej współdzieloną własność niż klasyczny wynajem na weekend.

Największy koszt to utrata wartości

Najważniejszą częścią kalkulacji jest spadek wartości auta. Samochód wart około 500-520 tys. zł może po roku stracić około 70-80 tys. zł, a ta kwota dzieli się na pięciu użytkowników. W takim wariancie na jedną osobę przypada około 14-16 tys. zł rocznie. Do tego dochodzą ubezpieczenie, serwis, przeglądy, podatki i bieżące utrzymanie, ale całkowity koszt nadal pozostaje niższy niż zakup luksusowego samochodu na własność.

Dla porównania nowe Porsche 911 w Polsce kosztuje od około 700 tys. zł, a wybrane modele Ferrari przekraczają milion zł. Różnica jest więc prosta: zamiast pełnej ceny auta użytkownik płaci za realny dostęp do emocji, a nie za samotne dźwiganie całej księgowości związanej z realizacją marzenia.

Gen Z wybiera dostęp zamiast posiadania

Ten model dobrze pasuje do zmiany podejścia do samochodów wśród młodszych kierowców. Auto coraz częściej jest traktowane jako usługa, szczególnie w dużych miastach, gdzie własny samochód oznacza stałe koszty i obowiązki. Współdzielenie pozwala ograniczyć wydatki i przenieść część odpowiedzialności na jasno opisane zasady korzystania z pojazdu. Kluczowe są ubezpieczenia, regulaminy oraz odpowiedzialność za ewentualne szkody.

Czym to się różni od zwykłego carsharingu?

Klasyczny carsharing zwykle daje dostęp do auta na krótki czas i bez poczucia stałego związku z konkretnym egzemplarzem. Współdzielenie luksusowego samochodu działa inaczej, bo użytkownik ma przypisany pojazd i korzysta z niego w sposób bliższy posiadaniu.

Podobny kierunek widać w usługach typu peer-to-peer, takich jak DriveShare, gdzie samochód można wynająć bezpośrednio od właściciela. Różnica polega na tym, że japoński model daje większą regularność dostępu i bardziej przewidywalne koszty.

Czy taki pomysł przyjąłby się w Polsce?

Na razie rozwiązanie rozwija się głównie w Japonii, ale jego założenia są uniwersalne. W Polsce ceny nowych samochodów rosną, a utrzymanie auta coraz mocniej obciąża domowy budżet. Popularność carsharingu pokazuje, że kierowcy stopniowo oswajają się z korzystaniem z samochodu bez pełnej własności.

Współdzielenie Ferrari czy Porsche mogłoby być kolejnym krokiem, szczególnie w dużych miastach i wśród osób, które chcą jeździć autem premium tylko przez część roku.

Tagi: Japonia

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

Redaktor działu Retro
Kocham klasyki – im starsze, tym piękniejsze. Chrom, zapach skóry i mechanika bez elektroniki to mój świat.

© 2026 MotoGuru.pl