⏱️ 3 min.

Ferrari Luce rozpaliło Włochy. Wyjątkowo ostra reakcja ministra transportu

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

28-05-2026 08:05
Ferrari Luce

Ferrari Luce to pierwszy w pełni elektryczny model marki i zarazem Ferrari z pięcioma miejscami. Auto pokazane we Włoszech wywołało ostrą reakcję polityków, byłych szefów marki i części fanów, a cena 550 000 euro (ok. 2 331 615 zł) tylko dolała paliwa do ognia.

Największy problem nie jest pod maską

Luce uderza w najczulszy punkt Ferrari: wizerunek marki budowanej na sporcie, emocjach i stylistycznej pewności siebie. Nowy model ma cztery drzwi, pięć miejsc i został opisany jako najbardziej komfortowe Ferrari w historii, co dla purystów brzmi niemal jak żart z samego Maranello.

Sam napęd elektryczny byłby wystarczającym powodem do dyskusji, ale we Włoszech spór skupił się przede wszystkim na wyglądzie. Nietypowy jasnoniebieski lakier i forma nadwozia sprawiły, że część komentujących zaczęła porównywać samochód do produktów Apple.

Jony Ive, Apple i Ferrari, którego nie wszyscy chcieli zobaczyć

Za projekt odpowiadał między innymi Jony Ive, były główny projektant Apple. To właśnie ten trop szybko stał się jednym z najgłośniejszych elementów całej premiery, bo Luce nie wygląda jak klasyczne Ferrari w rozumieniu starszej szkoły marki.

Ferrari Luce

Auto jako jeden z pierwszych zobaczył prezydent Włoch, Sergio Mattarella. Po samochodzie oprowadzał go John Elkann, prezes Ferrari i przedstawiciel rodziny Agnelli, która jest największym pojedynczym akcjonariuszem tej marki oraz globalnego koncernu Stellantis.

Salvini nie gryzł się w język

Najostrzej zareagował Matteo Salvini, włoski minister transportu. Polityk uderzył jednocześnie w cenę, napęd i stylistykę auta. Matteo Salvini napisał w mediach społecznościowych:

Elektryczne, ekstremalnie drogie (550 000 euro!) i estetycznie mówiąc, samo mówi za siebie… Wygląda jak wszystko, tylko nie jak Ferrari. I to ma być „innowacja”? Ciekawe, co powiedziałby Enzo Ferrari?

Ta wypowiedź może podbić napięcie między włoskim rządem a rodziną Agnelli-Elkan. W tle nie chodzi więc wyłącznie o gust, lecz także o symbolikę włoskiego przemysłu i kontrolę nad markami, które dla Włochów mają znaczenie większe niż zwykły biznes.

Były szef Ferrari ostrzega przed zniszczeniem legendy

Luca Cordero di Montezemolo, który przez ponad dwie dekady kierował Ferrari, również skrytykował Luce. Jego zarzut był prosty: ten samochód nie zasługuje na emblemat z wierzgającym koniem. Montezemolo powiedział:

Ryzykujemy zniszczenie legendy.

Były szef Ferrari dorzucił też uszczypliwość, że przynajmniej tego auta Chińczycy nie będą kopiować. To jeden z tych żartów, które śmieszą głównie wtedy, gdy akurat nie odpowiada się za kurs akcji.

Ferrari Luce

Giełda też nie przyjęła Luce z zachwytem

Reakcja inwestorów była równie chłodna jak komentarze purystów. Akcje Ferrari spadły we wtorek o ponad 8%, co pokazuje, że premiera Luce nie została odebrana wyłącznie jako niewinna stylistyczna kontrowersja.

Swoje trzy grosze dorzucił także Carlo Calenda, centrowy polityk opozycji. Wykorzystał premierę do kolejnego ataku na rodzinę Elkann-Agnelli, zarzucając jej osłabianie włoskich przemysłowych symboli, wśród których Ferrari zajmuje miejsce szczególne.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

Redaktor działu Simracing
Fotograf i podróżnik na czterech kołach (czasem dwóch). Aparat w jednej ręce, kierownica w drugiej – to moje motto.

© 2026 MotoGuru.pl