Import używanych samochodów do Polski wyraźnie hamuje. W październiku 2026 roku zarejestrowano 77 426 pojazdów sprowadzonych z zagranicy, czyli o 9% mniej niż przed rokiem. To najgorszy październikowy wynik od 2015 roku, jeśli pominąć okres pandemii. Jednocześnie coraz większą uwagę zwraca import samochodów z Chin, który wzrósł o ponad 500%.
Czwarty miesiąc spadków
Z najnowszych danych Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar wynika, że od stycznia do października 2026 roku w Polsce zarejestrowano 757 632 używane samochody osobowe i dostawcze o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony, sprowadzone z zagranicy. To o 6,6% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Październik był już czwartym miesiącem z rzędu, w którym odnotowano spadek w ujęciu rocznym. Ostatni, niewielki wzrost wystąpił w czerwcu, ale według analityków Samaru wynikał z większej liczby dni roboczych, a nie rzeczywistego ożywienia rynku.
Skala osłabienia staje się jeszcze bardziej widoczna w perspektywie historycznej. W październiku 2015 roku zarejestrowano 76 782 sprowadzone pojazdy. Od tamtej pory, poza zaburzonym przez pandemię okresem, żaden październik nie przyniósł tak niskiego wyniku jak tegoroczny.
Import poniżej 900 tysięcy
Niepokojąco dla branży wygląda również wskaźnik obejmujący ostatnie 12 miesięcy. Na koniec października 2026 roku wynosił on 895 036 sprowadzonych pojazdów, podczas gdy rok wcześniej sięgał około 956,6 tys.
Oznacza to zmniejszenie rocznej skali importu o ponad 61 tys. samochodów. Co istotne, wskaźnik po raz kolejny znalazł się poniżej psychologicznej granicy 900 tys. sztuk.

fot. Opel
Spadek rejestracji pojazdów sprowadzanych z zagranicy nie oznacza jednak automatycznie, że Polacy kupują mniej wszystkich używanych samochodów. Dane Samaru dotyczą pierwszych rejestracji pojazdów importowanych, a nie całego krajowego rynku wtórnego, na którym sprzedawane są również auta wcześniej zarejestrowane w Polsce.
Niemcy pozostają liderem
Pomimo słabnącego importu struktura krajów pochodzenia samochodów nie zmienia się zasadniczo. Niemcy pozostają zdecydowanie największym dostawcą używanych pojazdów na polski rynek. W ciągu dziesięciu miesięcy sprowadzono stamtąd 399 424 samochody, co odpowiada 52,8% całego importu.
Wynik niemieckiego rynku był o 5,5% niższy niż przed rokiem. Spadki odnotowano również w większości pozostałych państw europejskich, w tym we Francji, Belgii, Holandii i Włoszech.
Dziesięć najważniejszych kierunków importu używanych samochodów do Polski w okresie od stycznia do października 2026 roku przedstawia się następująco:
- 1. Niemcy – 399 424 szt. (-5,5%)
- 2. Francja – 78 171 szt. (-7,4%)
- 3. Stany Zjednoczone – 66 623 szt. (+3,8%)
- 4. Belgia – 46 405 szt. (-13,6%)
- 5. Holandia – 36 941 szt. (-9,3%)
- 6. Włochy – 25 767 szt. (-17,2%)
- 7. Dania – 23 690 szt. (+2,3%)
- 8. Austria – 18 039 szt. (-6,0%)
- 9. Szwajcaria – 15 257 szt. (-11,7%)
- 10. Szwecja – 10 513 szt. (-33,5%)
Warto zwrócić uwagę na Stany Zjednoczone, które z wynikiem ponad 66,6 tys. samochodów zajmują trzecie miejsce. Import zza Atlantyku wzrósł o 3,8%, mimo że cały rynek notuje wyraźne spadki.
Wyjątki na tle spadków
Wśród dwudziestu największych dostawców używanych pojazdów tylko trzy państwa odnotowały wzrost importu. Oprócz Stanów Zjednoczonych były to Dania (+2,3%) oraz Japonia (+12,2%). Z tego ostatniego kraju sprowadzono jednak zaledwie 1861 samochodów, więc jego udział w całym rynku pozostaje niewielki.
Największe procentowe spadki dotyczą Litwy (-35,3%) i Szwecji (-33,5%). Wyraźnie zmniejszył się także import z Finlandii (-22,1%) oraz Włoch (-17,2%).
Na tle tych wyników szczególnie wyróżniają się Chiny, choć nie należą jeszcze do dwudziestu największych kierunków importu. To właśnie ten rynek notuje najbardziej dynamiczny wzrost.
Import z Chin eksplodował
Według danych Samaru w ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy 2026 roku z Chin sprowadzono 803 używane samochody, wobec 128 rok wcześniej. Oznacza to wzrost o 527,3%, który wyróżnia się nawet na tle dodatnich wyników Japonii czy Stanów Zjednoczonych.

fot. Volkswagen Group
Za zwiększającym się importem stoją przede wszystkim niezależni importerzy oferujący samochody niedostępne w oficjalnych polskich cennikach. Oznacza to, że zainteresowanie pojazdami pochodzącymi z Chin nie ogranicza się wyłącznie do modeli sprzedawanych przez autoryzowane sieci dealerskie.
Trzeba jednak zachować odpowiednie proporcje. Pomimo imponującego wzrostu procentowego Chiny odpowiadają za zaledwie około 0,1% całego importu używanych samochodów do Polski. Dla porównania z samych Niemiec sprowadzono niemal 500 razy więcej pojazdów.
Chiński kierunek pozostaje więc niszowy, choć jego dynamika pokazuje, że niezależni importerzy poszukują nowych możliwości poza tradycyjnymi rynkami europejskimi.
Dwa różne obrazy rynku
Październikowe wyniki pokazują również interesującą rozbieżność między importem używanych pojazdów a rejestracjami nowych samochodów. Podczas gdy liczba sprowadzonych aut spadła o 9%, dane Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców wskazują na wzrost rejestracji nowych samochodów osobowych i dostawczych zarówno względem października 2025 roku, jak i września 2026 roku.
Oznacza to, że osłabienie importu nie jest równoznaczne z pogorszeniem wyników całego rynku motoryzacyjnego. Poszczególne jego segmenty rozwijają się obecnie w różnych kierunkach.
Jeżeli tendencja z ostatnich czterech miesięcy utrzyma się do końca roku, 2026 może zakończyć się wyraźnie niższym importem niż 2025. Na razie dane wskazują przede wszystkim na trwałe osłabienie napływu używanych pojazdów, przy jednoczesnym wzroście znaczenia kilku mniej oczywistych kierunków ich sprowadzania.






