KTM X-Bow wraca do gry dzięki… największemu producentowi piwa na świecie

KTM X-Bow, sportowy rodzynek w ofercie austriackiej marki znanej głównie z motocykli, już niemal wylądował na cmentarzysku projektów. Jednak niespodziewanie znalazł nowych inwestorów – i to takich, których nikt by się nie spodziewał. Kontrolę nad KTM Sportcar GmbH przejęła rodzina De Mevius, znana z piwnego giganta AB InBev, czyli największego browaru na świecie. Tym samym X-Bow dostał drugą szansę.
Do tej pory marka KTM skupiała się na motocyklach – nie bez powodu Bajaj, obecny właściciel, postanowił sprzedać dział samochodowy niezależnym inwestorom. KTM będzie nadal udzielał licencji na swoje logo, ale prowadzenie KTM Sportcar GmbH przejęła grupa skupiona wokół De Meviusów. Potwierdzono to w rozmowie z Industrie Magazin:
Rodzina De Mevius, znana z konglomeratu piwnego AB InBev, prowadzi negocjacje dotyczące przejęcia KTM Sportcar GmbH wraz z innymi inwestorami.
X-Bow – samochód, który nigdy nie pasował
X-Bow od początku był dziwakiem – ultralekkim, ekstremalnym sportowym autem, które pasowało do KTM tak samo jak kabriolet do katalogu traktorów. Z jednej strony miał ogromny potencjał na torze, z drugiej – trudno utrzymać firmę przy życiu, mając tylko jeden model w ofercie. Nowi właściciele chcą więc rozbudować gamę. Na stole pojawiły się pomysły nie tylko nowych wariantów torowych, ale też wersji dopuszczonych do ruchu ulicznego – coś na kształt Radicalla SR3, którym można dojechać na tor bez ryzyka mandatu i odholowania auta na lawecie.
Plan na przyszłość: od toru po pustynię
Najciekawszy kierunek rozwoju X-Bow to jednak coś, co na pierwszy rzut oka wygląda jak kompletny absurd – warianty terenowe. Ale biorąc pod uwagę, że Gregoire De Mevius to weteran rajdów i Dakaru, a jego synowie Guillaume i Ghislain wciąż startują w rajdach, wszystko zaczyna mieć sens. Rodzina De Mevius zna rajdy od podszewki i chętnie wykorzysta doświadczenie z dwóch kółek KTM w czterokołowej wersji. Można więc wyobrazić sobie X-Bow w stylu Rally Fightera, skaczącego po wydmach lub atakującego odcinki specjalne. Być może – wzorem motocykli KTM – powstaną różne warianty pod konkretne dyscypliny: enduro, cross country czy klasyczne rajdy.
KTM X-Bow – jeszcze nie czas na nekrolog
Choć wszystko wskazywało na to, że projekt X-Bow wyląduje w lamusie, nowe rozdanie inwestorskie może zapewnić mu drugą młodość. Połączenie motorsportowej pasji rodziny De Mevius z doświadczeniem KTM może przynieść naprawdę ciekawy efekt. Trudno jednak oczekiwać, by X-Bow nagle stał się autem masowym. Nadal pozostanie niszowym sportowcem dla entuzjastów, którzy wolą prędkość i adrenalinę od praktyczności. Ale jedno jest pewne – niczym bohater z „Monty Pythona i Świętego Graala”, X-Bow nie umarł. Jeszcze.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

Ferrari znalazło sposób na kryzys na Bliskim Wschodzie

Chińczycy o krok od fabryki MG w Europie. SAIC ma już upatrzone miejsce

Porsche odzyskało rekord utracony na rzecz Chińczyków. Taycan Turbo GT lepszy od ponad 3000-konnego Yangwanga!

Golf GTI Edition 50 odzyskuje koronę Nürburgringu. Honda traci koronę o ułamek sekundy



