⏱️ 4 min.

Ferrari znalazło sposób na kryzys na Bliskim Wschodzie

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

07-05-2026 16:05
Ferrari Amalfi Spider debiutuje. V8 zostaje, dach znika

Ferrari odczuwa skutki napięć na Bliskim Wschodzie, ale nie zamierza oddawać jednego ze swoich najważniejszych regionów. Marka dostarcza część aut do klientów samolotami zamiast drogą morską i przesuwa sprzedaż na inne rynki. 

W pierwszym kwartale Ferrari dostarczyło na świecie 3463 nowe samochody. To wynik niższy o 4,4% niż rok wcześniej. Największy spadek objął Europę i Bliski Wschód, gdzie dostawy zmniejszyły się o 14%

Cieśnina Ormuz utrudnia życie Ferrari

Bliski Wschód od lat jest dla Ferrari wyjątkowo ważnym regionem. Klienci z krajów Zatoki Perskiej chętnie kupują samochody z Maranello, a cena nie zawsze jest tam najważniejszą częścią rozmowy. Problemem stał się jednak ryzykowny transport morski w rejonie cieśniny Ormuz oraz napięcia związane z wojną w Iranie.

Ferrari znalazło awaryjne rozwiązanie i zaczęło wysyłać samochody samolotami. To droższa metoda dostaw, ale przy autach tej klasy koszt logistyki nie wygląda tak dramatycznie jak w przypadku marek masowych. Gdy samochód kosztuje fortunę, samolot przestaje być fanaberią, a zaczyna być narzędziem utrzymania relacji z klientem.

Spadek dostaw nie oznacza słabego popytu

Ferrari tłumaczy globalny spadek dostaw trwającym odświeżaniem gamy modelowej. Marka niedawno pokazała nowe produkty, w tym Amalfi oraz odmianę Spider. Zmiana modeli zawsze może chwilowo zaburzyć rytm dostaw, zwłaszcza przy produkcji o ograniczonej skali.

Benedetto Vigna, szef Ferrari, przekonuje, że sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje pod kontrolą. Według Ferrari nie doszło do anulowania zamówień. To ważny komunikat, bo w segmencie luksusowym sama niepewność potrafi być równie kosztowna jak realny spadek sprzedaży.

Azja pomaga zasypać lukę po Bliskim Wschodzie

Ferrari ma jedną przewagę, o której wiele marek może tylko pomarzyć. Gdy jeden rynek słabnie, producent może skierować część aut tam, gdzie popyt nadal jest mocny. W materiale wskazano szczególnie Chiny i Azję, gdzie rejestracje wzrosły o 7,6%.

Ferrari Amalfi Spider debiutuje. V8 zostaje, dach znika

To pokazuje, że problem Ferrari nie polega na braku chętnych. Bardziej chodzi o logistykę, regionalne ryzyko i chwilowe przesunięcia między rynkami. Przy tak ograniczonej podaży każde auto zwykle znajduje nabywcę szybciej, niż konkurenci są w stanie znaleźć podobny poziom marży.

Finanse są dobre, ale inwestorzy patrzą na dostawy

Ferrari pokazało solidne wyniki finansowe. Przychody netto przed opodatkowaniem wyniosły 722 mln euro (ok. 3,06 mld zł), a obroty przekroczyły oczekiwania inwestorów. Mimo tego akcje Ferrari spadły o ponad 3% po publikacji wyników.

Od początku roku kurs akcji Ferrari stracił ponad 11% Inwestorzy najwyraźniej mocniej zareagowali na niższe dostawy niż na dobre liczby w rachunku wyników. Rynek lubi luksus, ale nie lubi sygnałów, że nawet luksus musi kombinować z transportem.

Ferrari ma zamówienia do końca 2027 roku

Ferrari zapewnia, że globalny portfel zamówień jest zapełniony do końca 2027 roku. To mocna pozycja wyjściowa, zwłaszcza w czasie, gdy cały rynek dóbr luksusowych mierzy się z większą ostrożnością klientów. Podobne napięcia widać także u niemieckich marek premium w Chinach.

Kolejnym testem dla Ferrari będzie pierwszy samochód elektryczny marki, zapowiadany jako Luce. Model zostanie ujawniony w najbliższym czasie i ma wejść na teren, na który Ferrari ruszy przed Lamborghini, Aston Martinem czy Bentleyem.

Dla tej włoskiej marki będzie to nie tylko premiera techniczna, ale też sprawdzian, czy klienci Ferrari zaakceptują ciszę zamiast klasycznego włoskiego teatru dźwięku.

Cła w USA mogą być następnym problemem

Ferrari musi też liczyć się z wyższymi cłami na samochody produkowane w Europie i importowane do Stanów Zjednoczonych. Amerykański rynek pozostaje dla marki bardzo ważny, więc każda zmiana kosztów może mieć znaczenie.

Pytanie brzmi, czy klienci Ferrari odczują to tak mocno jak nabywcy aut popularnych. W przypadku Ferrari margines cenowy i siła marki dają większą odporność niż w segmencie masowym.

Nie oznacza to jednak pełnej niewrażliwości. Nawet producent z pełnym portfelem zamówień musi pilnować logistyki, polityki i nastrojów inwestorów.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

Redaktor
Motoryzacja to dla mnie wolność. Od Fiata 126p po elektryczne superauta – każdy kilometr to przygoda.

© 2026 MotoGuru.pl