Imponujące coupe Lexusa powoli schodzi ze sceny. Koniec produkcji jeszcze w tym roku

Lexus LC to jeden z tych samochodów, które nie udają niczego: jest długie nadwozie, jest klasyczna sylwetka i jest wolnossące V8, które robi robotę bez efektów specjalnych. W Europie ten rozdział już się zamknął, ale za oceanem właśnie dopięto klamrę: rocznik 2026 ma być ostatnim, a produkcja ma ucichnąć w sierpniu.
Europa już się pożegnała z LC
Lexus wycofał model LC z europejskiego rynku w pierwszej połowie 2024 roku. W Wielkiej Brytanii zniknął z oferty w kwietniu 2024, co wpisywało się w szersze ograniczanie dostępności tego auta na Starym Kontynencie. Również w Polsce LC nie jest już sprzedawane.
Rocznik 2026 to finał. Produkcja ma zakończyć się w sierpniu
W sieci pojawił się list datowany na 23 stycznia 2026 roku, w którym zapowiedziano, że Lexus LC 500 w roczniku modelowym 2026 będzie ostatni. Wskazano też punkt graniczny: produkcja ma ustać w sierpniu 2026. Informacja została następnie potwierdzona amerykańskim mediom, więc to nie jest plotka z gatunku „kolega znajomego widział w internecie”.
W pożegnalnym tonie przypomniano, że mówimy o dziewięciu latach produkcji. To sporo jak na sportowe coupé, które nie próbuje być „dla każdego” – i właśnie dlatego ma swoją grupę wiernych.
Skąd ta decyzja? Przepisy i homologacja robią swoje
W tle przewija się wątek barier legislacyjnych i homologacyjnych – ogólnie rzecz biorąc: auta nie umierają dziś tylko z braku klientów, czasem umierają od tabel w Excelu. W mediach spekulowano, że chodzi o mieszankę nowych regulacji (w tym wymogów związanych z cyberbezpieczeństwem, pojawia się też skrót GSR2) oraz presji wynikającej z flotowych celów emisji CO₂.
W Europie te przeszkody miały być szczególnie dotkliwe, więc LC zniknęło stąd wcześniej. W USA takich barier wcześniej nie było w takim stopniu, dlatego model żył tam dłużej – ale wygląda na to, że teraz i tam przyszedł moment „dziękujemy, do widzenia”.
LF-LC z 2012 i platforma, która zrobiła karierę
LC wyrosło z konceptu LF-LC z 2012 roku i to widać do dziś: proporcje są „rysowane”, a nie „liczone”. Co ważne, LC było pierwszym Lexusem na platformie GA-L, którą później dostały także kolejne modele z silnikiem z przodu i napędem na tył. Innymi słowy: to nie był tylko ładny obrazek do salonu, ale też techniczny punkt zwrotny w ofercie marki.
Wolnossący V8, napęd na tył i 10 biegów bez wymówek
W gamie były napęd hybrydowy lub klasyczny, wolnossący silnik V8 o pojemności 5 litrów. Moc – zależnie od rynku – wynosiła 464–477 KM, a moment obrotowy to 540 Nm. Napęd trafiał na tylne koła przez 10-stopniową przekładnię automatyczną zaprojektowaną wewnętrznie. Była też alternatywa w postaci hybrydy, ale nie doczekała ona ostatniego roku modelowego. Z kolekcjonerskiego punktu widzenia robi się z tego ciekawostka: w samym 2024 roku w USA sprzedano zaledwie osiem hybrydowych egzemplarzy LC.
Kabriolet dodał „głośniej” i „cieplej”, a edycje specjalne doprawiły temat
Po coupé dołączył kabriolet – i tutaj sens jest prosty: jeszcze więcej dźwięku V8, bo nic nie stoi między tobą a światem (poza rozsądkiem i limitami prędkości). Wersja otwarta miała też rozwiązanie z podgrzewaniem górnej połowy ciała, co brzmi jak detal z gatunku „po co?”, dopóki nie pojedziesz chłodnym wieczorem z opuszczonym dachem. W trakcie rynkowego życia pojawiło się też sporo edycji specjalnych, często w nietypowych zestawieniach kolorystycznych. A liczby? W grudniu 2025 przekroczono próg 15.000 wyprodukowanych sztuk.
Co dalej: cień następcy LFA i wspólne geny z Toyotą GR GT
Równolegle Lexus przygotowuje grunt pod duchowego następcę modelu LFA – auto, o którym mówi się, że ma mieć wspólne geny z Toyotą GR GT. To nie jest prosta „podmiana” LC na coś w tej samej roli. Raczej zmiana epoki: LC było eleganckim, klasycznym gran turismo z V8, a nowe rozdanie zapowiada się jako zupełnie inny rozdział.
O autorze
Krzysztof Drobnicki
Najnowsze

Bentley szykuje mniejszego elektrycznego SUV-a. Klienci już dali mu zielone światło

Honda daje nawet 8 lat gwarancji, ale stawia twardy warunek serwisowy

Nowy Suzuki Swift Premium za 69 500 zł. Miejski hatchback z dużym rabatem i bogatym wyposażeniem

Fiat 500e sukcesem w Kanadzie. 19 razy lepszy wynik niż w USA



