MotoGuru.pl

Ma 635 KM i może być ostatnim tak mocnym spalinowym BMW. Oto M5 CS

Mierzy równe 5 m długości, waży 1825 kg, ale pod maską ma 635-konnego potwora, który czyni je najmocniejszym i najszybszym seryjnym BMW w historii. Oto M5 CS – być może ostatnie tak potężne auto tej niemieckiej marki korzystające z silnika spalinowego!

Jeśli świat nadal będzie zmierzał w kierunku wyznaczonym przez pojemność akumulatorów i zapewniany przez nie zasięg, a nic nie wskazuje na to, aby miało być inaczej, to koniecznie zapamiętajcie tę datę. Dlaczego? Otóż 27 stycznia 2021 r. to dzień premiery nie tylko najmocniejszego BMW w historii, ale i prawdopodobnie ostatniego tak potężnego auta tej marki, w którego trzewiach płynie benzyna.

Za całe to zamieszanie odpowiada przede wszystkim 4,4-litrowy, podwójnie doładowany silnik V8, znany już m.in. z M5, gdzie rozwija 600 KM i z M5 Competition, w którym wyciska z siebie 625 KM. W CS zyskał zastrzyk dodatkowych 10 KM, w rezultacie czego może się pochwalić liczbą 635 „czworonogów” oraz 750 Nm w absolutnie imponującym zakresie 1800-5950 obr./min.

Absolutna potęga: 4,4 V8, 635 KM.

Oczywiście tak niesamowite liczby przekładają się na znakomite osiągi. Od 0 do 100 km/h CS rozpędza się już w 3,0 s (o 0,3 s szybciej niż M5 Competition), a prędkość 3-cyfrową z dwójką z przodu „łapie” po 10,4 s od startu. Dla porównanie Audi R8 Coupe V10 performance do 100 km/h przyspiesza w 3,1 s, ale igła jego cyfrowego prędkościomierza 200 km/h mija przed upływem 10 s.

Tak dobre osiągi nie byłyby możliwe bez napędu na cztery koła, wykorzystującego centralną skrzynkę rozdzielczą ze sprzęgłem wielopłytkowym oraz aktywnym tylnym dyferencjałem z blokadą pomiędzy kołami w zakresie 0-100%. Typowo dla współczesnej generacji M-piątki, moment obrotowy może trafiać zarówno do kół obu osi (4WD) lub tylko na tył – w trybie jazdy 2WD, w którym przy okazji deaktywuje się system ESP.

M5 CS ma napęd na tylne koła lub 4×4.

CS, co nie stanowi żadnego zaskoczenia, wykorzystuje układ jezdny modelu M5 Competition, ale z modyfikacjami w obrębie sprężyn i stabilizatorów, co przekłada się na zmniejszenie prześwitu o 7 mm. Amortyzatory pochodzą z kolei z modelu M8 Gran Coupe. Przedstawiciele BMW twierdzą, że ich zastosowanie poprawia prowadzenie przy wysokich prędkościach, „oferując jeszcze bardziej precyzyjne właściwości jezdne na torze wyścigowym, przy jednoczesnym zachowaniu intuicyjnego charakteru w codziennej eksploatacji”.

Wykorzystaniu osiągów sprzyjają wybitnie sportowe opony Pirelli P Zero Corsa w rozmiarze 275/35 R20 z przodu oraz 285/35 R20 z tyłu, zamontowane do zupełnie nowych kutych obręczy aluminiowych. Standardem są też węglowo-ceramiczne tarcze hamulcowe z 6-tłoczkowymi zaciskami z przodu i 1-tłoczkowymi z tyłu. Ich użycie pozwoliło na ograniczenie masy auta o 23 kg względem M5 Competition.

Sportowe opony oraz potężne tarcze ceramiczne z 6-tłoczkowymi zaciskami.

Łącznie urżnięto 70 kg, co w dużej mierze jest zasługą zastosowania elementów z CFRP, a więc plastiku wzmacnianego włóknem węglowym. Z tego materiału w CS powstały m.in. obramowanie osłony chłodnicy, maska, skrzela na przednich błotnikach, splitter, obudowy lusterek, listwa Gurneya na pokrywie bagażnika, dyfuzor oraz dach.

Co jeszcze wyróżnia M5 CS? To żółto-brązowe akcenty w nadwoziu, gama matowych lakierów (oprócz szarego lakieru metalizowanego), nowy, sportowy układ wydechowy, a także cztery osobne kubełkowe fotele w kabinie.

A i jeszcze to: prędkość maksymalna została ograniczona do 305 km/h, auto trafi do salonów na wiosnę, a cena ma wynosić… 180 400 euro. Ups!