Mate Rimac zbudował swoją pozycję w motoryzacji na elektryfikacji i stworzył jeden z najbardziej ekstremalnych elektrycznych hipersamochodów świata. Dziś szef Bugatti Rimac przekonuje jednak, że w najwyższym segmencie rynku silniki spalinowe pozostaną z nami jeszcze bardzo długo. Jego zdaniem samochody dla najbogatszych klientów pójdą zupełnie inną drogą niż auta masowe.
Mate Rimac przewiduje podział rynku na dwa światy
Trudno o bardziej symbolicznego autora takiej prognozy. Mate Rimac zaczynał od budowania elektrycznych samochodów sportowych, a Rimac Nevera pokazała, jak daleko można przesunąć granice osiągów auta na prąd. Teraz 38-letni przedsiębiorca uważa, że elektryfikacja rzeczywiście zdominuje dużą część motoryzacji, ale niekoniecznie jej najbardziej ekskluzywny fragment.
W rozmowie z CNBC Rimac przedstawił wizję rynku, który wyraźniej rozdziela się na dwa kierunki. Zwykłe samochody mają coraz częściej korzystać z napędu elektrycznego, podczas gdy drogie auta sportowe i hipersamochody mogą zachować silniki spalinowe jako element budujący ich charakter i wyjątkowość.
Rimac ujął to następująco:
Dla normalnych samochodów, dla normalnych ludzi, zdecydowana większość będzie elektryczna. Wyższy segment, taki jak samochody sportowe i wszystko powyżej, pozostanie przy silnikach spalinowych przez bardzo długi czas, dokładnie tak jak zegarki.
Samochody jak szwajcarskie zegarki
Porównanie z zegarkami nie jest przypadkowe. Smartwatch potrafi zaoferować znacznie więcej funkcji niż tradycyjny zegarek mechaniczny, ale nie sprawiło to, że kosztowne szwajcarskie konstrukcje zniknęły. Wręcz przeciwnie: dla części klientów właśnie mechanika, kunszt wykonania i ograniczona dostępność stanowią zasadniczą wartość produktu.
Rimac przewiduje podobny mechanizm w motoryzacji. Samochód elektryczny może być szybszy, cichszy i bardziej zaawansowany cyfrowo, lecz w segmencie kosztujących fortunę samochodów sama efektywność przestaje wystarczać. Klienci mają płacić za doświadczenie, mechanikę, wykonanie i indywidualny charakter auta, a nie wyłącznie za kolejne rekordy przyspieszenia.
To interesująca zmiana akcentów również dlatego, że właśnie Rimac należał do ludzi, którzy pokazali, jak bezlitośnie napęd elektryczny może rozprawić się z tradycyjnymi supersamochodami pod względem czystych osiągów. Nevera stała się demonstracją możliwości czterech silników elektrycznych, ale Rimac coraz wyraźniej oddziela dziś osiągi od emocjonalnej wartości samochodu.
Osiągi przestają być najważniejsze
Według szefa Bugatti Rimac przewaga mierzona wyłącznie przyspieszeniem i mocą staje się coraz mniej istotnym wyróżnikiem. Powód jest prosty: bardzo szybkie samochody elektryczne nie są już zarezerwowane wyłącznie dla producentów hipersamochodów.
Rimac zwrócił uwagę, że za około 50 tys. dolarów (ok. 184 tys. zł) można już kupić w Chinach samochód szybszy od wielu aut wyczynowych sprzed dekady. W takiej sytuacji producent hipersamochodu kosztującego miliony nie może opierać swojej wartości tylko na tym, że jego auto rozpędza się jeszcze szybciej.
Rimac powiedział CNBC:
Możesz kupić w Chinach za około 50 tys. dolarów samochód szybszy niż dowolny samochód wyczynowy sprzed 10 lat. Osiągi naprawdę stają się drugorzędne. Bardziej chodzi o coś, co nazywam celebracją ludzkich umiejętności. Kiedy patrzysz na te samochody, widzisz ilość pomysłowości, sztuki i piękna. Samochód jest prawdopodobnie najbardziej złożonym przedmiotem, jaki możesz kupić. To sztuka, ale sztuka, która musi jechać 402 km/h, być bezpieczna, wytwarzać docisk, przejść test zderzeniowy i działać zarówno na śniegu, jak i w ekstremalnym upale.
Bugatti Tourbillon pokazuje, co Rimac ma na myśli
Najlepszym dowodem na tę filozofię jest Bugatti Tourbillon. Gdy Rimac przejmował stery nad marką, można było oczekiwać, że następca Chirona stanie się samochodem całkowicie elektrycznym. Stało się odwrotnie. Bugatti opracowało wspólnie z Cosworthem wolnossący silnik V16 o pojemności 8,3 litra, który jest sercem hybrydowego układu napędowego.
Sam V16 osiąga 1000 KM, natomiast cały układ, wykorzystujący również trzy silniki elektryczne, rozwija łącznie 1800 KM. Elektryfikacja nie została więc odrzucona, lecz podporządkowana zupełnie innemu celowi: ma wspomagać spektakularny silnik spalinowy zamiast go zastępować. Bugatti podkreśla zresztą, że ścisłe połączenie obu technologii było jednym z kluczowych założeń konstrukcji Tourbillona.
Sam Rimac dostrzega w tym sporą ironię. Człowiek kojarzony przez lata przede wszystkim z najbardziej ekstremalnymi samochodami elektrycznymi odpowiada dziś również za jeden z najbardziej niezwykłych współczesnych silników spalinowych.
Elektryczny Rimac i spalinowe Bugatti powstają obok siebie
Rimac zwrócił uwagę na osobliwy obraz, jaki można zobaczyć obecnie w zakładzie firmy w Chorwacji. Na jednej linii produkcyjnej powstają maszyny reprezentujące dwa niemal przeciwstawne podejścia do osiągów.
Szef Bugatti Rimac skomentował to tak:
To trochę ironiczne, że teraz produkuję największy silnik spalinowy na świecie. Mamy obecnie szaloną sytuację w naszym zakładzie w Chorwacji. Na tej samej linii produkcyjnej powstaje najmocniejszy samochód elektryczny na świecie tuż obok największego silnika spalinowego na świecie. Życie czasami jest dziwne.
Ta strategia nie pojawiła się jednak nagle. Rimac już kilka lat temu przekonywał, że przyszłe Bugatti powinny zachować silniki spalinowe połączone z mocną hybrydyzacją, podczas gdy marka Rimac miała pozostać polem do rozwijania najbardziej ekstremalnych napędów elektrycznych.
Najbogatsi klienci kupują coś więcej niż osiągi
Tourbillon jest przy tym przykładem samochodu, w którym rośnie znaczenie indywidualizacji. Produkcja została ograniczona do 250 egzemplarzy, a deklarowana cena początkowa wynosi około 4,5 mln dolarów (ok. 16,6 mln zł). Według informacji przytoczonych po rozmowie z Matem, samochody zostały już zarezerwowane, a klienci przeznaczają przeciętnie dodatkowe 600–700 tys. dolarów (ok. 2,21–2,58 mln zł) na personalizację.
Właśnie w tym Rimac widzi przyszłość najwyższej części rynku. Zamiast ścigać się wyłącznie na moc, przyspieszenie czy liczbę cyfrowych funkcji, producenci mają oferować rzeczy trudniejsze do skopiowania: nietypową mechanikę, ręczne wykonanie, materiały, wzornictwo i możliwość stworzenia samochodu mocno dopasowanego do właściciela.
Nie oznacza to, że jeden z pionierów elektrycznych hipersamochodów nagle odwrócił się od napędu elektrycznego. Jego prognoza jest bardziej przewrotna: elektryczność może wygrać rynek masowy właśnie w momencie, gdy silnik spalinowy stanie się luksusem. A jeśli ten scenariusz się sprawdzi, V16 nie będzie reliktem starej motoryzacji, lecz mechanicznym odpowiednikiem szwajcarskiego zegarka.






