⏱️ 2 min.

Mercedes chce wprowadzić funkcję masażu głowy podczas jazdy

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

06-02-2026 14:02
Mercedes klasy S

Masaż pleców w aucie nikogo już nie dziwi, zwłaszcza w klasie premium. Ale masaż głowy? Mercedes-Benz ma na to pomysł i właśnie dlatego pojawił się patent, który brzmi jak spełnienie marzeń każdego, kto choć raz zasnął na fotelu u fryzjera.

Zamiast kombinować z poduszkami powietrznymi w zagłówku, plan jest bardziej „mechaniczny”. W zagłówku mają pracować specjalne ramiona poruszane pneumatycznymi siłownikami, które zajmą się masażem potylicy (czyli tyłu głowy).

Jak ma działać masaż głowy w zagłówku

Mechanizm ma naśladować ruch palców przesuwających się po skórze głowy, jak u fryzjera. Same ramiona nie tylko mają się przemieszczać, ale też obracać i wibrować. Brzmi jak gadżet, ale w teorii cel jest konkretny: rozluźnienie i zrzucenie napięcia. Żeby masaż nie był „na ślepo”, auto ma dzięki czujnikom wykrywać, gdzie dokładnie znajduje się głowa. Dodatkowo przewidziano ręczne korygowanie położenia ramion, żeby dopasować wszystko do wzrostu i ustawienia fotela.

Sterowanie: przycisk, ekran i aplikacja

Aktywacja ma być możliwa na kilka sposobów: przyciskiem w kabinie, z poziomu menu na ekranie, a nawet z aplikacji w smartfonie. W praktyce oznacza to, że funkcja może działać jak inne elementy komfortu: włączasz, dobierasz tryb i jedziesz dalej, najlepiej bez myślenia o tym, co dokładnie w środku „pracuje”.

Po co to wszystko i co obiecuje marka

Mercedes-Benz wiąże ten patent z tematem stresu i jego wpływu na samopoczucie w trakcie jazdy. Marka podaje wprost:

Człowiek będący w zbyt dużym stresie może odczuwać zmęczenie i bóle głowy, które pogarszają wrażenia z jazdy.

Patent to nie obietnica produkcji

Warto trzymać emocje na krótkiej smyczy: rejestracja patentu nie oznacza automatycznie, że rozwiązanie zobaczymy w salonach. To raczej sygnał, że producent szuka kolejnych sposobów na „wellness” w aucie i testuje granice tego, co da się sensownie upchnąć w fotelu. A czy kierowcy tego chcą? Część pewnie powie „tak”, część uzna, że bez zapachu szamponu i suszarki to i tak nie to samo, co wizyta u fryzjera.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

Mechanik z pasji, kierowca z wyboru. Od dzieciństwa rozbieram silniki, by później składać je lepiej niż fabryka.

© 2026 MotoGuru.pl