W tym europejskim kraju ceny używanych aut spalinowych gwałtownie spadają. To efekt boomu na elektryki

Ceny starszych aut benzynowych i diesli w Norwegii lecą w dół szybciej niż kiedykolwiek. Przeceny sięgające 20–30%, co jest bezpośrednim efektem dominacji elektryków, które praktycznie przejęły tamtejszy rynek. W kraju, w którym nowe auta spalinowe stały się marginesem statystycznym, rynek wtórny właśnie przechodzi największą korektę od lat.
W marcu 2026 roku udział nowych samochodów elektrycznych w norweskim rynku wyniósł 98,4%, a przez cały miesiąc zarejestrowano zaledwie 22 nowe auta benzynowe i 126 diesli. W efekcie pierwszy kwartał przyniósł nietypowo mocne tąpnięcie cen w segmencie aut spalinowych starszych niż 10 lat.
Spadki sięgają nawet 20–30% rok do roku, co oznacza realną zmianę trendu na rynku wtórnym. Najbardziej dotyczy to modeli, które jeszcze niedawno były wyborem „rozsądnego minimum”.
Więcej aut na rynku, mniejszy popyt
Głównym powodem przecen jest rosnąca liczba samochodów dostępnych na sprzedaż oraz spadające zainteresowanie starszymi konstrukcjami. Rynek zalewają także młodsze auta elektryczne, które zaczynają konkurować cenowo z klasycznymi modelami spalinowymi.
Zmienia się też percepcja użytkowników. Zasięg przestaje być argumentem za dieslem lub benzyną, ponieważ coraz więcej aut elektrycznych osiąga wartości, które wcześniej były ich przewagą.
To dobra wiadomość dla kupujących
Spadek cen oznacza większą dostępność dla osób szukających taniego samochodu. W segmencie aut ponad 10-letnich udział elektryków jest ograniczony, więc tańsze diesle i benzyny pozostają jedyną opcją dla wielu kierowców.
Niższe ceny to efekt klasycznego mechanizmu podaży i popytu. Mniej chętnych przy większej liczbie ofert prowadzi do korekty wartości, co dla kupującego oznacza możliwość negocjacji i szerszego wyboru.
Sprzedający mają trudniejszą decyzję
Dla właścicieli starszych aut sytuacja jest bardziej złożona. Z jednej strony rosną koszty paliwa i utrzymania mogą zachęcać do sprzedaży, z drugiej wymiana auta generuje dodatkowe koszty, które łatwo przewyższają potencjalne oszczędności.
Samochód niemal zawsze traci na wartości w czasie, dlatego odwlekanie decyzji nie musi oznaczać lepszego momentu sprzedaży. Jednocześnie rynek pozostaje dynamiczny i kierunek zmian może się jeszcze odwrócić.
Czy ceny odbiją?
Już wcześniej pojawiały się prognozy, że po okresie spadków rynek może się ustabilizować, a nawet odbić. Scenariusz zakładał, że zwiększona podaż używanych aut zostanie wchłonięta, a wyższe ceny nowych samochodów pociągną w górę również rynek wtórny.
Na razie jednak dominuje niepewność. W praktyce oznacza to jedno: kupujący są dziś w lepszej pozycji negocjacyjnej, a decyzja o sprzedaży wymaga chłodnej kalkulacji, a nie reakcji na chwilowe wahania rynku.
O autorze
Tomasz Nowak
Najnowsze

Verstappen: „Jeśli Formuła 1 się nie uda, mogę spróbować rajdów”

Chiński rynek wchodzi w nową fazę. Nadchodzi era gigantów

Volkswagen studzi emocje. Chińskie elektryki jednak nie dla Europy

Škoda Epiq ujawnia wnętrze. Premiera już za chwilę




