⏱️ 4 min.

Skoda puszcza oko do fanów spalinówek. Karoq może dostać drugą generację

Zdjęcie autora artykułu

Piotr Popiołek

29-01-2026 09:01
Skoda Karoq

Skoda sugeruje, że Karoq jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. I nie chodzi o kolejną kosmetykę w cenniku, tylko o realny scenariusz drugiej generacji najstarszego modelu w gamie. Klucz jest prosty: dopóki klienci chcą aut spalinowych, a przepisy i rachunek ekonomiczny na to pozwalają, czeska marka nie zamierza ich wyrzucać za drzwi tylko dlatego, że obok stoją nowe elektryki.

Karoq jeździ po rynku od 2017 roku i wciąż sprzedaje się nieźle. Ale 9 lat to już szmat czasu. Jeśli więc ktoś liczył, że Karoq po prostu „dojedzie do końca” na autopilocie, to Skoda daje do zrozumienia: być może plan będzie ambitniejszy. Druga generacja ma sens, tylko musi się spinać w realiach Unii Europejskiej i kosztów utrzymania spalinowej oferty.

Skoda chce trzymać auta spalinowe tak długo, jak się da

W centrum tej układanki jest podejście marki do napędów spalinowych. Skoda deklaruje, że chce utrzymać pełną gamę aut spalinowych równolegle do nowych modeli elektrycznych. Brzmi to jak próba pogodzenia dwóch światów: elektryfikacji i klientów, którzy nadal wybierają klasyczne rozwiązania. I tu nie ma magii: przepisy są jak bramka na parkingu – możesz się kłócić, ale i tak nie przejedziesz bez biletu. Martin Jahn, szef marketingu Skody, ujmuje to wprost:

Mamy pełną gamę aut spalinowych od Fabii po Kodiaqa. Będziemy je utrzymywać tak długo, jak klienci będą ich chcieli, tak długo, jak będzie to prawnie możliwe i tak długo, jak będzie to miało sens finansowy. Nowa generacja Karoqa zdecydowanie miałaby sens, ale wszystko zależy od tego, co wydarzy się z przepisami dotyczącymi emisji CO2. Platforma MQB nadal jest świetna i nie widzę, by konkurencja miała coś lepszego dla świata aut spalinowych. To, co stanie się do 2035 roku, zdecyduje o tym, ile jeszcze zainwestujemy w silniki spalinowe, ale one wciąż są bardzo popularne i będą z nami tak długo, jak będą tego chcieli klienci.

W tym jednym bloku są dwa ważne akcenty. Po pierwsze, Skoda stawia warunki brzegowe: popyt, prawo i opłacalność. Po drugie, 2035 rok wraca jak bumerang, bo obecne regulacje unijne mają prowadzić do zakończenia sprzedaży nowych aut spalinowych od 2035 roku. To data, która wisi nad planowaniem nowych generacji jak termin ważności – niby daleko, ale projektuje się dziś.

Decyzja jeszcze nie zapadła. Skoda chce „czekać jak najdłużej”

Co istotne, Skoda nie mówi: „nowy Karoq już jutro”. Raczej sygnalizuje, że będzie odwlekać ostateczną decyzję tak długo, jak to możliwe. To sugeruje, że obecny Karoq może dostać jeszcze jedną aktualizację, żeby utrzymać go w grze, zanim ruszą prace nad następcą. Taki ruch jest logiczny: odświeżenie kosztuje mniej niż nowa generacja, a pozwala kupić czas. Zwłaszcza gdy przyszłość przepisów i realny kierunek rynku nadal są ruchome.

MQB zostaje w bazie. Hybrydy mogą wejść do gry

Jeśli Karoq faktycznie doczeka się następcy, ma bazować na zaktualizowanej wersji obecnej platformy MQB. To rozwiązanie używane szeroko w Grupie Volkswagena, także w większym Kodiaqu. W praktyce oznacza to, że Skoda może skorzystać z gotowych klocków technicznych, zamiast budować wszystko od zera. Najciekawsze jest jednak to, co może trafić pod maskę.

Skoda wskazuje na możliwość przejęcia najnowszego układu pełnej hybrydy z koncernowej półki, mającego zadebiutować w nowej generacji Volkswagena T-Roc w najbliższych miesiącach. To logiczna konsekwencja wspólnej architektury. W tle pojawiają się też sygnały, że hybrydy będą szerzej rozlewane po gamie Skody:

  • Octavia ma zyskać napęd pełnej hybrydy oraz hybrydy plug-in (PHEV).
  • Mniejsze modele, takie jak Fabia i Kamiq, również mogą dostać napędy hybrydowe.
  • W takim układzie Karoq jako kompaktowy SUV „naturalnie” staje w kolejce po podobne rozwiązania.

To nadal układanka, a nie gotowy konfigurator. Ale kierunek jest czytelny: jeśli spalinowe modele mają zostać z nami dłużej, to hybrydy stają się najprostszą metodą, by pogodzić oczekiwania klientów z presją regulacyjną.

Co to oznacza dla kierowców

Dla klientów przekaz jest prosty: Skoda nie zamierza nagle zwinąć spalinowej oferty, dopóki będzie na nią popyt i dopóki prawo na to pozwoli. Jednocześnie marka zostawia sobie furtkę, bo przyszłość zależy od tego, jak finalnie będą wyglądały unijne zasady emisji i ich egzekwowanie. A Karoq? Jest w ciekawym miejscu. Z jednej strony to dojrzały model z dużą bazą użytkowników i mocną pozycją. Z drugiej, metryka w salonie bywa bezlitosna, szczególnie, że obecnie Chińczycy stawiają twarde warunki.

Jeśli więc druga generacja powstanie, wiele wskazuje na to, że będzie to Karoq na MQB, z hybrydą jako jednym z głównych scenariuszy – pod warunkiem, że rachunek i przepisy się zgodzą.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Piotr Popiołek

Redaktor działu Porady
Uwielbiam samochody… dopóki nie trzeba płacić za paliwo i ubezpieczenie. Na szczęście pisanie o nich jest darmowe.

© 2026 MotoGuru.pl