Opłaty za tranzyt w Szwajcarii? Koniec „darmowej” drogi przez Alpy?

Redakcja MotoGuru.pl
Redakcja MotoGuru.pl

Przejazd przez Szwajcarię w drodze do Włoch czy dalej na południe Europy może wkrótce stać się wyraźnie droższy. Szwajcarski parlament poparł koncepcję wprowadzenia opłaty dla zagranicznych kierowców, którzy traktują ten kraj wyłącznie jako korytarz przejazdowy i nie zatrzymują się w nim na dłużej.

Mechanizm kontroli: system „wjazd-wyjazd”

Kluczowym narzędziem egzekwowania nowych przepisów ma być automatyczny odczyt tablic rejestracyjnych (ANPR). Kamery na granicach monitorowałyby czas między wjazdem a wyjazdem z kraju. Wstępne założenia sugerują, że tranzyt trwający krócej niż 12 godzin byłby podstawą do naliczenia opłaty.

Według danych szwajcarskich służb drogowych kraj ma 692 przejścia graniczne, z których system automatycznego odczytu działa dziś tylko na części. Oznacza to, że ewentualne wdrożenie opłaty tranzytowej wymagałoby od władz w Bernie nie tylko decyzji politycznej, ale też wielomilionowej inwestycji w nową infrastrukturę kontrolną.

Ile zapłacimy za przejazd?

Oficjalna taryfa nie została jeszcze ustalona, jednak debata parlamentarna operuje już konkretnymi kwotami. W dyskusjach pojawia się stawka 21 franków szwajcarskich, przy czym w dni o największym natężeniu ruchu kwota mogłaby wzrosnąć nawet do 80–100 franków. Przy obecnych kursach oznacza to zakres rzędu 380–470 zł – jest to wydatek wyższy niż koszt rocznej winiety autostradowej (40 franków). Nowa danina byłaby zatem znaczącym dodatkowym obciążeniem dla budżetów kierowców.

Z dotychczasowych założeń wynika, że:

  • opłata miałaby obejmować wszystkie zagraniczne pojazdy prywatne, w tym motocykle,

  • system analizowałby czas pomiędzy wjazdem a wyjazdem z kraju,

  • wysokość daniny miałby być dynamiczny, zależny od natężenia ruchu, dnia tygodnia oraz pory,

  • trasy alternatywne, w tym alpejskie przełęcze, nie stanowiłyby „ucieczki” przed opłatą.

Granica między tranzytem a turystyką

Projekt ma na celu odciążenie alpejskich tras, szczególnie okolic tunelu Gottharda, gdzie korki w okresach wakacyjnych stały się problemem politycznym. Władze zapewniają, że turyści zatrzymujący się w Szwajcarii na dłużej nie zostaną obciążeni nową daniną. Wyzwaniem pozostaje jednak definicja takiego pobytu. Rząd federalny musi doprecyzować, czy dla zwolnienia z opłaty wystarczy krótki posiłek, czy konieczne będzie udokumentowanie noclegu. Brak jasnych kryteriów może zamienić system w biurokratyczny labirynt.

Status projektu: droga do ustawy

W marcu 2026 roku szwajcarska Rada Narodowa przegłosowała projekt, wcześniej zaaprobowany przez Radę Kantonów. Obecnie prace przenoszą się na szczebel Rady Federalnej, która musi przygotować finalny kształt przepisów, sprawdzić ich zgodność z konstytucją oraz rozwiązać kwestie techniczne. Szwajcarski system polityczny zakłada możliwość zwołania referendum. A więc droga do realnego pobierania opłat może być długa.

Dla polskich kierowców oznacza to konieczność śledzenia zmian w przepisach. Szwajcaria, choć dla wielu jest tylko krajem tranzytowym w drodze na Lazurowe Wybrzeże czy do północnych Włoch, stawia sprawę jasno: era „darmowych” przejazdów przez Alpy powoli dobiega końca.

O autorze

© 2026 MotoGuru.pl