⏱️ 3 min.

Polestar ostro o hybrydach plug-in. „Najgorsze z obu światów”

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

17-04-2026 06:04
Polestar 5 uderza w Taycana – premiera elektrycznego coupe z 872 KM

Polestar otwarcie uderza w hybrydy plug-in i przekonuje, że łączą one wady dwóch napędów zamiast ich zalet. Szef australijskiego oddziału marki twierdzi, że taki układ zwiększa masę, złożoność i wymagania serwisowe, a przy tym nie daje pełnej bezemisyjności.

Scott Maynard, dyrektor zarządzający Polestar Australia, przedstawił bardzo krytyczną ocenę aut typu plug-in hybrid. W rozmowie z magazynem Drive uznał, że taki napęd łączy elektryczną i spalinową złożoność w jednym samochodzie. Maynard powiedział:

Uważam, że hybrydy plug-in są najgorszym z obu światów. Masz więc całą złożoność elektrycznego układu napędowego, połączoną z całą wagą i złożonością napędu benzynowego. Nie masz zerowej emisji, tylko wzrost wymagań konserwacyjnych, ponieważ masz wszystkie te różne systemy, które trzeba utrzymywać niezależnie.

Problemem ma być nie tylko konstrukcja, ale też sposób używania

Przedstawiciel Polestara uważa, że wielu właścicieli PHEV-ów rzadko ładuje swoje samochody. W takim scenariuszu korzyści z dużego akumulatora wyraźnie maleją, a auto wozi dodatkową masę bez pełnego wykorzystania potencjału napędu elektrycznego.

To prowadzi do prostego wniosku: hybryda plug-in jeżdżąca głównie na silniku spalinowym będzie mniej wydajna od porównywalnego auta spalinowego. Dochodzą do tego także ograniczenia wynikające z upakowania dodatkowych podzespołów.

Polestar sam kiedyś sprzedawał PHEV-y

W tej historii jest jednak wyraźna ironia. Pierwszym seryjnym modelem marki po usamodzielnieniu się był Polestar 1, czyli właśnie hybryda plug-in. Produkcję tego modelu zakończono w 2021 roku. Od tego momentu Polestar przeszedł na samochody wyłącznie elektryczne i dziś konsekwentnie broni takiego kierunku.

Polestar 1

Geely ma szersze spojrzenie niż samego Polestara

Polestar należy do grupy Geely, podobnie jak Volvo i Lotus. Obie te marki nadal sprzedają hybrydy plug-in, a Lynk & Co również ma takie modele w ofercie. Chiński koncern oferuje też samochody elektryczne z silnikami spalinowymi pełniącymi rolę przedłużaczy zasięgu.

To pokazuje, że nawet w ramach jednej grupy podejście do elektryfikacji nie jest jednolite.

PHEV wciąż mają argumenty w realnym świecie

Samochody elektryczne rozwijają się szybko, ale nadal nie są rozwiązaniem uniwersalnym dla każdego kierowcy. Sieć ładowania w wielu miejscach świata nadal pozostaje nierówna, więc hybrydy plug-in wciąż potrafią wypełnić konkretną lukę.

Nowe PHEV-y wyraźnie się poprawiły. Przykładem jest Volvo XC70 z deklarowanym zasięgiem elektrycznym 180 km według chińskiego standardu CLTC. Sens takich układów widać również tam, gdzie kierowca pokonuje długie trasy autostradowe, ale chce poruszać się elektrycznie po mieście.

Z tego powodu także hybrydy plug-in z silnikiem Diesla nadal mogą mieć praktyczne uzasadnienie, choć dla purystów to pewnie herezja na czterech kołach.

Polestar patrzy dalej, rynek nadal stoi pośrodku

Maynard uważa, że PHEV-y szybko tracą znaczenie, bo rozwój technologii aut elektrycznych stopniowo ogranicza problem zasięgu. Rynek nie wszędzie nadąża jednak za tą wizją w tym samym tempie. Dla części kierowców pełne EV nadal oznacza dodatkowe koszty, potrzebę miejsca parkingowego albo zbyt duże uzależnienie od lokalnej infrastruktury.

Dlatego hybrydy plug-in nadal odgrywają rolę przejściową, nawet jeśli marki pokroju Polestara patrzą już wyłącznie w stronę aut na prąd.

Tagi: Polestar

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

Redaktor
Mechanik z pasji, kierowca z wyboru. Od dzieciństwa rozbieram silniki, by później składać je lepiej niż fabryka.

© 2026 MotoGuru.pl