Renault wzywa do serwisu elektryczne R4 i R5. Powód jest kosztowny, ale liczba aut śladowa

Tomasz Studniarek

Tomasz Studniarek

Renault rozpoczęło akcję serwisową dotyczącą elektrycznych modeli R4 E-Tech i R5 E-Tech z powodu możliwej wady produkcyjnej akumulatora trakcyjnego. Skala kampanii jest bardzo mała, bo we Francji obejmuje łącznie 19 samochodów, ale sama naprawa należy do najcięższych i polega na wymianie całej baterii. Klienci nie zapłacą za interwencję, ponieważ sprawa dotyczy bezpieczeństwa.

Problem dotyczy samego serca auta

Akcja ma kod 0F49 i obejmuje Renault 4 E-Tech oraz Renault 5 E-Tech. W wykrytej nieprawidłowości chodzi o anomalię produkcyjną w zakładzie dostawcy odpowiedzialnego za wytwarzanie tego kluczowego podzespołu. Skutkiem może być pęknięcie anody w jednej z komórek akumulatora. Taki scenariusz może prowadzić do kilku problemów:

  • spadku zasięgu,
  • braku możliwości ładowania akumulatora trakcyjnego,
  • komunikatu „ładowanie akumulatora niemożliwe” na zestawie wskaźników,
  • niestabilności termicznej baterii, a w skrajnym przypadku ryzyka pożaru.

Mało aut, ale naprawa jest bardzo poważna

Do warsztatów we Francji ma trafić 13 egzemplarzy Renault 5 i 6 sztuk Renault 4. To daje łącznie 19 samochodów, więc mówimy o kampanii ograniczonej liczbowo, choć nie o drobnostce, którą załatwia się aktualizacją oprogramowania. Przewidziana operacja polega na wymianie całej baterii litowo-jonowej.

Renault 5 E-tech

Sama robocizna ma zająć niespełna pięć godzin, więc z punktu widzenia serwisu to interwencja daleka od symbolicznej. Nie odnotowano przypadków u klientów. Problem został wychwycony w ramach kontroli wewnętrznej, co dla producenta jest znacznie lepszym scenariuszem niż gaszenie kryzysu wtedy, gdy auta już zaczęłyby sprawiać realne kłopoty.

Kto musi odwiedzić serwis

Objęte kampanią samochody powstały w krótkim przedziale czasu, między 12 grudnia 2025 roku a 28 stycznia 2026 roku. Renault 4 jest produkowane w Maubeuge, a Renault 5 w Douai, ale oba modele korzystają ze wspólnej platformy i wspólnego akumulatora trakcyjnego. Nie ujawniono, czy akcja dotyczy wersji z baterią 40 kWh, czy odmiany 52 kWh. Właściciele aut objętych kampanią mają otrzymać informację listem poleconym.

Dla klientów bez kosztów, dla producenta już niekoniecznie

Użytkownicy nie poniosą żadnych wydatków, bo przy akcjach zgłaszanych władzom i związanych z bezpieczeństwem koszt naprawy bierze na siebie producent. Dla Renault to mimo wszystko nie jest operacja obojętna finansowo, ponieważ wymiana akumulatora trakcyjnego należy do najdroższych prac, jakie można wykonać w samochodzie elektrycznym.

Z perspektywy marki dobra wiadomość jest taka, że problem wykryto wcześnie. Kłopoty z bateriami potrafią zamieniać zwykłą akcję serwisową w bardzo drogi ból głowy i wtedy kończy się już nie na pojedynczych wizytach w warsztacie, lecz na znacznie większym problemie wizerunkowym.

O autorze

Tomasz Studniarek

Tomasz Studniarek

Redaktor działu Retro
Pasjonat klasycznej motoryzacji, renowacji samochodów oraz rzadkich znalezisk typu barn find. Systematycznie śledzi rynek aukcyjny i historie wyjątkowych egzemplarzy, zwracając uwagę na ich oryginalność, konstrukcję, pochodzenie oraz znaczenie dla rozwoju motoryzacji.W swoich publikacjach opisuje dawną inżynierię, historię modeli i zmieniające się podejście producentów do projektowania samochodów. Szczególnie interesuje go okres sprzed powszechnej unifikacji platform i cyfryzacji wnętrz. Współczesny przemysł motoryzacyjny analizuje krytycznie, zwracając uwagę na wpływ globalizacji, presji kosztowej i marketingu na indywidualny charakter samochodów.

© 2026 MotoGuru.pl