⏱️ 3 min.

Kimi Antonelli jest na prowadzeniu, ale słabe starty źle wróżą w Monako

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

13-05-2026 12:05
F1 Grand Prix Of China

Kimi Antonelli powiększył prowadzenie w klasyfikacji kierowców F1 do 20 punktów po zwycięstwie w Grand Prix Miami, ale wokół kierowcy Mercedesa pojawił się bardzo konkretny znak zapytania. Jolyon Palmer uważa, że słabe starty mogą kosztować 19-latka zwycięstwo w Monako, gdzie po pierwszym zakręcie często zostaje już tylko kalkulator i cierpliwość.

Na torze przy Hard Rock Stadium problem nie był teoretyczny. Antonelli ruszał z pole position, ale stracił prowadzenie w pierwszym zakręcie, gdy wyprzedził go Charles Leclerc z Ferrari. W samym wyścigu Włoch stracił dwa miejsca, a w sprincie aż sześć.

Monako nie wybacza takiego błędu

Jolyon Palmer patrzy na temat w perspektywie najbliższych torów, a nie przez sam wynik z Miami. Krótki dojazd do pierwszego zakrętu w Kanadzie i jeszcze krótszy w Monako oznacza mniejszą przestrzeń na naprawę błędów po starcie. Różnica polega na tym, że w Kanadzie nadal da się realnie wyprzedzać, a w Monako strata pozycji może zamknąć drogę do zwycięstwa. Palmer ocenia problem Antonellego bardzo wprost:

Do pierwszego zakrętu w Kanadzie jest krótki dojazd. W Monako jest jeszcze krótszy. Ale w Kanadzie są jeszcze pewne okazje do wyprzedzania. Jeżeli nie rozwiąże tego przed Monako, może być na pole position, a i tak nie będzie miał szans na zwycięstwo, jeśli nie będzie umiał dobrze wystartować. To jest jego najważniejszy punkt do poprawy.

Lider klasyfikacji ma słaby punkt, który widać gołym okiem

Najciekawsze w sytuacji Antonellego jest to, że nie chodzi o brak tempa. Mercedes ma kierowcę, który wygrał w Miami i powiększył przewagę w mistrzostwach, ale jednocześnie zostawia rywalom prezent w miejscu, w którym reakcja trwa ułamki sekund, czyli na starcie. W Formule 1 taki detal potrafi ważyć więcej niż świetne kwalifikacje.

Sam Antonelli nie chowa się za ogólnikami. Po wyścigu przyznał, że start w GP Miami był lepszy niż w sprincie, ale nadal nie mieści się w jego standardach. Przy wyrównanej stawce nawet mała strata na ruszeniu z miejsca potrafi zmienić cały przebieg wyścigu.

Problem leży przy sprzęgle i pewności ruchu

Antonelli opisał też, gdzie czuje największą niestabilność. Procedura startowa w sprincie miała wyglądać poprawnie, ale poziom przyczepności okazał się inny, niż zakładał zespół. To pokazuje, że kłopot nie sprowadza się tylko do refleksu kierowcy. Kierowca Mercedesa mówi o tym bez uciekania w marketingową watę:

Razem z zespołem musimy nad tym popracować, ale głównie chodzi o mnie, bo nadal jestem trochę nierówny, szczególnie przy puszczaniu sprzęgła. Wciąż nie mam tej pewności i powtarzalności. Nadal czuję trochę niepewności, więc to ważny punkt do poprawy.

Miami dało wynik, ale nie zdjęło presji

Antonelli po sprincie był sfrustrowany, natomiast w wyścigu zachował więcej spokoju i skupił się na dalszej jeździe. To ważna różnica, bo pokazuje reakcję po błędzie, a nie tylko sam błąd. W walce o tytuł taka odporność psychiczna ma znaczenie, zwłaszcza gdy rywale widzą powtarzalny słaby punkt.

Mercedes ma więc ciekawy paradoks. Jego młody kierowca prowadzi w mistrzostwach, ale przed Monako najpilniejszym tematem nie jest tempo kwalifikacyjne, lecz pierwsze metry po zgaśnięciu świateł. Na zwykłym torze można to jeszcze odrabiać, ale Monako jest miejscem, gdzie jeden słaby start potrafi zamienić pole position w kosztowną katastrofę punktową.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl