⏱️ 6 min.

Serwis Bugatti Veyrona za ułamek ceny. Słowo-klucz: Volkswagen

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

02-06-2026 21:06
Bugatti Veyron - Mat Amstrong

Bugatti Veyron kojarzy się z kosztami serwisowymi, które brzmią niemal jak osobna pozycja w budżecie państwa. W materiale na YouTubie, Mat Armstrong pokazał jednak, że część elementów da się namierzyć poza oficjalną siecią, a pełny serwis i naprawa auta zamknęły się u niego w kwocie 1193,83 funtów (ok. 5841 zł).

Najdroższy był nie tylko olej. Problemem była dostępność części

Veyron trafił do warsztatu z kilkoma istotnymi usterkami. Auto miało błąd skrzyni biegów, problem z pompą układu hydraulicznego i nierówną pracę silnika, szczególnie przy zimnym rozruchu. Wcześniej spuszczono olej z silnika oraz skrzyni, wyjęto filtry i świece zapłonowe.

Najprostsza droga prowadziłaby przez Bugatti, ale pojawił się zasadniczy kłopot. Części nie dało się po prostu zamówić jak do zwykłego auta, bo według relacji właściciela producent nie sprzedawał ich bez obecności samochodu w swojej placówce. Dlatego zaczęło się krzyżowe szukanie numerów części i porównywanie elementów z modelami koncernu Volkswagena.

Silnik W16 potrzebował 16 korków spustowych i 16 litrów oleju

Obsługa silnika zaczęła się od filtra oleju. Oryginalny wkład miał oznaczenia producenta Hengst, ale nie udało się łatwo znaleźć identycznego zamiennika. Ostatecznie właściwy filtr dostarczył specjalista od Bugatti, Simon Furlonger, co pozwoliło uniknąć ryzyka montażu części „prawie takiej samej”.

Sam silnik wymagał wkręcenia 16 korków spustowych z nowymi podkładkami. Do jednostki trafił olej 10W60, a potrzebną ilość określono na podstawie tego, ile oleju udało się wcześniej spuścić. Najpierw wlano 14 litrów, a pozostałe 2 litry miały zostać uzupełnione po uruchomieniu i rozprowadzeniu oleju po układzie.

Świece zapłonowe okazały się jedną z prostszych części do rozszyfrowania. Dało się je powiązać z oznaczeniem NGK ILZKR8A, a komplet 16 sztuk kosztował 277,92 funtów (1363 zł), co daje koszt rzędu 17,37 funtów za sztukę (ok. 85 zł). W Bugatti za to samo trzeba było zapłacić ponad 3300 zł.

Skrzynia biegów pokazała, gdzie kończy się katalog, a zaczyna detektywistyka

Dwusprzęgłowa skrzynia wymagała kilku filtrów i świeżego płynu. Jeden z filtrów udało się zastąpić elementem wyglądającym identycznie jak fabryczny. Metalowe filtry, których nie udało się sensownie dobrać, zostały wyczyszczone ultradźwiękowo.

Do skrzyni wlano 14 litrów płynu DCTF do przekładni dwusprzęgłowych z mokrymi sprzęgłami. W materiale pojawia się informacja, że układ może mieścić 18 litrów, ale wcześniej z auta wypłynęło 14 litrów, więc tyle trafiło z powrotem.

Osobnym tematem były akumulatory ciśnienia. Bugatti wymienia je w serwisie, ale według informacji od Simona Furlongera nie trzeba tego robić, jeżeli działają prawidłowo. Armstrong ustalił też, że podobne elementy występują w Volkswagenie Lupo i kosztują 200 funtów (ok. 978 zł), podczas gdy w dokumentach serwisowych Veyrona pojawiła się kwota 617 dolarów za sztukę (ok. 2241 zł).

Pompa skrzyni była winna, ale najpierw przewody trafiły odwrotnie

Najważniejszym tropem przy błędzie skrzyni była pompa hydrauliczna. Cały element znaleziono jako część powiązaną z Audi A6 Allroad w cenie 1121 funtów (ok. 5485 zł), a w rozliczeniu Bugatti pojawiła się kwota 3615 dolarów (ok. 13 129 zł). Jeszcze tańszym rozwiązaniem był sam silnik pompy za 268 euro (ok. 1135 zł).

Nowy silnik pompy wymagał przełożenia wtyczki. Po montażu układ początkowo nie miał ciśnienia, a diagnostyka pokazała tylko 2 bary, czyli za mało do pracy skrzyni. Przyczyną okazało się odwrotne podłączenie przewodów, przez co pompa pracowała w złym kierunku.

Po zamianie przewodów skrzynia odzyskała możliwość wybierania biegów. Pompa po otwarciu drzwi budowała ciśnienie, a samochód przeszedł z pozycji parkowania do neutralnego i z powrotem. W praktyce jedna z najpoważniejszych usterek Veyrona była w miarę prosta w naprawie.

Cewki zapłonowe były pułapką, przepływomierze rozwiązały nierówną pracę

Cewki zapłonowe wyglądały na element z grupy Volkswagena, ale pierwsza próba z nowszymi zamiennikami nie zakończyła się sukcesem. Po ich montażu silnik pracował bardzo nierówno, pojawiły się kontrolki i błędy wypadania zapłonów. Ostatecznie wróciły stare cewki, a problem został zawężony do innego elementu.

Bugatti miało liczyć za 16 cewek 3923 dolarów (ok. 14 250 zł), czyli 245 dolarów za sztukę (ok. 890 zł). Do tego dochodziła robocizna określona na 23,5 godziny i 6627 dolarów (ok. 24 071 zł). Armstrong później ustalił, że właściwe cewki występują także w Volkswagenie Phaetonie lub Bentleyu Continentalu GT z silnikiem 6.0 i kosztują 53,99 dolarów za sztukę (ok. 196 zł).

Nierówna praca na zimno ustąpiła dopiero po wymianie czujników masowego przepływu powietrza. Nowe przepływomierze miały inne obudowy, ale same czujniki dało się przełożyć do oryginalnych obudów Bugatti. Po tej operacji silnik zaczął pracować wyraźnie płynniej i zniknęły błędy.

Bugatti Veyron

Haldex, suchy lód i lakier pod folią

Przy okazji serwisu zajęto się też przednim układem napędowym z Haldexem. Filtr został wyczyszczony podobnie jak filtry skrzyni, a do układu wróciło około pół litra oleju. Olej do Haldexa kosztował 29 funtów (ok. 142 zł), podczas gdy w zestawieniu Bugatti pojawiły się kwoty 187 dolarów i 191 dolarów, czyli odpowiednio ok. 679 zł i ok. 694 zł.

Veyron trafił również na czyszczenie suchym lodem. Auto miało czystą historię w raporcie carVertical, brak odnotowanej kradzieży, brak finansowania i brak zapisów o uszkodzeniach. Raport pokazał też, że samochód przyjechał z Dubaju do Wielkiej Brytanii w 2018 roku i od 2023 roku prawie się nie poruszał.

Po zdjęciu folii okazało się, że lakier na części paneli jest w dobrym stanie, ale klej po wcześniejszych oklejeniach mocno wgryzł się w wybrane miejsca. Przedni zderzak i tylny zderzak wymagały dalszych prac lakierniczych. Armstrong oszacował, że pełne lakierowanie Veyrona mogłoby kosztować ponad 15 000 funtów (ok. 73 386 zł).

Na koniec tytanowy wydech i rachunek, który robi największe wrażenie

Po uporaniu się z mechaniką do auta trafił tytanowy wydech od Nicrobium. Veyron nie ma wtórnych katalizatorów, więc wymiana dotyczyła elementu za katalizatorami głównymi. Nowy układ jest widoczny po podniesieniu tylnego skrzydła, a po uruchomieniu silnika mocniej eksponuje dźwięk turbosprężarek.

Najważniejszy pozostaje jednak rachunek. Pełny serwis, naprawa pompy skrzyni, diagnoza nierównej pracy i przywrócenie auta do znacznie lepszego stanu kosztowały 1193,83 funtów (ok. 5841 zł). Dla porównania w autoryzowanym serwisie Bugatti cena mogłaby zostać wywindowana do blisko 100 000 zł.

Ten przypadek nie oznacza, że Veyron nagle stał się tanim samochodem w utrzymaniu. Pokazuje jednak, że część kosztów wynika nie tylko z techniki, ale też z zamkniętego ekosystemu części, ograniczonej dostępności i prestiżu w postaci samego… znaczka. A gdy ten znaczek ma na sobie logo Bugatti, to robi się bardzo drogo.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

Redaktor
Mechanik z pasji, kierowca z wyboru. Od dzieciństwa rozbieram silniki, by później składać je lepiej niż fabryka.

© 2026 MotoGuru.pl