Belg pojechał 43-letnim BMW na mundial. Podróż rozpoczął w Europie

Pewien belgijski kibic zamiast kupić zwykły bilet lotniczy, zabrał na mistrzostwa świata swoje BMW serii 3 E21 Baur z 1983 roku. Auto przepłynęło Atlantyk w kontenerze, a potem przejechało przez Stany Zjednoczone do Seattle, gdzie Belgia rozegrała swój pierwszy mecz tegorocznego mundialu.
Stare BMW jako bilet do rozmów
Adam nie traktuje tej wyprawy wyłącznie jak sposobu dotarcia na stadion. Dla niego futbol jest pretekstem do podróży, a stare BMW i koszulka reprezentacji działają jak prosty przepis na rozpoczęcie rozmowy z ludźmi spotykanymi po drodze. To trochę bardziej wymagająca wersja small talku niż pytanie o pogodę.
Co ciekawe, używany przez niego samochód ma własne imię. To „la Bête”, czyli Bestia. Adam posiada go od 2009 roku i uważa za solidny, uczciwie zbudowany pojazd, na dodatek zachowany w oryginalnym stanie. Rzadki dach płócienny, przygotowany przez firmę Baur, nadaje tej podróży dodatkowy klimat, bo E21 w takiej odmianie nie jest zwykłym starym sedanem.
Najpierw kontener, potem amerykańskie drogi
Wyprawa zaczęła się w Brukseli, ale jej prawdziwa część ruszyła dopiero po drugiej stronie Atlantyku. BMW trafiło do kontenera w porcie Zeebrugge i po dziesięciodniowym rejsie zostało rozładowane w Baltimore na wschodnim wybrzeżu USA.
Stamtąd Adam pojechał w stronę Seattle. Belg nie wybrał najnudniejszej, najszybszej drogi autostradami. Postawił na trasy lokalne, ponieważ chciał zobaczyć Amerykę mniej wygładzoną i mniej turystyczną. W ten sposób stary samochód musiał przejechać około 4500 km przez kontynent, zanim dotarł do stanu Waszyngton.
43-letnia technika nadal jedzie
Pod maską BMW pracuje 2-litrowy rzędowy silnik R6, połączony z czterobiegową skrzynią ręczną. Licznik pokazuje ponad 200 tys. km przebiegu, a auto ma typowe ślady użytkowania. Brakuje pojedynczych drobiazgów, pod drzwiami odkleja się listwa, a powyżej 120 km/h karoseria zaczyna wyraźnie wibrować.
Właśnie takie szczegóły budują wiarygodność tej historii. Nie jest to więc sterylna prezentacja odrestaurowanego klasyka w świetle reflektorów, tylko realna podróż samochodem, który ma swoje humory. Ale pomimo nich nadal wykonuje zadanie, do którego został stworzony: jedzie.
Mundial to pretekst, nie koniec trasy
Seattle było dla Adama pierwszym dużym celem, bo właśnie tam Belgia rozpoczęła swój udział w tegorocznych mistrzostwach świata w piłce nożnej. Na razie belgijski kibic musiał pogodzić się z remisem z Egiptem.
Co istotne, nie jest to pierwszy tak daleki piłkarski wyjazd Adama. Podczas poprzedniego mundialu w Katarze ruszył on z Brukseli na Bliski Wschód drogą lądową. Tamta podróż trwała 45 dni, obejmowała administracyjne problemy i długie oczekiwanie na granicy irackiej, a Belgia zakończyła turniej już w fazie grupowej.
Bestia rusza dalej do Kalifornii
Po meczu w Seattle amerykańska przygoda Adama nie kończy się na parkingu pod stadionem. Właściciel klasycznego BMW planuje skierować się na południe i pojechać wzdłuż wybrzeża Pacyfiku do Kalifornii. W Los Angeles Belgia ma rozegrać drugi mecz grupowy z Iranem.
W tej historii najważniejsze nie jest to, że stary samochód dojechał na imprezę sportową. Ciekawsze jest to, że 43-letnie BMW stało się narzędziem do podróżowania, poznawania ludzi i przeżywania mundialu inaczej niż przez kontrolę bezpieczeństwa na lotnisku. W świecie jednorazowych planów brzmi to niemal jak manifest.
O autorze
Redakcja MotoGuru.pl
Najnowsze

Wystarczyło tylko 7 lat. Już 1,5 mln aut tej marki z Chin wyjechało na drogi

Mitsubishi Outlander PHEV pokonało 500 tys. km bez ładowania. W jakim stanie jest bateria?

Mercedes postawi na polecenia zespołowe? Hamilton depcze po piętach

SEAT Ibiza 2027 wyceniony w Polsce. Leasing od 232 zł/msc



