⏱️ 4 min.

Stellantis w opałach: 700 tys. diesli Citroena, Opla, Peugeota i DS-a do naprawy

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

14-10-2025 13:10
silnik 1.5 BlueHdi

Koncern Stellantis ogłosił globalną akcję naprawczą obejmującą aż 700 tysięcy samochodów marek Citroën, DS Automobiles, Opel i Peugeot. Przyczyną nie jest awaria mechaniczna, lecz błąd w oprogramowaniu – kontrolka silnika może nie zapalić się w momencie problemów z emisją spalin. To poważny kłopot, który przywołuje skojarzenia z aferą dieselgate.

Francuski dziennik „L’automobile Magazine” poinformował, że Stellantis zdecydował się na szeroko zakrojoną akcję serwisową dla samochodów z silnikami wysokoprężnymi 1.5 BlueHDi, 2.0 HDi oraz 2.2 HDi. Występują one w wielu modelach produkowanych w latach 2016–2024. Chodzi nie tylko o popularne kompakty, ale też rodzinne vany i samochody dostawcze. Jak podano, wadliwe oprogramowanie sterownika ECU odpowiadającego za diagnostykę silnika może nie uruchamiać kontrolki ostrzegawczej Malfunction Indicator Lamp (znanej jako Check Engine). W efekcie kierowca nie zostanie poinformowany o problemach z systemem oczyszczania spalin, takich jak awaria katalizatora SCR lub filtra FAP. Jak podkreślił francuski dziennik:

Decyzja Stellantisa miała charakter prewencyjny i środowiskowy, a nie wizerunkowy. Chodzi o zapewnienie zgodności z przepisami dotyczącymi emisji spalin, a także o uniknięcie ewentualnych oskarżeń o zatajanie usterek.

Podobieństwa do afery dieselgate

Niektórzy komentatorzy już zauważyli, że sytuacja przypomina głośną aferę dieselgate sprzed dekady. Choć Stellantis nie manipulował pomiarami emisji, to sam fakt błędnego działania systemu ostrzegania rodzi nieprzyjemne skojarzenia. Firma jednak działa otwarcie – kontaktuje się z klientami i zaprasza ich do serwisów, gdzie przeprowadzone zostaną aktualizacje oprogramowania. Cała operacja potrwa około pół godziny i jest bezpłatna. Serwisanci wgrają nową wersję oprogramowania ECU, która przywróci poprawne działanie kontrolki Check Engine.

Nie tylko lampka – skutki usterki

Brak ostrzeżenia o awarii systemu SCR lub FAP może prowadzić do poważniejszych problemów. Kierowca, nie wiedząc o błędzie, może doprowadzić do nadmiernego zanieczyszczenia środowiska, a nawet do uszkodzenia jednostki napędowej. Co więcej, usterka może skutkować negatywnym wynikiem przeglądu technicznego – a to oznacza unieruchomienie pojazdu z powodu niespełniania norm emisji. Stellantis zachęca właścicieli do samodzielnego sprawdzenia numeru VIN w autoryzowanym serwisie. Jeśli pojazd znajduje się na liście, aktualizacja powinna zostać wykonana niezwłocznie.

Modele objęte akcją serwisową

Akcja dotyczy łącznie ponad 700 000 samochodów z całego świata. Obejmuje następujące marki i modele:

  • Citroën (250 497 sztuk, produkcja 15.03.2018–30.04.2024): C3 III, C-Elysee, C3 Aircross I, C4 Cactus, Berlingo III, C4 Picasso II / C4 SpaceTourer, C5 Aircross I, Jumpy III.
  • DS Automobiles (21 130 sztuk, produkcja 27.03.2017–15.11.2022): DS 3 Crossback / DS 3 II, DS 7 Crossback / DS 7.
  • Opel (97 770 sztuk, produkcja 08.09.2017–19.10.2023): Corsa VI, Crossland X / Crossland, Combo V, Grandland X / Grandland I, Zafira IV / Vivaro III, Movano III.
  • Peugeot (341 749 sztuk, produkcja 14.10.2016–11.10.2021): 208 I i II, 2008 I i II, 301, 308 II i III, Rifter / Partner III, 3008 II, 508 I i II, 5008 II, Traveller / Expert III, Boxer III.

Nie pierwszy problem z dieslami Stellantisa

Warto przypomnieć, że silnik 1.5 BlueHDi był już wcześniej objęty inną akcją serwisową, dotyczącą wadliwego łańcucha rozrządu. Wtedy także chodziło o działania prewencyjne, mające uchronić użytkowników przed kosztownymi awariami. Zdaniem ekspertów, decyzja Stellantisa to efekt coraz bardziej restrykcyjnych przepisów dotyczących emisji spalin w Europie. Każdy błąd w systemie kontroli emisji może zostać uznany za naruszenie prawa, dlatego koncerny reagują szybciej niż kiedyś.

Jak postępować, jeśli masz auto z silnikiem HDi?

Jeśli jesteś właścicielem samochodu z silnikiem 1.5 BlueHDi, 2.0 HDi lub 2.2 HDi, warto nie zwlekać. Sprawdź numer VIN na stronie producenta lub skontaktuj się z najbliższym autoryzowanym serwisem. Sama naprawa trwa zaledwie 30 minut, a może oszczędzić wielu kłopotów w przyszłości. Jak przekazał Stellantis:

Celem akcji jest zapewnienie pełnej zgodności z przepisami środowiskowymi oraz bezpieczeństwa użytkowników. Wszystkie naprawy są całkowicie bezpłatne.

Choć problem może wydawać się błahy – w końcu chodzi tylko o jedną kontrolkę – w rzeczywistości ma on ogromne znaczenie. Dla Stellantisa to kolejny test zaufania, a dla kierowców – przypomnienie, że w epoce zaawansowanej elektroniki nawet najmniejszy błąd w oprogramowaniu może unieruchomić całe auto.

Choć problemtemat może wydawać się błahy – w końcu chodzi tylko o jedną kontrolkę – w rzeczywistości ma on ogromne znaczenie.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Marek Karpiuk

Motoryzacja to dla mnie wolność. Od Fiata 126p po elektryczne superauta – każdy kilometr to przygoda.

© 2026 MotoGuru.pl