⏱️ 4 min.

Tak tracą na wartości używane chińskie elektryki i PHEV-y. Niemiecki raport nie pozostawia złudzeń!

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

29-05-2026 08:05
Avatr 06T
Avatr 06T

Chińskie elektryki i hybrydy plug‑in tracą na wartości dwa razy szybciej niż konkurenci – wynika z najnowszego raportu DAT 2026. Masowy napływ prawie nowych aut, szybkie premiery kolejnych generacji i niepewność co do przyszłości marek sprawiają, że właściciele modeli z Państwa Środka ponoszą dziś największe straty przy odsprzedaży.

Problem nie sprowadza się wyłącznie do nieufności wobec nowych marek. Chińscy producenci bardzo mocno walczą o udział w rynku, a krótkoterminowe kontrakty sprawiają, że prawie nowe samochody szybko trafiają na rynek wtórny. Dla kupującego używane auto to okazja, ale dla pierwszego właściciela – dość brutalna lekcja ekonomii.

Szybka ekspansja ma swoją cenę

Deutsche Automobil Treuhand, czyli DAT, działa w Niemczech od ponad 90 lat i zajmuje się wycenami oraz analizami dla branży motoryzacyjnej. W najnowszym raporcie instytucja opisuje wyraźne pogorszenie sytuacji chińskich samochodów ładowanych z gniazdka na rynku wtórnym.

W porównaniu z raportem z 2024 roku spadek wartości chińskich elektryków i hybryd plug-in jest o 14% większy. W przypadku samochodów innych marek to 7%. Właśnie ta różnica pokazuje, że problem nie dotyczy wyłącznie ogólnego ochłodzenia wobec elektryków.

Prawie nowe auta zalewają rynek wtórny

Jednym z głównych powodów jest sposób zdobywania klientów. Wiele chińskich marek stawiało na szybkie zwiększanie udziału w rynku, korzystając z różnych form krótkoterminowego użytkowania aut. Efekt jest prosty: samochody z niewielkim przebiegiem wracają na sprzedaż szybciej, niż rynek jest w stanie je spokojnie wchłonąć.

Do tego dochodzi coraz większa liczba marek i modeli o zbliżonym charakterze. Klient widzi atrakcyjne wyposażenie, mocny napęd i konkurencyjną cenę, ale rynek wtórny widzi coś innego: dużą podaż, krótką historię marki i trudniejszą prognozę wartości po kilku latach.

Postęp technologiczny działa przeciwko starszym modelom

Chińska motoryzacja rozwija się bardzo szybko, co z perspektywy nowych aut bywa atutem. Problem pojawia się wtedy, gdy następca lub mocno poprawiona wersja debiutuje krótko po premierze wcześniejszego modelu. Wtedy nawet świeży samochód zaczyna wyglądać jak sprzęt z poprzedniej epoki.

MG4

To szczególnie bolesne w segmencie elektryków, gdzie liczą się akumulatory, oprogramowanie, szybkość ładowania i systemy wspomagania jazdy. Im szybciej producent poprawia dany samochód, tym mocniej cierpią klienci, którzy kupili poprzednią wersję. Innowacja jest świetna, dopóki nie zjada wartości auta stojącego już w garażu.

Niemcy nie są pewni, które marki przetrwają

DAT zwraca też uwagę na deficyt zaufania wobec nowych graczy. W badaniu 45% niemieckich klientów nowych samochodów uznało, że część chińskich marek może zniknąć z tamtejszego rynku w ciągu pięciu lat. To mocny sygnał, bo wartość używanego auta zależy nie tylko od parametrów, ale też od wiary w serwis, części i trwałą obecność marki.

Ten mechanizm nie jest nowy. Rynek wtórny zwykle karze producentów, których przyszłość jest niepewna. Nawet bardzo dobrze wyposażony samochód może tracić szybciej, jeśli kupujący nie wie, czy za kilka lat bez problemu naprawi go w autoryzowanym serwisie.

MG 4 jako ostrzeżenie dla pierwszego właściciela

Szwedzki magazyn Vi Bilägare wskazuje na długodystansowe MG 4, które straciło na wartości wyjątkowo szybko. Po roku zniknęło aż 44% z początkowej ceny. To nie oznacza, że każdy chiński samochód musi powtórzyć taki scenariusz.

Pokazuje jednak, że atrakcyjna cena zakupu nie zawsze wystarcza, by całkowity koszt posiadania był korzystny. Przy elektrykach coraz częściej trzeba patrzeć nie tylko na zasięg i wyposażenie, ale także na przewidywaną wartość przy odsprzedaży.

Dobre auta, trudna kalkulacja

Chińskie marki coraz częściej oferują samochody dopracowane technicznie i konkurencyjne cenowo. Raport DAT pokazuje jednak drugą stronę tej ofensywy: szybka ekspansja, szybkie premiery i niepewność wobec przyszłości marek mogą mocno obniżać wartość po zakupie.

Dla klientów to sygnał, by dokładniej liczyć całkowity koszt posiadania. Dla importerów i producentów to jeszcze większe wyzwanie. Sama cena promocyjna przyciąga uwagę w salonie, ale zaufanie do marki buduje się dopiero wtedy, gdy samochód nie paruje z wartości szybciej niż poranna kawa z kubka.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl