Robotaxi Tesli miało być przełomem. Pierwsze testy pokazują, że to jeszcze eksperyment

Tesla uruchomiła usługę Robotaxi w Dallas, ale pierwsze przejazdy nie wyglądają jak gotowa rewolucja w transporcie. System działa w bardzo ograniczonej skali, popełnia błędy w ruchu drogowym i nadal wymaga wsparcia ludzi, gdy sytuacja przestaje być przewidywalna.
Start na bardzo małą skalę
Na początku uwagę zwraca bardzo ograniczony zasięg usługi. Robotaxi działa tylko na wybranych fragmentach miasta, więc nie da się go traktować jako pełnoprawnej alternatywy dla normalnego przemieszczania się po aglomeracji.
Liczba dostępnych aut także jest niewielka. W niektórych przypadkach w danym obszarze działa tylko jeden pojazd, co wydłuża czas oczekiwania i sprawia, że usługa przypomina raczej zamknięty test niż gotowy produkt dla masowego odbiorcy.
Prawdziwy ruch szybko obnażył słabe punkty
Największe problemy pojawiły się wtedy, gdy auto musiało reagować na realny ruch uliczny. System miał trudności z odczytywaniem znaków i z podejmowaniem decyzji dotyczących skrętów lub włączania się do ruchu. Jeszcze poważniej wyglądała sytuacja na drogach szybkiego ruchu.
W jednym z opisanych przypadków auto minęło właściwy zjazd, a potem gwałtownie dostosowywało prędkość do otoczenia, co wprowadzało niepewność u pasażerów. W najbardziej niepokojącym epizodzie pojazd próbował zjechać na pobocze, gdy obok trwał szybki ruch. Chodziło o sytuację przy prędkościach rzędu ok. 130-145 km/h., więc margines błędu robi się bardzo mały.
Nawigacja nadal się gubi
Problemy nie kończyły się na samej jeździe. System w niektórych sytuacjach wybierał błędne objazdy, wydłużał trasę albo mylił cel przejazdu, przez co wpadał w powtarzające się pętle przejazdu.
To pokazuje, że słabością pozostaje nie tylko zachowanie auta na jezdni, ale też warstwa nawigacyjna i mapowa. Bez niej nawet sprawny układ sterowania potrafi zacząć krążyć jak kierowca, który uparcie nie chce przyznać, że się zgubił.
Bez wsparcia człowieka system jeszcze nie działa samodzielnie
Ważnym sygnałem jest obecność zdalnego wsparcia operatorów. Ludzie nadal muszą pomagać w korygowaniu trasy i rozwiązywaniu anomalii, więc pełna niezależność auta pozostaje na razie bardziej celem niż stanem faktycznym.
To ma znaczenie nie tylko techniczne, ale też wizerunkowe. Jeśli samochód autonomiczny wymaga ludzkiego zaplecza w trudniejszych momentach, trudno mówić o całkowicie samodzielnej usłudze.
Technologia robi wrażenie, ale wciąż jest eksperymentem
Debiut w Dallas pokazuje, że sama idea auta bez kierowcy nadal działa na wyobraźnię. Jednocześnie pierwsze kursy udowadniają, że między pokazem możliwości a codzienną, stabilną usługą wciąż jest wyraźna luka.
Na razie Robotaxi Tesli wygląda jak technologia w fazie intensywnego sprawdzania w prawdziwym świecie. To ważny krok dla rozwoju autonomicznej jazdy, ale jeszcze nie moment, w którym można ogłosić, że człowiek naprawdę przestał być potrzebny za kierownicą.
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

Bottas współtworzy elementy kokpitu w Cadillacu

JAC zaprezentuje 9 modeli na Poznań Motor Show

Ferrari wyceniło model Luce. To poziom, który zaboli nawet bogatych

Leclerc jasno o Ferrari. Ma potencjał do walki o tytuł



