Fura Jessego Pinkmana pokonała 1,2 mln km

Przekroczenie granicy miliona kilometrów jednym samochodem wydaje się dziś zadaniem niemal nierealnym, zwłaszcza w epoce planowanej krótkowieczności produktów. A jednak – to właśnie osiągnął Andy Campbell, emeryt z Halifax, którego Toyota Tercel z 1985 roku stała się symbolem trwałości i pasji do motoryzacji. Ten skromny, brązowy hatchback udowodnił, że dzięki odpowiedniej trosce nawet zwyczajna kompaktowa Toyota może wytrzymać próbę czasu i dróg. Co ciekawe, takim samym samochodem jeździła postać Jessego Pinkmana z Breaking Bad – tyle, że w kolorze czerwonym.
Początek przygody – zakup używanej Tercel
Historia rozpoczęła się w 1990 roku, kiedy Campbell kupił Toyotę Tercel z przebiegiem 124 000 kilometrów. Od tamtej pory przez ponad trzy dekady auto wiernie służyło w codziennych dojazdach do pracy i w życiu prywatnym. Pokonało dystans równy trzykrotnej podróży na Księżyc i z powrotem. Dziś licznik wskazuje zawrotne 1,2 miliona kilometrów. To nie tylko rekord osobisty kierowcy, ale i mocny dowód na legendarną niezawodność japońskiej motoryzacji lat 80. Na dowód swojej wytrzymałości auta, udokumentowano każdy ważniejszy etap – zdjęcia liczników pokazują choćby moment, gdy w 2017 roku Tercel osiągnął 621 000 mil (czyli ok. 998 000 km). Po przekroczeniu miliona kilometrów licznik zrobił pełny obrót i dziś wskazuje „zaledwie” 157 000 mil (252 000 km). Ten szczegół, zauważony przez pasjonatów, czyni historię jeszcze bardziej niezwykłą.
Tajemnica trwałości – właściciel z obsesją na punkcie serwisu
Sekret tkwi nie tylko w samej konstrukcji Toyoty, ale przede wszystkim w jej właścicielu. 82-letni dziś Campbell przez lata stworzył i konsekwentnie realizował szczegółowy plan serwisowy. Regularne wymiany oleju, częste smarowania elementów oraz stosowanie powłok antykorozyjnych – to niemal codzienność jego motoryzacyjnego rytuału. Dzięki temu Tercel przez dekady zachował pełną sprawność. Jak podkreślił sam właściciel:
To, co inni uważają za złom, dla mnie jest skarbem.
Nie był to pusty slogan. Campbell w swoim ogrodzie zgromadził jeszcze trzy identyczne egzemplarze Tercel, które służyły jako magazyn części. Dzięki temu w razie awarii nigdy nie musiał obawiać się braku komponentów.
Sławna Tercel – nie na sprzedaż
Wieści o niezwykłym aucie szybko obiegły okolicę, a nawet trafiły do szerszej publiczności. Zainteresowanie kolekcjonerów nie było małe – pojawiały się propozycje zakupu za duże pieniądze. Jednak Campbell odrzucił wszystkie:
Nie jest na sprzedaż. Nie zamieniłbym jej nawet na Rolls-Royce’a.
Co ciekawe, sam właściciel zaznaczył, że nie uważa się za fana Toyoty jako marki. Jego serce biło wyłącznie dla Tercel – auta niedocenianego, ale w jego rękach zdolnego stać się legendą. Na wszelki wypadek Campbell przygotował też „plan B”: drugą Tercel z 1986 roku, która czeka w garażu w roli następcy, jeśli obecny egzemplarz kiedyś odmówi współpracy.
Cel na przyszłość – dwa miliony kilometrów
Choć Andy Campbell ma już 82 lata, nie zamierza zatrzymywać się na osiągniętym pułapie. Jego celem pozostaje przebicie kolejnej magicznej granicy – dwóch milionów kilometrów. Biorąc pod uwagę dotychczasową determinację i rygorystyczne podejście do obsługi auta, ten plan wcale nie brzmi jak mrzonka. W czasach, gdy większość kierowców po kilku latach wymienia samochód na nowszy model, historia Campbella brzmi jak manifest. To dowód, że pasja, cierpliwość i rzetelność w dbaniu o szczegóły potrafią sprawić, że zwyczajna Toyota Tercel z 1985 roku stanie się nieśmiertelnym maratończykiem. Jesse Pinkman z pewnością byłby dumny.
O autorze
Piotr Popiołek
Najnowsze

Huawei wjeżdża do elity: Maextro S800 sprzedaje się w Chinach lepiej niż Porsche, BMW i Maybach razem wzięte

2026: kierowcy dostają „kalendarz kar”. Sprawdź, co wchodzi i kiedy

Kia K4 Sportswagon to mocno wyrośnięty następca Ceeda. Co oferuje?

Takiego Renault jeszcze nie było. Filante wjeżdża jako globalny flagowiec, ale Europę omija szerokim łukiem



