Chińskie samochody już dziś mają bardzo ograniczony dostęp do amerykańskiego rynku, ale grupa senatorów chce pójść znacznie dalej. Ponadpartyjny projekt ma utrwalić obecne restrykcje w ustawie i odebrać administracji możliwość swobodnego przyznawania wyjątków chińskim producentom.
Senatorowie chcą szybkiej decyzji
Za projektem stoją demokratyczna senator Elissa Slotkin z Michigan oraz republikański senator Bernie Moreno z Ohio. Autorzy chcą wykorzystać procedurę jednomyślnej zgody, aby doprowadzić do szybkiego przyjęcia projektu w Senacie. Według Slotkin za dalszym procedowaniem ma opowiadać się 99 senatorów, przy jednym przeciwniku.
Taka procedura ma jednak istotne ograniczenie – sprzeciw nawet jednego senatora może zablokować szybkie zatwierdzenie projektu. Sam dokument ma już 51 zwolenników w Senacie, a odpowiadająca mu wersja w Izbie Reprezentantów zgromadziła ponad 100 współautorów.
Termin nie jest przypadkowy. Inicjatywa nabrała tempa w czasie spotkania prezydenta USA Donalda Trumpa z przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej – Xi Jinpingiem – podczas którego omawiane są również kwestie handlowe. Pekin sprzeciwia się zarówno amerykańskim ograniczeniom dotyczącym chińskich samochodów, jak i próbom nadania im trwałego charakteru ustawowego.
Chińskie auta odcięte od USA
Nowa ustawa nie powstaje od zera. Regulacje wprowadzone przez administrację Joe Bidena na początku 2025 roku już w praktyce blokują chińskim producentom sprzedaż i budowę samochodów osobowych w Stanach Zjednoczonych. Jednym z uzasadnień są obawy dotyczące możliwości przesyłania do Chin wrażliwych danych gromadzonych przez współczesne samochody.
Przepisy obejmują technologie związane m.in. z Bluetooth, Wi-Fi, łącznością komórkową i częścią komunikacji satelitarnej. Do tego dochodzą amerykańskie cła przekraczające 100% na chińskie samochody elektryczne. W efekcie bezpośrednie wejście producentów z Chin na amerykański rynek jest już obecnie bardzo utrudnione.
Projekt Slotkin i Moreno ma przede wszystkim zamienić obecne ograniczenia w rozwiązanie zapisane w ustawie. Ograniczyłoby to możliwość zmiany polityki przez administrację oraz wydawania zwolnień pozwalających chińskim producentom wejść na amerykański rynek.
Trump dopuszcza fabryki chińskich marek w USA
Sprawa nabrała znaczenia po wypowiedzi Donalda Trumpa. Prezydent USA stwierdził we wrześniu, że zaakceptowałby sytuację, w której chińskie firmy motoryzacyjne otwierałyby fabryki i produkowały samochody w Stanach Zjednoczonych. Takie stanowisko spotkało się ze sprzeciwem części branży motoryzacyjnej i ustawodawców.
Slotkin przedstawiła możliwe konsekwencje takiego otwarcia rynku w zdecydowanych słowach:
Myślę, że jeśli prezydent Trump wpuści te chińskie firmy, będzie to początek końca przemysłu motoryzacyjnego w Stanach Zjednoczonych.
Przeciwko wejściu chińskich producentów występuje także znaczna część amerykańskiej branży samochodowej. Wspólne stanowisko organizacji reprezentujących m.in. General Motors, Toyotę, Volkswagena, Forda, Hyundaia, Stellantis i Teslę wzywało administrację do utrzymania polityki zamykającej chińskim producentom możliwość sprzedaży, importu i produkcji pojazdów w USA.
Przedstawiciele branży argumentują, że chińskie inwestycje nie musiałyby oznaczać powstania dodatkowych miejsc pracy, lecz mogłyby prowadzić do ich przesuwania od koncernów od lat inwestujących w Stanach Zjednoczonych do przedsiębiorstw powiązanych z Chinami. Jest to stanowisko organizacji branżowych, a nie rozstrzygnięty skutek ekonomiczny proponowanych regulacji.
Próg 15% może stworzyć problemy
Projekt może mieć szersze konsekwencje niż samo zablokowanie marek pochodzących z Chin. Republikański senator Ted Cruz wskazywał, że regulacja obejmowałaby firmy, w których udział chińskich podmiotów przekracza 15%
W takim wariancie problem mógłby dotknąć również Mercedes-Benz, ponieważ chińscy inwestorzy posiadają łącznie blisko 20% udziałów w niemieckim koncernie. Moreno wskazał jednak, że Mercedes-Benz miałby czas na dostosowanie się do nowych zasad do 2030 roku, a w razie potrzeby nadal mógłby otrzymać odpowiednie zwolnienia. Slotkin potwierdziła, że trwają rozmowy dotyczące sposobu spełnienia przez producenta nowych wymagań.
To pokazuje, że ostateczny zakres nowych przepisów może wykraczać poza prosty podział na samochody chińskie i pozostałe. Kluczowe znaczenie może mieć także struktura właścicielska producentów oraz zakres wykorzystania technologii i kapitału pochodzących z Chin.






