Rynek samochodów elektrycznych w USA przeżywa zaskakujący zwrot. Podczas gdy sprzedaż nowych modeli wyraźnie spada, używane elektryki znajdują nabywców w rekordowym tempie. Szczególnym zainteresowaniem cieszy się Ford F-150 Lightning, którego egzemplarze z drugiej ręki kosztują nawet o połowę mniej niż nowe i znikają z placów dealerów w zaledwie 20 dni.
Używany Ford F-150 Lightning hitem sprzedaży
Jeszcze niedawno elektryczny Ford F-150 Lightning był samochodem, na który wielu Amerykanów nie mogło sobie pozwolić. Ceny niektórych wersji przekraczały 70 tys. dolarów (ok. 274,5 tys. zł), co skutecznie ograniczało grono potencjalnych klientów. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej, a używane egzemplarze osiągają zaledwie 50-60% pierwotnej ceny katalogowej.
Jak informuje Bloomberg, elektryczny pickup Forda stał się jednym z najbardziej poszukiwanych modeli na amerykańskim rynku wtórnym. Jimmy Douglas, dyrektor generalny firmy Plug zajmującej się hurtowym handlem samochodami elektrycznymi, wskazuje, że zainteresowanie tym modelem pokazuje, jak duży potencjał mają elektryczne pickupy, gdy ich ceny stają się przystępne.
Najlepiej świadczy o tym tempo sprzedaży. Używany F-150 Lightning znajduje nabywcę średnio w około 20 dni, czyli dwukrotnie szybciej niż przeciętny samochód używany w Stanach Zjednoczonych. Według Douglasa część dealerów, którzy wcześniej odsprzedawaliby takie pojazdy wyspecjalizowanym sprzedawcom Forda, obecnie zatrzymuje je we własnej ofercie.
Jednym z nabywców jest Chase Norris, urzędnik z Kolorado, który zamienił benzynowego F-150 na używanego Lightninga za 40 tys. dolarów (ok. 156,8 tys. zł). Dla porównania, spalinowe wersje F-150 King Ranch i Premium kosztują od 66 do 69 tys. dolarów (ok. 258,8–270,6 tys. zł). Elektryczny pickup oferuje przy tym dodatkowy bagażnik z przodu oraz możliwość zasilania urządzeń zewnętrznych, a w odpowiedniej konfiguracji także domu podczas przerwy w dostawie prądu.
Wysokie ceny benzyny
Rosnące zainteresowanie używanymi samochodami elektrycznymi nie wynika wyłącznie z ich niższych cen zakupu. Istotną rolę odgrywają również wysokie ceny paliw w Stanach Zjednoczonych, które skłaniają kierowców do ponownego przeliczenia kosztów eksploatacji samochodu. Dotyczy to zwłaszcza właścicieli dużych pickupów i SUV-ów z silnikami benzynowymi.
Alex Lawrence, właściciel sieci The EV Group prowadzącej sprzedaż używanych elektryków w Tennessee i Utah, w rozmowie z Bloombergiem zwrócił uwagę na bezpośredni związek między cenami benzyny a zainteresowaniem pojazdami elektrycznymi. Jego firma obserwuje coraz więcej klientów, którzy oddają w rozliczeniu samochody zużywające duże ilości paliwa.
Zmienia się również profil nabywców. Kevin Roberts, dyrektor ds. analiz rynkowych w CarGurus, zauważa, że klienci są skłonni rozważyć zakup elektryka, jeśli jego cena i koszty użytkowania są konkurencyjne. Nie jest to już rynek ograniczony do entuzjastów nowych technologii czy osób kierujących się przede wszystkim względami ekologicznymi.
Używane samochody elektryczne coraz częściej konkurują cenowo z pojazdami spalinowymi, a przy tym bywają młodsze i mają mniejsze przebiegi. W przypadku dużego pickupa różnica w kosztach energii i benzyny może być szczególnie istotna, choć rzeczywiste oszczędności zależą od przebiegu, sposobu ładowania i lokalnych cen prądu.
Detki tysięcy elektryków po leasingu
Za rosnącą dostępnością używanych elektryków stoi także polityka dopłat prowadzona w USA w poprzednich latach. Ustawa Inflation Reduction Act z 2022 roku wprowadziła korzystne rozwiązania podatkowe, które przyczyniły się do wzrostu popularności leasingu samochodów elektrycznych. W przypadku pojazdów leasingowanych możliwe było skorzystanie z preferencji niedostępnych dla części modeli kupowanych na własność.
Teraz umowy zawierane dwa lub trzy lata temu dobiegają końca, a samochody wracają do dealerów. Według prognoz przywoływanych przez CleanTechnica w samym 2026 roku na amerykański rynek wtórny ma trafić ponad 300 tys. elektryków po zakończeniu leasingu.
Wiele z nich to stosunkowo młode pojazdy, wyposażone w nowoczesne akumulatory i systemy ładowania. Ich duża podaż zwiększa wybór dla klientów, którzy wcześniej nie mogli sobie pozwolić na zakup nowego samochodu elektrycznego.
Warto jednak zauważyć, że większa podaż nie musi automatycznie oznaczać dalszych obniżek cen. Rosnący popyt już wpływa na wyceny używanych elektryków. Z danych Cox Automotive wynika, że we wrześniu 2026 roku ich ceny hurtowe były o 4,3% wyższe niż rok wcześniej, podczas gdy ceny pozostałych samochodów używanych spadły o 1,6%.
Sprzedaż używanych elektryków rośnie
Amerykański rynek motoryzacyjny pokazuje obecnie dwa odmienne oblicza elektromobilności. Z jednej strony rośnie zainteresowanie samochodami z drugiej ręki, z drugiej producenci nowych elektryków mierzą się ze znacznym osłabieniem popytu.
Według danych Cox Automotive w trzecim kwartale 2026 roku amerykańscy dealerzy sprzedali około 124 tys. używanych samochodów elektrycznych. Oznacza to wzrost o 11,4% w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku i rekordowy wynik kwartalny. Elektryki odpowiadały jednak nadal za zaledwie około 2,8% całego rynku detalicznego samochodów używanych.
Tymczasem w segmencie nowych pojazdów wielu producentów odnotowuje poważne spadki sprzedaży. Problemy dotyczą między innymi Hyundaia Ioniqa 5, Chevroleta Bolta oraz elektrycznych modeli Cadillaca. Wyjątkiem jest Toyota bZ, która radzi sobie lepiej na tle słabnącego rynku.
Jednym z powodów tej sytuacji było zakończenie we wrześniu 2025 roku federalnych ulg podatkowych, w tym dopłaty wynoszącej do 7500 dolarów (ok. 29,4 tys. zł) na zakup nowego elektryka. Wielu Amerykanów przyspieszyło wówczas decyzje zakupowe, aby skorzystać z kończącego się wsparcia, co odbiło się na późniejszej sprzedaży.
Tańsze modele a przyszłość rynku
Stephanie Valdez Streaty z Cox Automotive wskazuje, że dalszy rozwój amerykańskiego rynku samochodów elektrycznych będzie zależał przede wszystkim od dostępności przystępnych cenowo modeli oraz poprawy infrastruktury ładowania. Zdaniem analityczki oznaki stabilizacji widać między innymi dzięki pojawianiu się nowych elektryków kosztujących nie więcej niż 45 tys. dolarów (ok. 176,4 tys. zł).
Producenci próbują dostosować ofertę do zmieniających się oczekiwań klientów. Ford zapowiada na 2027 rok nowego elektrycznego pickupa średniej wielkości, określanego jako Fathom, i zakłada roczną sprzedaż na poziomie 100 tys. egzemplarzy. To jednak prognoza producenta, a nie gwarancja rynkowego sukcesu.
Przykład F-150 Lightning pokazuje, że problemem samochodów elektrycznych nie zawsze jest brak zainteresowania samą technologią. Dla wielu klientów decydująca okazuje się cena. Samochód, który jako nowy był zbyt drogi, po kilku latach może stać się atrakcyjną alternatywą dla porównywalnego modelu spalinowego.
Nie oznacza to jeszcze końca problemów amerykańskiego rynku elektromobilności. Rosnąca sprzedaż używanych elektryków pokazuje jednak, że popyt na takie pojazdy istnieje również bez federalnych dopłat. Warunkiem jest oferta odpowiadająca możliwościom finansowym kierowców.






