⏱️ 2 min.

Sąd w Hamburgu: 22 chińskie Volkswageny do kasacji. Producent sam doprowadził do wyroku

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

22-04-2026 09:04
Volkswagen ID.6

Volkswagen wygrał w Niemczech spór o 22 elektryczne SUV-y sprowadzone z Chin. Sąd w Hamburgu uznał, że auta nie mogą trafić do sprzedaży i muszą zostać zezłomowane. Chodzi o model ID.6 Crozz, którego marka nie oferuje na europejskim rynku.

Sprawa dotyczy niemieckiego dealera Volkswagena, który samodzielnie sprowadził auta z Chin i próbował je sprzedać w Europie. Chodziło o dokładnie o model ID.6 Crozz, czyli SUV-a z rodziny ID., przygotowanego z myślą o chińskich klientach.

Bez europejskiej homologacji

Model nie jest przeznaczony na rynek europejski, a to w praktyce oznacza więcej niż tylko brak oficjalnej dystrybucji. Samochody nie mają choćby systemu eCall, który w Europie jest obowiązkowy i pozwala automatycznie wezwać pomoc po wypadku. Nie mają też oprogramowania dostosowanego do tutejszych wymogów, a dostęp do części zamiennych pozostaje problemem.

Volkswagen ID.6

To właśnie te różnice tworzą ryzyko dla kupującego, który mógłby nie znać ograniczeń takiego auta przed zakupem. Na papierze wszystko może wyglądać atrakcyjnie, ale później zaczynają się schody, i to bez żadnej elektrycznej ciszy. W przypadku samochodu spoza oficjalnej oferty producenta problemem staje się nie tylko serwis, ale też zgodność z lokalnymi przepisami.

Sąd w Hamburgu: auta naruszają prawa do marki

Sąd w Hamburgu uznał, że 22 egzemplarze stanowią naruszenie znaku towarowego. W efekcie auta nie mogą zostać sprzedane, a jedynym finałem ma być ich zezłomowanie. Wyrok nie zamyka jeszcze całej sprawy, bo decyzję można zaskarżyć.

Volkswagen ID.6

Na ten moment rozstrzygnięcie jest jednak bardzo czytelne: samochody nie powinny znaleźć się na europejskim rynku w tej formie. To mocny sygnał dla firm, które chcą obchodzić oficjalne kanały sprzedaży.

Volkswagen nie odzyska kosztów magazynowania

Volkswagen nie otrzyma zwrotu pieniędzy za przechowywanie aut w magazynie. Ich dotychczasowy koszt składowania wyniósł bowiem 505 tys. euro  ( ok. 2,14 mln zł). Cała historia pokazuje, że szary import nie kończy się wyłącznie na niższej lub wyższej cenie.

W grę wchodzą także homologacja, wyposażenie wymagane przez prawo i późniejsze wsparcie techniczne. Gdy producent mówi „to nie jest auto na ten rynek”, czasem naprawdę warto potraktować to dosłownie.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

Redaktor działu Porady
Zawodowo inżynier, po godzinach łowca zakrętów. Uważam, że zapach spalonego paliwa to najlepsze perfumy.

© 2026 MotoGuru.pl