⏱️ 3 min.

To Volvo przejechało 700 tys. km i wciąż żyje. Lista usterek jest jednak długa

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

22-04-2026 08:04
Volvo V70_ 700 000 km

Koen Biemond kupił swoje Volvo V70 jako 15-latek za 750 euro (ok. 3174 zł). Po ponad 14 latach to samo kombi ma już ponad 700 tys. km i wciąż zostaje w garażu tego samego właściciela. Przegląd pokazał jednak, że sentyment nie usuwa usterek.

Około dziesięć lat temu spod maski zniknęła seryjna jednostka o mocy 144 KM, a jej miejsce zajął mocniejszy silnik z wersji T5. Koen wykorzystał auto dawcy oddane w rozliczeniu w salonie Volvo w Haarlemie, przełożył sterownik silnika i dołożył większe wtryskiwacze gazu.

Dziś czerwone V70 rozwija około 300 KM i ma też turbosprężarkę z V70R, układ wydechowy Remus z downpipe’em oraz zmodyfikowane hamulce. Do tego doszły nowe amortyzatory, sprężyny, przedni zderzak z V70 R i reflektory z C70.

LPG było tu niemal oczywistym krokiem

Przy przebiegu392 tys. km auto otrzymało instalację LPG z dużym zbiornikiem w miejscu koła zapasowego. Właściciel na łamach holenderskiego magazynu autoweek.nl podkreśla, że taki układ szybko się zwrócił, a silniki Volvo dobrze znoszą gaz pod warunkiem regularnej kontroli luzu zaworowego.

V70 od początku nie było przypadkowym zakupem. Koen dorastał w domu, w którym jeździło się Volvo V70 Classic, a wspólne naprawy z ojcem szybko zamieniły zwykłe kombi w projekt hobbystyczny, a nie tylko środek transportu.

Ekspert docenił pięć cylindrów, ale nie resztę auta

Pięciocylindrowy silnik podczas badania technicznego zrobił dobre wrażenie dźwiękiem i osiągami, jednak stan pozostałych podzespołów nie wywołał już podobnego entuzjazmu. Podwozie okazało się twarde na krótkich nierównościach, a układ napędowy ma wyraźny luz.

Do tego samochód lekko ściąga w prawo, a kierownica stoi minimalnie w lewo. Taki zestaw objawów dobrze pokazuje, że wysoka moc i bardzo duży przebieg szybko obnażają słabsze punkty starszych konstrukcji.

Lista zastrzeżeń jest długa

Nadwozie i wnętrze nie ukrywają wieku samochodu. Lakier nie wszędzie jest położony równo, lustra reflektorów są mocno zużyte, a kabina wyraźnie trzeszczy na gorszej nawierzchni. Poza tym osłona termiczna nad końcowym tłumikiem przerdzewiała i wisi luźno.

Więcej zastrzeżeń dotyczy mechaniki i bezpieczeństwa. Płyn hamulcowy wycieka przy zbiorniczku, zaciski od dołu są tłuste, a klocki zachodzą zewnętrznie poza tarczę. Do tego dochodzą:

  • Silnik poci się olejem przy turbosprężarce i bardzo delikatnie między połówkami skrzyni biegów.
  • Przewód masowy przy skrzyni jest urwany.
  • Przewód zasilający silnik leży luźno i ociera o sanki.
  • Przewody paliwowe wiszą luźno i trą o stabilizator.

Zawieszenie i osprzęt także nie są wolne od uwag. Prawa przednia półoś ma luz, poduszki silnika miękną, a lewy tylny przewód hamulcowy nie siedzi poprawnie w uchwycie. Poza tym:

  • Opony mają bicie i spękania, szczególnie z przodu.
  • Auto reaguje twardo na krótkie nierówności.

Właściciel zostaje przy swoim, ale diagnoza jest chłodna

Koen nie ukrywa, że ocenia ten samochód także przez pryzmat własnej historii. To jego pierwsze auto, a dziś jeden z kilku modeli Volvo w garażu, obok V70 AWD, 850 i 960, podczas gdy codzienne kilometry robi EX40.

Najdłuższa podróż tym egzemplarzem prowadziła do Alicante i właśnie takie wyjazdy budują więź, której nie da się wpisać w arkusz serwisowy. Warsztat zakończył ocenę lekką wątpliwością, a nie pełnym uznaniem, bo przy takiej konfiguracji i takim przebiegu lista uwag wciąż jest zbyt długa.

To właśnie dlatego to V70 jest ciekawsza niż kolejny wzorowy klasyk po jednym właścicielu. Tutaj liczy się nie tylko stan techniczny, ale też fakt, że stare Volvo może zostać z kimś na lata, nawet gdy rozsądek od czasu do czasu próbuje wejść do garażu bez pukania.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl