Wyciekły zdjęcia Toyoty Corolli GRMN 2027: karbon, złote felgi i klimat tuningu z lat 2000.

Toyota po raz kolejny rozpaliła emocje w świecie hot hatchy. Do sieci trafiły zdjęcia i nagrania, które miały pochodzić z zamkniętego pokazu dealerskiego w Las Vegas, przedstawiając zupełnie nową Toyotę Corollę GRMN 2027. Model ten, określany mianem „Gazoo Racing Meister of Nürburgring”, ma być najbardziej radykalną wersją sportowej Corolli, kontynuując filozofię Morizo Edition i łącząc klimat tuningu z początku lat 2000. z fabrycznymi komponentami stworzonymi z myślą o torze.
Stylistyka rodem z toru
Na pierwszych materiałach widoczny jest agresywnie przeprojektowany przód z dużymi wlotami powietrza i charakterystycznymi wylotami powietrza na nadkolach. Z przodu uwagę przykuwa maska wykonana karbonowa, pozostawiona w surowym wykończeniu – rozwiązanie znane z samochodów tuningowanych dwie dekady temu. Na tylnej klapie zamontowano ogromne skrzydło, a całość dopełnia emblemat GRMN. Z profilu najbardziej wyróżniają się 18-calowe kute felgi, tym razem w odcieniu złoto-brązowym, które wcześniej były stosowane w Morizo Edition.
Wnętrze bez kompromisów
Nagrania z wydarzeia pokazały kabinę, w której Toyota postawiła na radykalne rozwiązania. Tak jak w Morizo Edition, z tyłu nie znajdziemy foteli – usunięcie tylnej kanapy to zabieg nastawiony na redukcję masy i poprawę sztywności. Z przodu zamontowano zupełnie nowe sportowe fotele GR Recaro z potężnym podparciem bocznym, przypominające te z aut wyścigowych. Kierownica i mieszek dźwigni biegów obszyte zostały alcantarą, co dodatkowo podkreśla torowy charakter auta.
Silnik i osiągi: co pod maską?
Obecnie GR Corolla korzysta z turbodoładowanego, 1,6-litrowego, trzycylindrowego silnika o mocy 300 KM i 400 Nm momentu obrotowego. Toyota wiosną zasugerowała, że w GRMN pojawi się „zwiększony moment obrotowy”. Możliwe, że model dostanie skrzynię biegów z Morizo Edition – krótsze przełożenia sprzyjają dynamicznej jeździe po torze. Niewykluczone jest także zastosowanie dodatkowych wzmocnień układu napędowego i zmodyfikowanego zawieszenia.
Wyświetl ten post na Instagramie
Dziedzictwo GRMN
Dla przypomnienia – skrót GRMN oznacza „Gazoo Racing Meister of Nürburgring”. To najwyższa specyfikacja w hierarchii sportowych modeli Toyoty. Dotychczas jedynym seryjnie produkowanym GRMN był Yaris, limitowany do 500 sztuk. Tamtejsza recepta obejmowała poszerzone nadwozie, redukcję masy o 20 kg, blisko zestopniowaną skrzynię oraz napęd na cztery koła. Yaris GRMN był dostępny z pakietami Circuit i Rally, co czyniło go prawdziwym autem kolekcjonerskim. Corolla GRMN ma iść podobną drogą, oferując ekstremalne wrażenia z jazdy na torze przy zachowaniu homologacji drogowej.
Od Circuit Edition po Morizo Edition
Drogę do GRMN wyznaczyły wcześniejsze edycje GR Corolli. Najpierw pojawiła się Circuit Edition – limitowana edycja z karbonowym dachem, dużym tylnym skrzydłem i zoptymalizowanym rozkładem masy. Następnie Toyota poszła o krok dalej, tworząc Morizo Edition – model pozbawiony tylnej kanapy, głośników, a nawet mechanizmów szyb w tylnych drzwiach. Do tego dochodziły lżejsze felgi i skrzynia biegów o krótszych przełożeniach, idealna do jazdy torowej.
Plotki kontra oficjalne stanowisko
Choć materiały z Las Vegas wyglądają na autentyczne, Toyota zachowała pełną wstrzemięźliwość. Przedstawiciele firmy odpowiedzieli: Nie możemy komentować spekulacji dotyczących przyszłych produktów. Nie przeszkodziło to jednak fanom w spekulacjach, że model zostanie oficjalnie zaprezentowany jesienią 2025 roku, co wcześniej zasugerowały zwiastuny producenta.
Co dalej?
Nowa Corolla GRMN jawi się jako naturalny następca Morizo Edition – jeszcze bardziej radykalna, jeszcze bliższa samochodom torowym, a jednocześnie z homologacją drogową. Jeśli Toyota zdecyduje się na ograniczenie produkcji podobnie jak w przypadku Yarisa GRMN, możemy spodziewać się prawdziwego szturmu klientów i szybkiego wyprzedania całej serii.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Kia K4 Sportswagon to mocno wyrośnięty następca Ceeda. Co oferuje?

Takiego Renault jeszcze nie było. Filante wjeżdża jako globalny flagowiec, ale Europę omija szerokim łukiem

Mercedes odświeża klasę S na grubo: wracają V8 z „płaskim” wałem i pojawi się nowy system MB.OS

Alfa Romeo przesuwa Giulię i Stelvio. Nowe generacje dopiero w 2028, ale Quadrifoglio wraca do gry



