⏱️ 4 min.

Steiner ostro o Aston Martinie: „To już nie są standardy F1”

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

20-06-2026 17:06
Aston Martin AMR26

Aston Martin ma za sobą kolejny bardzo trudny weekend, a Guenther Steiner nie zostawił na zespole z Silverstone suchej nitki. Były szef Haasa ocenił, że obecna forma ekipy nie odpowiada standardom Formuły 1, choć jednocześnie nie zarzucił Lawrence’owi Strollowi braku zaangażowania.

Najbardziej bolesne w tej ocenie nie jest samo miejsce Aston Martina w stawce, lecz skala problemu. Zespół ma obecnie tylko jeden punkt w klasyfikacji konstruktorów i zajmuje 10. pozycję, wyprzedzając jedynie Cadillaca. W praktyce oznacza to sezon, w którym ambicje marki mocno rozjechały się z rzeczywistością.

Barcelona obnażyła problem Aston Martina

Grand Prix Barcelony-Catalunya było dla Aston Martina jednym z tych weekendów, po których trudno szczędzić ostrych słów. Fernando Alonso zatrzymał się na torze pod koniec wyścigu, co doprowadziło do pojawienia się wirtualnego samochodu bezpieczeństwa. Sam wcześniejszy rytm zespołu również nie dawał powodów do optymizmu.

Steiner wskazał Aston Martina jako największe rozczarowanie weekendu. Jego zdaniem zespół nie tylko nie miał tempa, ale dodatkowo nie dowiózł wyścigu do końca w wykonaniu Alonso. To połączenie słabej prędkości i awarii tworzy obraz ekipy, która nie walczy z czołówką, lecz próbuje nie wypaść z ram profesjonalnej rywalizacji.

Steiner: Aston Martin sprawia, że Cadillac wygląda dobrze

Były szef Haasa użył porównania, które jest dla Aston Martina wyjątkowo niewygodne. Cadillac zakończył wyścig ze stratą trzech okrążeń, ale w ocenie Steinera nawet na tym tle Aston Martin wypadł fatalnie. To mocny sygnał, bo Cadillac sam jest punktem odniesienia raczej dla końca stawki niż dla zespołów z aspiracjami. Steiner powiedział wprost:

Myślę, że to musi być Aston Martin, bo Aston Martin sprawia, że nawet Cadillac wygląda dobrze, a Cadillac był trzy okrążenia z tyłu na końcu wyścigu. To, co Aston Martin robi teraz, moim zdaniem nie jest akceptowalne. To już nie są standardy F1.

To nie jest zwykła krytyka po słabszym weekendzie. Steiner uderza w fundament wiarygodności projektu, który przez ostatnie lata był budowany jako ambitny i kosztowny program wejścia do ścisłej czołówki. Gdy taki zespół zaczyna być porównywany z outsiderem, trudno sprzedać narrację o chwilowym potknięciu.

Lawrence Stroll inwestuje, ale wyników nie ma

Steiner nie sprowadził problemu do braku pieniędzy. Przeciwnie, podkreślił, że Lawrence Stroll należy do osób, które włożyły w Formułę 1 bardzo dużo własnych środków. To jednak nie zmienia faktu, że odpowiedzialność za projekt spada na właściciela. W tej ocenie jest ważny niuans. Steiner nie twierdzi, że Strollowi brakuje chęci, determinacji albo ambicji. Problem polega na tym, że mimo zaangażowania zespół nie potrafi przełożyć zasobów na skuteczny samochód i stabilną formę.

W F1 pieniądze są warunkiem koniecznym, ale same w sobie nie ustawiają bolidu w pierwszej dziesiątce.

Szef F1 nie może niczego nakazać

W rozmowie pojawił się też wątek Stefano Domenicaliego. Steiner odrzucił jednak sugestię, że szef Formuły 1 mógłby wprost interweniować w sytuację Aston Martina. Zespół ma prawo startować, a regulamin nie daje władzom serii narzędzia do odsuwania ekipy tylko dlatego, że ta osiąga słabe wyniki. To odróżnia F1 od wielu tradycyjnych lig sportowych. W piłce nożnej słaby sezon może skończyć się spadkiem, ale w Formule 1 nie działa mechanizm degradacji. Jeżeli zespół spełnia wymogi uczestnictwa, pozostaje w stawce, nawet gdy sportowo wygląda mizernie.

Aston Martin jest w trudnym miejscu sezonu

Obecny sezon stał się dla Aston Martina testem odporności całej struktury. Zespół ma problemy od wprowadzenia nowych regulacji w 2026 roku i nie znalazł jeszcze sposobu na wyraźne odbicie. Jeden punkt w klasyfikacji konstruktorów przy takim zapleczu brzmi jak wynik, który trudno obronić wyłącznie pechem. Sytuacja jest tym trudniejsza, że krytyka nie dotyczy pojedynczego błędu strategicznego czy złej decyzji z pit wallu. Chodzi o ogólny poziom osiągów, niezawodność i wrażenie, że projekt nie idzie we właściwą stronę.

W Formule 1 reputacja potrafi zużywać się szybciej niż komplet miękkich opon w upalnej Barcelonie. Dla Aston Martina najważniejsze będzie teraz nie samo odpowiadanie na słowa Steinera, lecz pokazanie reakcji na torze. Dopóki zespół pozostaje przy końcu klasyfikacji, każda kolejna awaria i każdy wyścig bez tempa będą tylko będą zmacniać wrażenie, że brutalna diagnoza byłego szefa Haasa nie była przesadzona.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl