Odcinkowy pomiar prędkości nie łapie za każdy km/h ponad limit. Jaki jest próg?

Odcinkowy pomiar prędkości nie działa tak samo jak ręczny pomiar policji i nie karze za każde minimalne przekroczenie limitu. W praktyce mandat pojawia się dopiero wtedy, gdy średnia prędkość na całym odcinku wyraźnie przekracza dopuszczalną wartość. System pozostaje jednak bardzo skuteczny, bo pojedyncze lokalizacje rejestrują dziesiątki tysięcy wykroczeń.
Odcinkowy pomiar prędkości składa się z dwóch zestawów kamer wyposażonych w system ANPR, czyli automatyczne rozpoznawanie numerów rejestracyjnych. Kamery stoją na tym samym fragmencie drogi, ale w pewnej odległości od siebie. System zapisuje moment wjazdu pojazdu na kontrolowany odcinek i moment jego opuszczenia.
Następnie wylicza średnią prędkość przejazdu. Jeśli okaże się ona wyższa od dopuszczalnej, właściciel auta dostaje do domu pismo z propozycją przyjęcia mandatu. Przepisy nie określają maksymalnej długości takiego odcinka. Może to być kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów. Przykładem jest odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A1 między Siemionkami a MOP Strzelce, który ma ponad 14 km. Na całej długości odcinka pomiarowego musi obowiązywać ten sam limit prędkości.
To warunek konieczny dla poprawnego wyliczenia średniej. Bez tego system nie mógłby działać według jednej, spójnej zasady.
Ile trzeba przekroczyć, żeby dostać mandat
Nie każde przekroczenie kończy się karą. W przypadku odcinkowych pomiarów prędkości działa ten sam próg, który nakazuje operatorowi systemu ignorować niewielkie wykroczenia rejestrowane przez fotoradary. W praktyce oznacza to, że przy limicie 120 km/h średnia prędkość do 130 km/h nie wywoła reakcji systemu.
Przy ograniczeniu do 70 km/h system odpuści średnią prędkość do 80 km/h. To nie prezent dla kierowcy, tylko ustawiony próg działania urządzenia. Chwilowe, nawet duże przekroczenie prędkości nie musi jeszcze oznaczać mandatu. Liczy się bowiem średnia z całego odcinka.
Kierowca może więc na moment pojechać znacznie szybciej, ale jeśli potem odpowiednio zwolni i utrzyma średnią w granicach dopuszczalnych, system nie zareaguje. To właśnie odróżnia odcinkowy pomiar prędkości od klasycznego pomiaru punktowego. Jeden kontroluje konkretny moment, a drugi cały przejazd. Sprytne, choć dla wielu kierowców tylko do pierwszego listu ze zdjęciem.
Błąd urządzenia nie działa na korzyść kierowcy
Dopuszczalny błąd urządzenia pomiarowego nie jest odliczany na korzyść kierowcy. To oznacza, że po przekroczeniu progu system liczy pełną wartość naruszenia. Jeśli na odcinku z limitem 120 km/h średnia wyniesie 131 km/h, kierowca odpowie za przekroczenie o 11 km/h.
Jeśli przy limicie 70 km/h średnia prędkość wyniesie 91 km/h, mandat zostanie naliczony za przekroczenie o 21 km/h. Ta zasada ma duże znaczenie w praktyce. Nie wystarczy więc liczyć na tolerancję urządzenia. Po przekroczeniu granicy system przestaje być pobłażliwy.
Średnie przekroczenie jest zaskakująco wysokie
Według informacji Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego średnie przekroczenie dozwolonej prędkości na odcinkowych pomiarach prędkości wynosi ok. 21 km/h. Niespełna 2% kierujących przekroczyło limit o więcej niż 50 km/h.
To pokazuje, że OPP nie wyłapuje wyłącznie drobnych odstępstw od przepisów. System rejestruje także kierowców jadących wyraźnie za szybko i robi to na dużą skalę. Właśnie dlatego kolejne lokalizacje tego typu pojawiają się na polskich drogach coraz częściej.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Kia szykuje elektrycznego następcę Picanto. Ma trafić do Europy w 2027 roku

Najgorsze silniki TSI w historii. Te jednostki potrafią zrujnować portfel

Większość polskich kierowców EV znów wybrałoby elektryka. Zaskakujące wyniki badania

Te popularne silniki mają ukrytą wadę. Przegląd jednostek z mokrym paskiem rozrządu



