Policja coraz częściej wykorzystuje drony do obserwowania zachowania kierowców wewnątrz samochodów. Nagranie z powietrza pozwala wykryć korzystanie z telefonu nawet wtedy, gdy kierowca stoi na czerwonym świetle lub porusza się w korku. Kara za takie wykroczenie wynosi 500 zł i 12 punktów karnych.
Dron obserwuje ręce kierowcy
Policyjne drony pojawiają się przede wszystkim nad dużymi skrzyżowaniami oraz odcinkami, na których często dochodzi do niebezpiecznych zdarzeń. Operator może z dużej wysokości obserwować wnętrza przejeżdżających samochodów, zwracając szczególną uwagę na to, co kierowcy robią rękami.
Gdy kamera zarejestruje telefon trzymany przy uchu, na kolanach lub przed kierownicą, informacja trafia do patrolu stojącego kilkaset metrów dalej. Funkcjonariusze otrzymują opis samochodu, numer rejestracyjny i rodzaj zarejestrowanego wykroczenia. Nagranie z drona stanowi materiał dowodowy, dlatego próba przekonywania policjantów, że kierowca nie korzystał z telefonu, zwykle nie ma większych szans powodzenia.
Kontrole z powietrza prowadzone są od kilku lat
Polska policja wykorzystuje bezzałogowe statki powietrzne do kontroli ruchu drogowego od 2021 roku. Początkowo urządzenia służyły głównie do rejestrowania przejazdów na czerwonym świetle, nieustępowania pierwszeństwa pieszym i wyprzedzania w niedozwolonych miejscach.
Wraz z rozwojem sprzętu zakres obserwacji został rozszerzony. Kamery o wysokiej rozdzielczości pozwalają obecnie dostrzec również telefon trzymany przez osobę prowadzącą samochód. Dron jest przy tym trudny do zauważenia z poziomu jezdni, a patrol zatrzymujący kierowców może znajdować się poza zasięgiem ich wzroku.
Jedną z akcji poświęconych temu problemowi była kampania „Łapki na kierownicy”, organizowana przez policję wspólnie z twórcami aplikacji Yanosik. Jej celem było przypominanie, że nawet krótka chwila poświęcona na sprawdzanie wiadomości oznacza oderwanie wzroku od drogi.
500 zł i 12 punktów karnych za telefon
Korzystanie podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku jest zagrożone wysoką liczbą punktów karnych. Obecny taryfikator przewiduje:
- mandat w wysokości 500 zł,
- 12 punktów karnych.
Dla kierowcy oznacza to zniknięcie niemal połowy standardowego limitu 24 punktów. Drugie podobne wykroczenie może więc szybko doprowadzić do sytuacji, w której kolejne, nawet mniej poważne przewinienie będzie skutkowało przekroczeniem dopuszczalnego limitu. Szczególnie dotkliwe konsekwencje grożą młodym kierowcom, dla których limit punktów jest niższy. Telefon używany za kierownicą może zatem kosztować znacznie więcej niż sam mandat.

fot. KPP Piaseczno
Mandat także na czerwonym świetle i w korku
Przepisy nie uzależniają kary od tego, czy samochód w chwili korzystania z telefonu porusza się z dużą prędkością. Kierowca nadal uczestniczy w ruchu, gdy stoi na czerwonym świetle, czeka w zatorze lub powoli przesuwa się w kolumnie pojazdów.
Policja może więc ukarać osobę, która podczas oczekiwania na zmianę sygnalizacji:
- pisze wiadomość,
- przegląda media społecznościowe,
- ogląda film,
- trzyma telefon przy uchu,
- obsługuje nawigację na urządzeniu położonym na kolanach.
Samo zatrzymanie samochodu przed sygnalizatorem nie oznacza zakończenia jazdy. Aby bezpiecznie i legalnie dłużej korzystać z telefonu, trzeba zjechać z drogi i zatrzymać pojazd w dozwolonym miejscu.
Telefon w uchwycie nie zawsze oznacza wykroczenie
Przepisy zabraniają przede wszystkim korzystania z telefonu w sposób wymagający trzymania go w ręku. Umieszczenie urządzenia w stabilnym uchwycie pozwala używać go jako nawigacji, a krótkie dotknięcie ekranu w celu odebrania połączenia nie jest traktowane tak samo jak trzymanie telefonu.
Nie oznacza to jednak pełnej dowolności. Długie wpisywanie adresu, przeglądanie mapy albo obsługiwanie wielu funkcji może zostać uznane za zachowanie odciągające uwagę od prowadzenia. Kierowca ma obowiązek obserwować drogę i panować nad pojazdem niezależnie od tego, czy urządzenie znajduje się w dłoni, czy w uchwycie.
Najbezpieczniejszym rozwiązaniem pozostaje przygotowanie trasy przed ruszeniem, korzystanie z zestawu głośnomówiącego oraz obsługa funkcji głosowych. Wprowadzenie nowego celu nawigacji czy napisanie dłuższej wiadomości lepiej odłożyć do czasu postoju.
Kilka sekund nieuwagi oznacza dziesiątki metrów jazdy
Przy prędkości 50 km/h samochód w ciągu kilku sekund pokonuje kilkadziesiąt metrów. W tym czasie sytuacja przed pojazdem może się całkowicie zmienić: pieszy może wejść na przejście, samochód z przodu gwałtownie zahamować, a sygnalizacja przełączyć się na czerwone światło. Według danych przywoływanych podczas kampanii poświęconych bezpieczeństwu korzystanie ze smartfona może wydłużać czas reakcji kierowcy o około 30%.
Fizyczna obsługa urządzenia ma natomiast nawet czterokrotnie zwiększać ryzyko poważnego wypadku. Drony dają policji możliwość obserwowania zachowań, które z poziomu radiowozu byłyby trudne do wykrycia. Kierowca może nie widzieć ani urządzenia unoszącego się nad drogą, ani patrolu czekającego dalej. Telefon na kolanach przestał więc być skutecznym sposobem na ukrycie wykroczenia.






