Antonelli wygrał kwalifikacje F1 przed Verstappenem w Monako

Andrea Kimi Antonelli wygrał kwalifikacje F1 w Monako, a różnica na szczycie była minimalna. Kierowca Mercedesa pokonał Maxa Verstappena o 0,043 s, a Lewis Hamilton i Charles Leclerc ustawili Ferrari w drugim rzędzie.
Mercedes trafił idealnie wtedy, gdy liczył się jeden przejazd
Antonelli zakończył Q3 z czasem 1:12.051. To był wynik, którego Verstappen nie zdołał już przebić, choć strata kierowcy Red Bulla wyniosła tylko 0,043 s. W Monako taka różnica boli podwójnie, bo po kwalifikacjach tor zwykle staje się wąskim korytarzem nadziei, a nie autostradą do odrabiania strat. Russell uzupełnił mocny obraz Mercedesa szóstym miejscem. Stracił do zespołowego kolegi 0,394 s, więc różnica wewnątrz ekipy była wyraźna, ale dwa samochody Mercedesa w czołowej szóstce nadal są solidnym punktem wyjścia do wyścigu.
Ferrari blisko, ale bez pierwszego pola
Ferrari wprowadziło oba samochody do pierwszej czwórki. Hamilton był trzeci ze stratą 0,228 s, a Leclerc czwarty ze stratą 0,300 s. To wynik mocny, ale nie taki, który daje pełną kontrolę nad weekendem. Dla Leclerca kwalifikacje w Monako zwykle mają dodatkowy ciężar, bo to jego domowy wyścig. Hamilton z kolei znalazł się przed nim, więc Ferrari dostało szybki duet, ale też ciekawy układ wewnętrzny przed startem.
Red Bull z Verstappenem z przodu i Hadjarem w piątce
Verstappen był najbliżej Antonellego i ruszy z pierwszego rzędu. Red Bull nie zdominował jednak końcówki kwalifikacji, bo drugi samochód tej stajni znalazł się dopiero na piątej pozycji. Hadjar stracił 0,383 s, czyli niewiele mniej niż Russell. Taki układ sprawia, że Red Bull ma jednego kierowcę w bezpośrednim ataku na lidera i drugiego w środku walki z Ferrari oraz Mercedesem. W Monako to może oznaczać konieczność gry strategicznej, bo samo tempo nie zawsze wystarcza do wyprzedzania.
McLaren i Alpine za główną walką
McLaren zamknął czołową ósemkę. Piastri był siódmy ze stratą 0,573 s, a Norris ósmy ze stratą 0,714 s. Obaj znaleźli się za Mercedesami, Ferrari i Red Bullami, więc ich kwalifikacje były raczej ograniczaniem strat niż szansą wejścia do walki o pierwszy rząd. Gasly dał Alpine dziewiąte miejsce, tracąc 1,175 s. Lawson zamknął pierwszą dziesiątkę ze stratą 1,361 s. Obaj kierowcy znaleźli się już ponad sekundę od najlepszego czasu, co pokazuje wyraźny podział między ścisłą czołówką a końcówką finałowej części kwalifikacji.
Tak wyglądała pierwsza dziesiątka Q3
- Andrea Kimi Antonelli, Mercedes – 1:12.051.
- Max Verstappen, Red Bull – +0,043 s.
- Lewis Hamilton, Ferrari – +0,228 s.
- Charles Leclerc, Ferrari – +0,300 s.
- Hadjar, Red Bull – +0,383 s.
- George Russell, Mercedes – +0,394 s.
- Oscar Piastri, McLaren – +0,573 s.
- Lando Norris, McLaren – +0,714 s.
- Pierre Gasly, Alpine – +1,175 s.
- Lawson, Racing Bulls – +1,361 s.
Start może być ważniejszy niż tempo
Największą historią kwalifikacji jest nie tylko zwycięstwo Antonellego, ale też skala różnic w ścisłej czołówce. Pierwszych sześciu kierowców zmieściło się w 0,394 s, a Verstappenowi do pole position zabrakło mniej niż jednej dziesiątej sekundy. Dla Mercedesa to kwalifikacje z mocnym sygnałem sportowym. Dla Ferrari to szansa z drugiego rzędu, ale bez luksusu prowadzenia stawki.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Verstappen poczuł bolid. Monako obnażyło paradoks przepisów 2026

Leclerc nie ufa hamulcom. Przez to był P4 w kwalifikacjach

Toto Wolff wyjaśnił słabe kwalifikacje Russella

Russell nie wie, gdzie traci do Antonellego. Mercedes ma problem



