George Russell wyjaśnił, co się stało z Fiatem Jolly w Monako

George Russell miał w Monako przygodę bardziej znaną z garażu klasyków niż z padoku Formuły 1. Kierowca Mercedesa opowiedział, jak jego klasyczny Fiat Jolly odmówił posłuszeństwa w tunelu, a on musiał pchać auto będąc w klapkach.
F1 ma hybrydy, a stary Fiat miał własne zdanie
Russell na co dzień prowadzi jedną z najbardziej zaawansowanych maszyn wyścigowych świata, ale tym razem problemem nie była strategia, degradacja opon ani balans auta. Kłopot sprawił klasyczny Fiat Jolly, czyli lekki, plażowy samochód bez drzwi, który w Monte Carlo pasuje do widoku jachtów równie dobrze jak espresso do poranka.
Awaria wydarzyła się w tunelu, co w Monako od razu brzmi jak scena z Grand Prix, tylko bez punktów i bez telemetrii. Russell jechał z partnerką, Carmen Montero Mundt, a nagranie z ich próbą poradzenia sobie z niesprawnym autem szybko rozeszło się po mediach społecznościowych.
Russell próbował uruchomić auto z rozpędu
Brytyjczyk nie ograniczył się do czekania na pomoc. Najpierw wypchnął Fiata z tunelu, a później próbował wykorzystać spadek terenu, żeby uruchomić samochód z rozpędu. Plan był prosty: stoczyć auto ze wzniesienia i spróbować odpalić silnik. Russell opisał sytuację w rozmowie z zespołem medialnym Mercedesa:
To było już jakiś czas temu, ale auto zepsuło się w tunelu, kiedy byłem w klapkach, i musiałem wypchnąć je z tunelu. Stoczyć je ze wzgórza, spróbować odpalić z rozpędu. Nie zadziałało, więc doszło do małej awarii.
Cała historia ma w sobie przyjemny kontrast: kierowca F1, Monte Carlo, tunel i klasyczny Fiat, który postanowił nie współpracować. W świecie, w którym kierowcy analizują każdy ułamek sekundy, tutaj wygrała bardzo analogowa motoryzacja. Albo i przegrała… przez zawodność.
G Wagon jako plan ratunkowy
Fiat Jolly nie wrócił do domu o własnych siłach. Russell miał jednak pod ręką Mercedesa G Wagon, którym odholował małe, pozbawione drzwi auto. Kierowca Mercedesa F1 skwitował to krótko: nie był to zły samochód zapasowy. To drobna anegdota, ale dobrze pokazuje dwie strony motoryzacji. Z jednej strony mamy wyczynowe bolidy F1, skomplikowane układy hybrydowe i perfekcyjnie zaplanowane procedury. Z drugiej strony jest klasyk, który potrafi zatrzymać się w najmniej wygodnym miejscu i sprowadzić kierowcę Grand Prix w człowieka od pchania auta.
Monako przychodzi w trudnym momencie sezonu
Historia z Fiatem Jolly pojawiła się przy okazji weekendu Grand Prix Monako, czyli szóstej rundy sezonu 2026. Russell ma za sobą nierówny początek roku: wygrał Grand Prix Australii i sprint w Chinach, ale później część wyników wymknęła mu się z rąk. W Chinach przeszkodziły mu problemy z samochodem, w Japonii strategię zaburzył samochód bezpieczeństwa, a w Kanadzie Russell wycofał się z prowadzenia. Tymczasem jego nastoletni zespołowy partner, Kimi Antonelli, zbudował wyraźną przewagę w klasyfikacji.
Antonelli odjechał Russellovi w tabeli
Antonelli wygrał cztery kolejne Grand Prix od czasu sprintu w Chinach i przyjechał do Monako jako lider mistrzostw. Ma 131 punktów, a Russell jest drugi z dorobkiem 88 punktów. Różnica między kierowcami Mercedesa wynosi 43 punkty. Za duetem Mercedesa znajdują się kierowcy Ferrari.
Charles Leclerc zajmuje trzecie miejsce z 75 punktami, a Lewis Hamilton jest czwarty z 72 punktami. To oznacza, że Russell nadal pozostaje bardzo wysoko w klasyfikacji, ale presja wewnątrz zespołu rośnie. Awaria Fiata Jolly nie ma oczywiście wpływu na walkę o mistrzostwo, ale jako obrazek z Monako działa znakomicie. Russell przyjechał do księstwa jako kierowca walczący o odwrócenie trendu w Mercedesie, a internet dostał scenę, która przywodzi na myśl awarię bolidu F1 w Kanadzie.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

„U mnie działa”. Leclerc nie wierzy Hamiltonowi ws. symulatora

Kimi Antonelli zaskoczył tempem Toto Wolffa w FP3 Monako

Antonelli przerwał serię Ferrari w Monako. Był najszybszy w FP3

Bearman rozbił Haasa w FP3 przed Q w Monako. Mało czasu na naprawę



