Arvid Lindblad jeszcze jako kilkuletnie dziecko nie traktował Formuły 1 jak odległego marzenia, lecz jak konkretny cel. Najmłodszy kierowca obecnej stawki przyznaje, że nigdy nie przygotował dla siebie alternatywnej drogi zawodowej, ponieważ nie potrafił wyobrazić sobie przyszłości poza F1.
Formuła 1 była jedynym planem Arvida Lindblada
Lindblad od najmłodszych lat mówił rodzinie, że nie zamierza iść na studia, ponieważ zostanie kierowcą Formuły 1. Nie chodziło mu przy tym wyłącznie o samo dotarcie do mistrzostw świata. Już jako sześciolatek chciał walczyć w F1 o zwycięstwa, a nie tylko znaleźć się na liście startowej.
Brytyjsko-szwedzki zawodnik grał w szkole w piłkę nożną i uczęszczał na pływanie, lecz żadnej z tych dyscyplin nie uważał za możliwy sposób na życie. Motorsport pozostawał dla niego jedynym realnym kierunkiem. Lindblad nie stworzył planu awaryjnego, bo był przekonany, że jego podstawowy sposób na siebie musi „wypalić”. Takie podejście mogło oznaczać ogromną presję, ale kierowca Racing Bulls twierdzi, że wielkość własnych ambicji go nie przerażała. Nie dopuszczał po prostu scenariusza, w którym nie zostałby zawodnikiem Formuły 1.
Helmut Marko szybko dostrzegł jego mentalność
Lindblad dołączył do programu juniorskiego Red Bulla pod koniec 2020 roku. Miał wówczas 12 lub 13 lat. Podczas pierwszego spotkania z Helmutem Marko to młody zawodnik, a nie jego ojciec, prowadził większość rozmowy z ówczesnym doradcą koncernu.
Według relacji ojca Lindblada, Marko zwrócił uwagę przede wszystkim na wyjątkową pewność, z jaką nastolatek opowiadał o swoich celach. W trakcie weekendu Grand Prix Belgii w 2023 roku Austriak przewidział, że junior znajdzie się w Formule 1 w ciągu trzech lat. Prognoza okazała się trafna – 2 grudnia 2025 roku Racing Bulls potwierdziło Lindblada jako kierowcę zespołu na sezon 2026.
Sam zawodnik uważa, że dobrze pasował do wymagającego systemu Red Bulla. Nie postrzegał go przede wszystkim jako zagrożenia, lecz jako szansę otrzymaną od ludzi, którzy uwierzyli w jego możliwości. Jednocześnie zakładał, że brak wyników będzie jego osobistą odpowiedzialnością.
Oliver Rowland odegrał kluczową rolę w jego karierze
Poza rodziną największy wpływ na rozwój Lindblada miał Oliver Rowland. Przyszły kierowca F1 poznał go jako siedmiolatek podczas testów kartingowych. Ich współpraca stała się znacznie bliższa po zdobyciu przez Lindblada mistrzostwa Wielkiej Brytanii w kartingu.
Rowland pomagał mu nie tylko w doskonaleniu jazdy, lecz także w rozwoju poza torem. Lindblad uważa, że bez tego wsparcia jego kariera mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej. Drugą kluczową postacią był Helmut Marko, który umożliwił mu przejście przez kolejne szczeble programu Red Bulla.
Wsparcie rodziny miało także wymiar finansowy i organizacyjny. Ojciec kierowcy w młodości doświadczył problemów materialnych, natomiast jego dziadkowie ze strony matki po przyjeździe z Pakistanu do Wielkiej Brytanii musieli odbudować swoje życie od podstaw. Te doświadczenia wpłynęły na sposób, w jaki Lindblad postrzega pieniądze, sukces i własne możliwości.
Zwycięstwa w Formule 3 potwierdziły jego możliwości
Do najważniejszych momentów juniorskiej kariery Lindblad zalicza weekend Formuły 3 na torze Silverstone w 2024 roku. Po błędzie w kwalifikacjach rozpoczął rywalizację z 11. miejsca, ale wygrał zarówno sprint z odwróconą kolejnością startową, jak i główny wyścig rozgrywany w trudnych warunkach.
Przed drugim startem Lindblad i Rowland uznawali piątą lub szóstą pozycję za rozsądny cel. Opady deszczu całkowicie zmieniły jednak przebieg rywalizacji, a młody kierowca wykorzystał okazję i odniósł niespodziewane zwycięstwo. Drugim przełomem była wygrana w sprincie F3 w Bahrajnie, osiągnięta po bezpośrednim przejściu z Formuły 4.
Na starcie w Melbourne pojawiły się łzy
Pełne znaczenie awansu do Formuły 1 dotarło do Lindblada dopiero przed jego debiutanckim Grand Prix w Melbourne. Kierowca zakwalifikował się na dziewiątym miejscu, ale dopiero na polach startowych przypomniał sobie drogę, którą przeszedł od dziecięcych deklaracji do najważniejszej serii wyścigowej świata.
Wspomnienia poświęceń i trudniejszych etapów kariery sprawiły, że przed startem zaczął płakać. Po chwili opanował emocje i skoncentrował się na wyścigu. Był to moment, w którym po raz pierwszy w pełni uświadomił sobie, że rzeczywiście został kierowcą Formuły 1.
Lindblad nie planuje przeprowadzki do Monako
Osiągnięcie celu nie oznacza, że Lindblad zamierza powielać wszystkie zwyczaje kierowców F1. Nie planuje przeprowadzki do Monako, ponieważ chce zachować wyraźną granicę między życiem prywatnym a padokiem. Wolałby mieszkać w spokojnym miejscu nad morzem, gdzie mógłby spędzać czas z przyjaciółmi z dala od wyścigowego środowiska.
Co ciekawe, zawodnik rywalizujący w Formule 1 nadal pracuje nad uzyskaniem zwykłego prawa jazdy. Wcześniej napięty harmonogram sprawiał, że dokument nie był mu niezbędny, jednak potrzeba dojeżdżania do oddalonego obiektu treningowego zmieniła jego priorytety.
Lindblad chce zbudować długą karierę w mistrzostwach świata, ale interesują go również inne serie. W przyszłości chciałby spróbować sił w IndyCar, australijskich Supercars oraz wyścigach długodystansowych. Inspiracją jest dla niego Max Verstappen, który chętnie startuje i rywalizuje także poza Formułą 1.






