Domenicali po rozmowach z Verstappenem: F1 ma słuchać kierowców, ale sport jest większy niż każdy z nich

Stefano Domenicali zdradził, że rozmawiał z Maxem Verstappenem o kontrowersjach wokół przepisów F1 na sezon 2026. Szef Formuły 1 przyznał, że Holender pozostaje bardzo opiniotwórczy, ale jednocześnie podkreślił potrzebę konstruktywnej dyskusji we właściwym gronie. Domenicali nie zmienia też stanowiska: liczy, że Verstappen zostanie w F1.
Najmocniej wybrzmiała nie sama krytyka przepisów, lecz ton rozmów za kulisami. Domenicali powiedział, że szanuje Verstappena i rozmawia z nim często, a czterokrotny mistrz świata myśli nie tylko o krytyce obecnego pakietu, ale też o możliwych poprawkach w krótszej i dłuższej perspektywie.
Verstappen od dawna krytykuje kierunek zmian
Max Verstappen od początku był jednym z najbardziej otwartych krytyków regulacji na 2026 rok. Już po pierwszym teście w symulatorze podczas weekendu Grand Prix Austrii 2023 ostrzegał przed kierunkiem zmian, a z czasem jego stanowisko nie złagodniało. Później wewnętrznie poinformował Red Bulla, że przez kilka tygodni nie chce testować auta na 2026 rok w symulatorze.
Gdy nowe maszyny pojawiły się na torze w Bahrajnie, określił je jako „Formułę E na sterydach”. Dyskusję napędza to, że spora część kibiców i kierowców krytykuje konieczność oszczędzania energii elektrycznej poprzez lift-and-coast i zjawisko super clippingu. Jednocześnie F1 przekonuje, że najważniejsze wskaźniki, w tym frekwencja i oglądalność telewizyjna, pozostają pozytywne.
Domenicali przypomina, od czego wszystko się zaczęło
Szef F1 uważa, że w debacie o nowych przepisach nie wolno pomijać punktu wyjścia. Według niego obecny pakiet nie powstał w próżni, lecz był odpowiedzią na realia branży motoryzacyjnej z czasu, gdy regulacje finalizowano. Stefano Domenicali wyjaśnił to wprost:
Musimy pamiętać, dlaczego znaleźliśmy się przy tych regulacjach. W przeciwnym razie gubimy punkt wyjścia. A jeśli zaczynasz w środku wyścigu, to tracisz start. Niektóre uwagi są zasadne i właśnie dlatego jesteśmy tutaj, żeby wspólnie to naprawiać.
Tym punktem wyjścia była presja związana z elektryfikacją motoryzacji. F1 chciała pozostać atrakcyjna dla producentów takich jak Audi i Honda, więc skierowała się mocniej w tę stronę. Dziś obraz rynku jest już nieco inny, dlatego Domenicali spodziewa się, że kolejny cykl może zostać ustawiony inaczej.
Po 2026 roku większa rola paliw syntetycznych?
Domenicali zasygnalizował, że w przyszłości centrum układu może stanowić paliwo zrównoważone, a nie dalsze przesuwanie środka ciężkości wyłącznie ku elektryfikacji. W jego wizji większą rolę miałby znów odgrywać mocny silnik spalinowy, choć decyzje w tej sprawie pozostają po stronie FIA.
To ważny sygnał, bo pokazuje, że obecne przepisy nie są traktowane jako model docelowy na lata. Raczej wyglądają jak etap przejściowy, który już dziś uruchamia rozmowę o tym, co dalej. W tym kontekście Verstappen nie jest dla władz F1 problemem samym w sobie. Domenicali zaznaczył, że dobrze, iż kierowca naciska na określone zmiany, ale musi się to odbywać we właściwym trybie. Innymi słowy: mniej publicznego przeciągania liny, więcej rozmów tam, gdzie naprawdę mogą zapaść decyzje. Taka nuda proceduralna jest dla sportu zdrowsza niż głośny teatr.
„Sport jest większy niż każdy z nas”
Najmocniejsze słowa padły wtedy, gdy Domenicali odniósł się do pozycji jednostek wobec całej Formuły 1. Wprost stwierdził, że sport jest większy niż każda pojedyncza osoba, niezależnie od nazwiska, funkcji czy dorobku. Stefano Domenicali ujął to tak:
Sport jest większy niż każdy z nas, ktokolwiek by to nie był. I każdy musi o tym pamiętać. Każdy, bez wyjątku. Ten sport jest na tym poziomie od 76 lat. Widziałem ludzi, którzy nim zarządzali, kierowców, fantastycznych inżynierów, primadonny, wszystkich. Ale ten sport jest solidny, patrzy naprzód i właśnie to chcę powiedzieć.
Wypowiedź była szeroka i nie została wymierzona wyłącznie w Verstappena. Domenicali zaznaczył jednak, że rozumie emocje, zwłaszcza w Holandii, gdzie poparcie dla mistrza świata jest powszechne. Z perspektywy F1 liczy się jednak skala globalna, bo seria działa jako sport światowy i patrzy szerzej niż przez pryzmat jednego rynku.
Zmiany dla Miami i dalsze rozmowy o 2027 roku
Kolejny krok ma zostać wykonany 20 kwietnia, gdy szefowie zespołów omówią możliwe korekty przed Grand Prix Miami. W grze są poprawki dotyczące zarządzania energią, czyli właśnie jednego z najbardziej krytykowanych elementów obecnych regulacji. Rozmowa nie kończy się jednak na Miami. Domenicali potwierdził, że dalej będą toczyć się także dyskusje o większych zmianach z myślą o 2027 roku, a to temat, który Verstappen podnosił w ostatnich tygodniach bardzo często.
Szef F1 wyraźnie apeluje, by nie iść w stronę negatywnej konfrontacji. Uważa, że taki styl nie pomaga sportowi i nie buduje wartości w średnim ani długim terminie. To dość czytelny komunikat: widowisko ma się bronić na torze, a nie w serii publicznych uszczypliwości.
Domenicali nadal chce zatrzymać Verstappena
Mimo napięcia wokół przepisów Domenicali nie zmienia stanowiska wobec przyszłości Holendra. Nazwał go kierowcą wyjątkowym i jednym z najlepszych, a być może najlepszym w stawce, po czym przyznał, że naprawdę liczy na jego dalszą obecność w F1.
To istotne, bo pokazuje jednocześnie dwie rzeczy. Po pierwsze, Formuła 1 nie zamierza ignorować głosu swojej największej gwiazdy. Po drugie, nie chce też budować przyszłości w logice starcia z nią. Na dziś obraz jest więc dość klarowny. Verstappen nadal pozostaje krytyczny wobec kierunku zmian, Domenicali próbuje utrzymać rozmowę na konstruktywnych torach, a F1 już myśli nie tylko o poprawkach na ten sezon, ale też o tym, jak powinny wyglądać kolejne regulacje.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Renault wchodzi do sektora wojskowego. Powstaje bezzałogowy pojazd wielkości Twingo

Kamień milowy u BYD-a. 16-milionowe auto NEV wkrótce będzie do kupienia w Polsce

Red Bull przebudowuje pion techniczny. To odpowiedź na serię głośnych odejść

Ten amerykański producent da zużytym bateriom drugie życie



