Ferrari oszczędza na rozwoju SF-26. Powstały dwie sztuki nowej podłogi

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Ferrari przywiozło na Zandvoort pakiet zmian w podłodze SF26, ale wyprodukowało początkowo tylko dwa komplety nowych części. Zespół świadomie ograniczył również ich wykorzystanie podczas pierwszego treningu, ponieważ w drugiej połowie sezonu coraz większego znaczenia nabiera kontrolowanie wydatków w ramach limitu budżetowego.

Ferrari zmieniło podłogę SF-26 niewielkim kosztem

Rozwój samochodu Formuły 1 w trakcie sezonu nie sprowadza się wyłącznie do znalezienia dodatkowych osiągów. Zespoły muszą również pilnować kosztów, a Ferrari określa pakiet przygotowany na Zandvoort jako bardzo efektywny pod względem poniesionych wydatków. Zmiany dotyczą przede wszystkim podłogi SF-26. Ferrari zdecydowało się początkowo wyprodukować zaledwie dwa komplety nowych elementów – po jednym dla Lewisa Hamiltona i Charlesa Leclerca.

Nowych części zabrakło w pierwszym treningu

Niewielka liczba dostępnych egzemplarzy wpłynęła na sposób wykorzystania pakietu podczas weekendu. Hamilton i Leclerc nie otrzymali nowych elementów na pierwszy trening, ponieważ Ferrari chciało ograniczyć ryzyko ich uszkodzenia w sytuacji, gdy zespół nie dysponował częściami zapasowymi. Pakiet został zamontowany w obu SF-26 dopiero przed kwalifikacjami do sprintu. Takie podejście pozwoliło Ferrari wprowadzić poprawki, a jednocześnie nie zwiększać niepotrzebnie kosztów produkcji kolejnych sztuk.

Limit budżetowy wpływa na tempo rozwoju bolidów

W drugiej części sezonu rachunek ekonomiczny staje się szczególnie istotny dla czołowych zespołów. Ekipy muszą prognozować wydatki aż do końca rywalizacji i tak planować kolejne poprawki, aby zmieścić się w obowiązującym limicie budżetowym.

Nie chodzi więc tylko o to, czy dana modyfikacja może poprawić osiągi samochodu. Znaczenie mają również koszty jej zaprojektowania, wyprodukowania odpowiedniej liczby części oraz utrzymania zapasu na wypadek uszkodzeń.

Ferrari szuka osiągów bez kosztownej produkcji części

Przykład z Zandvoort pokazuje, jak ograniczenia finansowe wpływają na praktyczne decyzje dotyczące rozwoju współczesnych bolidów F1. Ferrari zdecydowało się wprowadzić zmodyfikowaną podłogę, ale ograniczyło liczbę wyprodukowanych kompletów i świadomie opóźniło ich montaż.

Dla Hamiltona i Leclerca oznaczało to rozpoczęcie weekendu bez najnowszej specyfikacji. Dopiero przed kwalifikacjami do sprintu oba samochody otrzymały przygotowany na Zandvoort pakiet, dzięki czemu Ferrari mogło wykorzystać poprawki przy ograniczonym ryzyku dodatkowych wydatków.

O autorze

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Dziennikarz motoryzacyjny i pasjonat mechaniki samochodowej. W swoich publikacjach koncentruje się na motorsporcie, technice oraz kulisach funkcjonowania branży motoryzacyjnej. Analizuje wypowiedzi szefów zespołów, przedstawicieli producentów, mechaników i kierowców zawodowych, zestawiając je z dostępnymi danymi oraz źródłami pierwotnymi.Po godzinach samodzielnie rozwija umiejętności związane z obsługą i naprawą samochodów. Praktyczne zainteresowanie mechaniką pomaga mu lepiej rozumieć opisywane konstrukcje i wyjaśniać zagadnienia techniczne w sposób przystępny dla czytelnika.

© 2026 MotoGuru.pl