Max Verstappen nie przejechał nawet jednego pełnego okrążenia w swoim domowym Grand Prix Holandii. Kierowca Red Bulla stracił panowanie nad bolidem w ostatnim zakręcie toru Zandvoort i z dużą siłą uderzył w bariery. Po wypadku przyznał, że sytuacja mogła zakończyć się znacznie gorzej, zwłaszcza ze względu na jadących za nim rywali.
Verstappen rozbił Red Bulla już na pierwszym okrążeniu
Do wypadku doszło w zakręcie numer 14, na końcu pierwszego okrążenia. Nawierzchnia po wcześniejszych opadach pozostawała miejscami mokra, a kierowcy jechali już na oponach przeznaczonych na suchy tor. Verstappen, który zajmował siódme miejsce, stracił przyczepność po wewnętrznej stronie pochylonego zakrętu.
Red Bull uderzył z dużą siłą w zewnętrzną barierę, następnie prześlizgnął się z powrotem przez tor i zatrzymał z uszkodzonym zawieszeniem. Skala zdarzenia doprowadziła do przerwania wyścigu czerwoną flagą, ale Verstappen sam opuścił samochód.
Holender tłumaczył później, że w zakręcie dostrzegł pojawiającą się suchą linię i uznał, że może już mocniej przyspieszyć. Przyczepność okazała się jednak znacznie mniejsza, niż oczekiwał.
Verstappen tak opisał przebieg wypadku w rozmowie ze Sky Sports F1:
W tym zakręcie oczywiście wciąż było dość mokro. Gdy tylko przez niego przejeżdżałem, zobaczyłem pojawiający się kawałek suchej linii i pomyślałem, że od tego momentu mogę ponownie przyspieszyć, ale wtedy samochód nagle przyspieszył znacznie mocniej. Zaskoczyło mnie to, po prostu. Próbowałem skontrować, ale nie dałem rady. Potem uderzasz w ścianę, ale mogło być dużo gorzej, ponieważ za mną jechało również wiele samochodów. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.
Uderzenie było mocne, ale Verstappen wyszedł z niego bez obrażeń
Sam kierowca po zdarzeniu czuł się dobrze. W rozmowie z oficjalnym serwisem Formuły 1 zwrócił uwagę, że mógł trafić w barierę SAFER, a bardziej czołowy charakter uderzenia uznał za korzystniejszy od uderzenia bokiem.
Verstappen tak odniósł się do skutków kolizji:
Dobrze. Myślę, że prawdopodobnie uderzyłem jeszcze w barierę SAFER. Sądzę też, że bardziej czołowe uderzenie w barierę jest właściwie trochę lepsze niż boczne, więc pod tym względem wszystko jest w porządku.
Kierowca Red Bulla przyznał również, że było to solidne uderzenie, choć w swojej karierze doświadczał już poważniejszych. Po wypadku interesował się nawet tym, czy może uniknąć wizyty w centrum medycznym, ale otrzymał informację, że obowiązująca procedura tego wymagała.
Red Bull nie miał tempa na walkę z czołówką
Wypadek był tylko finałem trudnego weekendu Verstappena. Holender zajął szóste miejsce w sobotnim sprincie, a według Sky Sports w obu sesjach kwalifikacyjnych tracił około pół sekundy do tempa wyznaczanego przez Mercedesa i McLarena. Sam ocenił, że Zandvoort uwypukliło problem widoczny w szerszej perspektywie sezonu.
Verstappen powiedział o pozycji Red Bulla:
Jeśli spojrzymy na średnią z całego sezonu, byliśmy czwartą najszybszą ekipą i myślę, że ten weekend naprawdę to pokazał. Jesteśmy trochę z tyłu, chcemy być bliżej. Być może w następnym wyścigu na Monzy będziemy, ale nie wiem. Zbliżamy się do końca sezonu i trzeba też patrzeć na przyszły rok. Myślę, że przyglądamy się kilku rzeczom w samochodzie, które można zmienić dopiero w przyszłym roku, aby rzeczywiście znaleźć znacznie więcej osiągów.
Szef Red Bulla Laurent Mekies również nie ukrywał problemów z konkurencyjnością samochodu. Zespół nie przywiózł do Zandvoort dużego pakietu poprawek, dlatego musi teraz ustalić, czy słabsze osiągi wynikały ze specyfiki holenderskiego toru, czy też mają związek z wcześniejszym rozwojem konstrukcji.
Mekies podsumował sytuację zespołu:
Jeśli chodzi o osiągi, myślę, że nie ma się gdzie ukryć. To był bardzo trudny weekend. Wygląda na to, że zrobiliśmy mały krok wstecz względem miejsca, w którym byliśmy przed przerwą wakacyjną. Oczywiście nigdy nie dowiemy się, jakie byłoby rzeczywiste tempo samochodu z Maksem. Można uczciwie powiedzieć, że z sesji na sesję wyglądało to trudniej niż w Budapeszcie, Spa czy Austrii.
Rozczarowujące pożegnanie Verstappena z domowym Grand Prix
Tegoroczny weekend miał dla Verstappena dodatkowe znaczenie. Grand Prix Holandii nie ma umowy na kolejne sezony, dlatego był to ostatni zaplanowany obecnie wyścig Formuły 1 w Zandvoort. Dla czterokrotnego mistrza świata zakończył się w najgorszy sportowo możliwy sposób – zanim zdążył przejechać pełne okrążenie.
Holender nie próbował zresztą szukać pozytywów w podsumowaniu weekendu:
Ogólnie rzecz biorąc, mieliśmy rozczarowujący weekend pod względem tempa. Po prostu nie mogliśmy naprawdę walczyć z kierowcami przed nami i to jest prawdopodobnie najbardziej rozczarowujące. Oczywiście chciałbym zrobić trochę więcej w wyścigu, ale patrząc na tempo, które prezentowaliśmy, nie sądzę, żeby i tak było to naprawdę możliwe. Mimo wszystko chciałbym się ścigać. Chciałbym spróbować wykonać dobrą robotę, ale mam nadzieję, że na Monzy będziemy trochę bardziej konkurencyjni.
Dla Red Bulla kolejny sprawdzian nadejdzie podczas Grand Prix Włoch na Monzy. Po Zandvoort zespół ma jednak do rozwiązania problem wykraczający poza pojedynczy wypadek Verstappena: sam kierowca uważa, że część ograniczeń obecnego samochodu będzie można skutecznie usunąć dopiero w przyszłorocznej konstrukcji.






