Ferrari podsumowało występ w 24h Le Mans. Słodko-gorzki wyścig

Ferrari zakończyło 24h Le Mans 2026 bez podium, choć trzy poprzednie edycje układały się dla marki z Maranello znacznie lepiej. Najwyżej sklasyfikowana 499P dojechało piąte, a samochód z Robertem Kubicą, Yifei Ye i Philem Hansonem zajął siódme miejsce.
Le Mans obnażyło słabszą stronę 499P
Ferrari już przed startem wiedziało, że tegoroczny wyścig na Circuit de La Sarthe nie będzie polowaniem na zwycięstwo. Charakter toru premiował moc na długich prostych oraz skuteczne przyspieszanie po szykanach i wolniejszych sekcjach, a 499P nie miało tam argumentów pozwalających regularnie naciskać czołówkę.
W tej sytuacji piąte miejsce załogi Alessandro Pier Guidi, James Calado i Antonio Giovinazzi było raczej ograniczeniem strat niż powodem do świętowania. Ferrari zdobyło dzięki temu 20 punktów do klasyfikacji producentów FIA WEC, ale po serii podiów w Le Mans taki wynik smakuje słodko-gorzko.
Kubica, Ye i Hanson jechali czysto, ale bez tempa na podium
Żółte Ferrari 499P numer 83, prowadzone przez Yifei Ye, Phila Hansona i Roberta Kubicę, ukończyło wyścig na siódmej pozycji. To ta sama załoga, która rok wcześniej wygrała Le Mans, ale tym razem nie miała pakietu pozwalającego realnie powalczyć o potwórzenie sukcesu.
Najmocniejszą stroną ekipy była egzekucja planu. Ferrari podkreśliło, że załoga numer 83 przejechała wyścig bez błędów, praktycznie bez kar i z solidną strategią. Kubica ocenił, że zespół odzyskał wiele pozycji, lecz to nie wystarczyło do lepszego rezultatu. Robert Kubica po wyścigu podziękował ekipie za pracę wykonaną nie tylko podczas samej rywalizacji, ale też w trakcie przygotowań:
To była trudna walka. Odzyskaliśmy wiele pozycji, ale to nie wystarczyło. Myślę, że daliśmy z siebie wszystko. Ogólnie mieliśmy dobry wyścig. Chcę podziękować wszystkim w zespole za ciężką pracę, nie tylko podczas wyścigu, ale przez cały okres przygotowań i te dziesięć dni tutaj. Mogą być zadowoleni i dumni z tego, co osiągnęli oraz z tego, jak pracowali. Gratulacje dla wszystkich.
Numer 51 uratował najlepszy wynik Ferrari
Najwyżej z trzech Ferrari sklasyfikowano samochód numer 51. Pier Guidi, Calado i Giovinazzi wykorzystali potencjał, który mieli do dyspozycji, i przecięli linię mety na piątym miejscu. James Calado przyznał, że liczył na więcej, ale jednocześnie nie ukrywał, że Ferrari spodziewało się problemów z tempem wyścigowym. Według niego zespół zrobił wszystko, co było możliwe, a teraz musi skupić się na dalszej pracy przed rundą w Brazylii.
Awaria numeru 50 zamknęła trudny weekend
Najgorzej ułożył się wyścig załogi Antonio Fuoco, Miguela Moliny i Nicklasa Nielsena w Ferrari 499P numer 50. Samochód wrócił do garażu krótko po północy, gdy konieczna była wymiana systemu gaśniczego, a po powrocie na tor miał już stratę ośmiu okrążeń. W niedzielny poranek problemy przerodziły się w definitywny koniec startu. Ferrari numer 50 wycofało się z rywalizacji z powodu usterki elektroniki. Dla zwycięzców edycji z 2024 roku był to weekend, który bardzo szybko przestał być walką o wynik, a stał się próbą przetrwania.
Ferrari patrzy już na Brazylię
Antonello Coletta, Global Head of Endurance and Corse Clienti, pogratulował rywalom zwycięstwa i przyznał, że Ferrari nie miało pakietu pozwalającego walczyć o triumf. Dodał jednak, że zespół szukał maksimum w tych obszarach, które pozostawały pod jego kontrolą. Ferdinando Cannizzo, szef samochodów endurance Ferrari, ocenił, że włoska marka przegrała wyścig, ale pokazała integralność zespołową.
Kolejna runda FIA WEC odbędzie się 12 lipca w Brazylii, gdzie zaplanowano 6 Hours of São Paulo. Po Le Mans Ferrari nie ma już komfortu, ale nadal ma sezon do odratowania.
Nicklas Nielsen z załogi numer 50 przyznał, że wczesny powrót do garażu mocno skomplikował wyścig, a Ferrari musi teraz skupić się na dalszej części sezonu. Yifei Ye i Phil Hanson podkreślali rozczarowanie siódmym miejscem po ubiegłorocznym zwycięstwie, ale zwracali uwagę na czysty przejazd, brak większych błędów, solidną strategię i punkty zdobyte mimo ograniczeń pakietu.
Antonello Coletta ocenił, że rywale zasłużyli na zwycięstwo, a zejście Ferrari z podium Le Mans po trzech latach nie może cieszyć. Ferdinando Cannizzo dodał, że marka przegrała wyścig, lecz potwierdziła siłę zespołu, choć po tej rundzie walka o mistrzostwo stała się znacznie trudniejsza.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Od jutra nowe limity cen paliw. Tyle zapłacisz maksymalnie na stacji

McLaren wrócił na podium, ale Stella widzi większy problem pakietu

Hamilton wygrał pierwszy raz dla Ferrari. Zaważyły trzy czynniki

Kubica o 24h Le Mans 2026: „Mało zostawiłem na stole”



