Lewis Hamilton i George Russell jeszcze w Q1 oraz na początku Q3 wyglądali jak kierowcy zdolni walczyć o pole position do GP Hiszpanii, ale ostatecznie ustawią się odpowiednio na czwartym i szóstym polu. Kierowca Ferrari zwrócił uwagę na przewagę rywali na prostych, natomiast Russell przyznał, że przesadził z atakiem w kluczowym momencie swojego finałowego okrążenia.
Hamilton prowadził w Q3
Sobotni dzień nie zaczął się dla Hamiltona dobrze. Brytyjczyk rozbił Ferrari w ostatnim zakręcie podczas trzeciego treningu i stracił część czasu przeznaczonego na przygotowania do kwalifikacji. Mimo tego w czasówce szybko wrócił do walki z czołówką.
Po pierwszych szybkich okrążeniach w Q3 Hamilton znajdował się na prowizorycznym pole position. W finałowej próbie poprawił własny czas, lecz rywale zrobili większy postęp. Ostatecznie siedmiokrotny mistrz świata spadł na czwarte miejsce, tracąc do zdobywcy pole position – Lando Norrisa – mniej niż dwie dziesiąte sekundy.
Hamilton po kwalifikacjach nie chciał rozwodzić się nad porannym wypadkiem. Znacznie bardziej interesowało go tempo Ferrari na tle McLarena i Mercedesa.
Brytyjczyk wskazywał przede wszystkim na różnicę widoczną w kwalifikacjach. Jego zdaniem Mercedes i McLaren są w stanie uzyskać dodatkowe osiągi jednostki napędowej, których Ferrari obecnie nie potrafi zrównoważyć.
Leclerc tuż za Hamiltonem
Charles Leclerc zakończył kwalifikacje bezpośrednio za zespołowym kolegą. Monakijczyk również zmieścił się w dwóch dziesiątych sekundy straty do Norrisa, ale uznał, że w Q3 miejscami przekroczył granicę i zamiast zyskać, stracił czas.
Kierowca Ferrari zwrócił ponadto uwagę na straty na prostych związane z używaniem starszej specyfikacji jednostki napędowej. Jednocześnie nie próbował zrzucać całej odpowiedzialności na sprzęt i ocenił, że zespół wykorzystał w sobotę dostępny potencjał.
Russell wygrał Q1
Jeszcze bardziej wyraźną zmianę sytuacji przeżył George Russell. Kierowca Mercedesa był najszybszy w Q1, ale w dwóch kolejnych segmentach uzyskał dopiero szósty wynik. W Q2 i Q3 tracił około trzech dziesiątych sekundy do Kimiego Antonellego, który wywalczył drugie miejsce na starcie.
Jednym z podejrzanych momentów było wcześniejsze uderzenie lewym przednim kołem w ścianę. Russell nie uważa jednak, by właśnie ono odpowiadało za późniejsze problemy. Kolejne okrążenie w Q1 było bowiem szybsze, a Mercedes nie wykazywał oznak uszkodzeń.
Kluczowy błąd przyszedł dopiero podczas ostatniej próby w Q3. Russell był około trzech dziesiątych sekundy szybszy od własnego wcześniejszego rezultatu, ale zaatakował zbyt mocno w zakręcie numer 11. Opony nie wytrzymały takiego tempa i dalsza część okrążenia przestała przynosić poprawę. Brytyjczyk wskazał, że tor Madring jest bardzo wymagający.
Mercedes zmieniał ustawienia
Dodatkowe wyjaśnienie przedstawił Toto Wolff. Szef Mercedesa wskazał, że podczas kwalifikacji pojawił się problem z przegrzewaniem tylnej osi. Russell zmieniał też ustawienie przedniego skrzydła, co utrudniało przewidywanie zachowania samochodu.
Na ulicznym torze ma to szczególne znaczenie, ponieważ kierowca zwykle stopniowo buduje pewność siebie i z każdym okrążeniem zbliża się do barier. Częste korekty ustawień utrudniały Russellowi osiągnięcie takiej powtarzalności.
Sytuacja jest dla niego tym bardziej kosztowna, że Antonelli nie tylko wystartuje z pierwszego rzędu, lecz także jest bezpośrednim rywalem Russella w walce o mistrzostwo. Przed GP Hiszpanii różnica między kierowcami Mercedesa wynosi 66 punktów.
Degradacja opon
Russell spodziewa się, że jednym z najważniejszych czynników w wyścigu będzie zużycie ogumienia. Według kierowcy Mercedesa możliwe są dwa skrajne scenariusze: bardzo niewielka degradacja może ograniczyć liczbę zmian pozycji, natomiast wysokie zużycie opon może mocno skomplikować rywalizację.
Po kwalifikacjach sytuacja czołówki jest więc nietypowa. Norris ruszy z pole position przed Antonellim, podczas gdy Hamilton, Leclerc i Russell znaleźli się nieco dalej, choć na różnych etapach sesji każdy z nich miał tempo pozwalające myśleć o lepszym wyniku. W niedzielę Ferrari będzie musiało spróbować zniwelować stratę do McLarena i Mercedesa, a Russell odrabiać pozycje po jednym z mniej udanych finałów kwalifikacji w tym sezonie.






