Roman Biliński ruszał do sprintu Formuły 2 na Madring z piątego pola, ale już na początku wyścigu wypadł poza pierwszą dziesiątkę i stracił szansę na duże punkty. Zwycięstwo odniósł Ritomo Miyata, który znakomicie wystartował z drugiej pozycji i później kontrolował rywalizację na torze, na którym wyprzedzanie okazało się wyjątkowo trudne.
Miyata objął prowadzenie na starcie
Po odwróceniu pierwszej dziesiątki z kwalifikacji z pole position ruszał Emerson Fittipaldi Jr., a obok niego ustawił się Ritomo Miyata. Japończyk najlepiej rozegrał pierwsze metry i jeszcze na początku pierwszego okrążenia znalazł się na prowadzeniu.
Z tyłu niemal natychmiast zrobiło się znacznie bardziej nerwowo. Doszło do kilku kontaktów, na torze pojawiły się żółte flagi, a następnie samochód bezpieczeństwa. John Bennett i Nicolas Varrone znaleźli się poza dalszą rywalizacją, natomiast Rafael Câmara uszkodził element przedniego skrzydła po kontakcie z Martiniusem Stenshorne’em.
Roman Biliński spadł z P5
Biliński przystępował do sprintu z bardzo dobrej pozycji. Szóste miejsce w piątkowych kwalifikacjach oznaczało dla kierowcy DAMS piąte pole w odwróconej części stawki, a więc realną możliwość walki o punkty.
Początek wyścigu przekreślił jednak te nadzieje. Polak stracił kilka pozycji, a dodatkowo w zamieszaniu został uderzony przez Alexandra Dunne’a. W efekcie spadł aż w okolice 11. miejsca i znalazł się w części stawki, z której niezwykle trudno było rozpocząć skuteczny marsz do przodu.
Sytuacji Bilińskiego nie ułatwiała charakterystyka Madring. Nawet kierowcy dysponujący systemem DRS i bardziej przyczepnymi oponami przez długie fragmenty nie byli w stanie przeprowadzać skutecznych ataków. Polak ostatecznie nie zdołał wrócić do punktowanej ósemki.
Pozycja startowa
Po restarcie Miyata utrzymywał pierwszą pozycję przed Fittipaldim. Brazylijczyk nie był w stanie realnie zagrozić prowadzącemu, a wraz z kolejnymi okrążeniami, szczególnie w trzecim sektorze, tracił do niego coraz więcej czasu.
Znacznie więcej działo się za plecami czołowej dwójki. Laurens van Hoepen próbował przedostać się przed Noela Leóna, a ich walka pokazała, jak kosztowne na nowym torze może być nawet chwilowe znalezienie się poza optymalną linią jazdy. León po jednym z pojedynków skorzystał z drogi ucieczkowej, a jego zachowanie znalazło się pod lupą sędziów.
Równie trudny wyścig miał lider klasyfikacji generalnej – Nikola Tsolov. Bułgar popełnił błąd i obrócił swój samochód, co ponownie wpłynęło na przebieg końcowej części sprintu. Dla jego rywali w walce o mistrzostwo była to okazja do odrobienia części strat.
Miyata wykorzystał szansę
Najważniejszą pracę Miyata wykonał właściwie w pierwszych sekundach wyścigu. Gdy znalazł się przed Fittipaldim, nie popełnił błędu i nie oddał prowadzenia, wykorzystując jednocześnie fakt, że układ Madring bardzo utrudniał skuteczne ataki.
Fittipaldi dojechał do mety za kierowcą Hitechu, a w walce o czołowe lokaty uczestniczyli także van Hoepen i León. Sprint stał się przy tym pierwszym poważnym sprawdzianem możliwości ścigania się bolidów F2 na nowym madryckim obiekcie i pokazał, że pozycja zdobyta na starcie może mieć tutaj wyjątkowo duże znaczenie.
Dla Bilińskiego sobota przyniosła rozczarowanie po bardzo udanych kwalifikacjach. Polak ma jednak jeszcze jedną szansę podczas weekendu w Hiszpanii. W niedzielnym wyścigu głównym wystartuje z szóstego pola, a jego zespołowy partner Dino Beganovic ruszy z pole position.






