Leclerc odżył w Kanadzie. Ferrari ma powód do ostrożnego optymizmu

Charles Leclerc zakończył sprint przed Grand Prix Kanady na piątym miejscu i po trudnym piątku odzyskał więcej pewności w Ferrari. Monakijczyk wyprzedził w końcówce Lewisa Hamiltona, a tempo wyścigowe dało mu nadzieję przed niedzielnym startem.
W piątek największym problemem Leclerca nie była sama prędkość Ferrari, lecz zaufanie do samochodu w strefach hamowania. Tor w Montrealu mocno karze taki brak pewności, bo punkty hamowania są nierówne i wymagają precyzji. Właśnie tam kierowca Ferrari tracił najwięcej.
Ferrari pokazało tempo, ale nie bez zgrzytów
Leclerc przez dużą część sprintu jechał na szóstej pozycji. Dopiero w końcowej fazie wyprzedził Hamiltona i awansował na P5. To nie był spektakularny marsz przez stawkę, ale dla Ferrari ważniejszy był inny sygnał: tempo wyścigowe Leclerca wyglądało wyraźnie lepiej niż jego piątkowe odczucia za kierownicą.
Monakijczyk przyznał, że wcześniej nie czuł się komfortowo w aucie. Problemy dotyczyły głównie hamulców, a na takim torze jak Montreal szybko zamienia się to w stratę czasu.
Leclerc liczy na poprawę przed kwalifikacjami
Po sprincie Leclerc mówił przede wszystkim o potrzebie odzyskania pełnej pewności na hamowaniu. W sobotnim sprincie sytuacja była już lepsza, ale kierowca Ferrari oczekuje jeszcze jednego kroku przed kwalifikacjami. Jego celem jest miejsce co najmniej w pierwszej trójce.
Kierowca Ferrari nie ukrywał też, że Hamilton od początku weekendu wyglądał w Montrealu bardzo mocno. To dodatkowo utrudniało Leclercowi odbudowę tempa, bo musiał nadrabiać zaległości wobec partnera z zespołu. Sprint zmienił jednak ton wypowiedzi Monakijczyka z ostrożnego niepokoju na umiarkowany optymizm.
Hamilton stracił dwie pozycje w końcówce
Hamilton przez część sprintu jechał na czwartej pozycji, ale końcówka ułożyła się dla niego źle. Najpierw walkę podjął Oscar Piastri z McLarena, a zamieszanie przy ostatnim zakręcie otworzyło drogę Leclercowi. Brytyjczyk stracił w ten sposób dwie pozycje. Po sprincie sędziowie sprawdzali jeszcze, czy Hamilton nie opuścił toru i nie zyskał przewagi podczas walki z Piastrim. Ostatecznie nie nałożono na niego kary. Dla Ferrari oznaczało to utrzymanie wyniku, ale także jasny sygnał, że wewnętrzna walka w zespole może być w Kanadzie bardzo ciasna.
Deszcz może zmienić układ sił w Grand Prix Kanady
Leclerc zaznaczył, że jego optymizm przed niedzielą zależy także od pogody. Możliwy deszcz może podnieść znaczenie pewności na hamowaniu jeszcze bardziej. W takich warunkach nawet dobre tempo wyścigowe nie wystarczy, jeśli kierowca nie ufa reakcji auta przy dohamowaniu.
Ferrari po sprincie nie wygląda więc na zespół bez problemów. Wygląda raczej na ekipę, która znalazła punkt zaczepienia po trudnym początku weekendu. Jeżeli Leclerc rzeczywiście odzyska pewność w kwalifikacjach, Grand Prix Kanady może być dla Ferrari ciekawsze, niż sugerował piątek.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Russel P1 i Antonelli P2 w Q. Top 8 zmieściło się w 0,4 sekundy

Verstappen ostro odpowiada Montoyi. „Nie wiem, jaki ma problem”

Mercedes ma pierwszy zgrzyt liderów. Wolff nie chce robić z Antonelliego „szczeniaka”

Napięta atmosfera między Antonellim a Russellem. Brundle wyjaśnił sytuację



