⏱️ 3 min.

Leclerc odżył w Kanadzie. Ferrari ma powód do ostrożnego optymizmu

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

23-05-2026 21:05
Charles Leclerc Ferrari F1 GP Kanady

Charles Leclerc zakończył sprint przed Grand Prix Kanady na piątym miejscu i po trudnym piątku odzyskał więcej pewności w Ferrari. Monakijczyk wyprzedził w końcówce Lewisa Hamiltona, a tempo wyścigowe dało mu nadzieję przed niedzielnym startem.

W piątek największym problemem Leclerca nie była sama prędkość Ferrari, lecz zaufanie do samochodu w strefach hamowania. Tor w Montrealu mocno karze taki brak pewności, bo punkty hamowania są nierówne i wymagają precyzji. Właśnie tam kierowca Ferrari tracił najwięcej.

Ferrari pokazało tempo, ale nie bez zgrzytów

Leclerc przez dużą część sprintu jechał na szóstej pozycji. Dopiero w końcowej fazie wyprzedził Hamiltona i awansował na P5. To nie był spektakularny marsz przez stawkę, ale dla Ferrari ważniejszy był inny sygnał: tempo wyścigowe Leclerca wyglądało wyraźnie lepiej niż jego piątkowe odczucia za kierownicą.

Monakijczyk przyznał, że wcześniej nie czuł się komfortowo w aucie. Problemy dotyczyły głównie hamulców, a na takim torze jak Montreal szybko zamienia się to w stratę czasu.

Leclerc liczy na poprawę przed kwalifikacjami

Po sprincie Leclerc mówił przede wszystkim o potrzebie odzyskania pełnej pewności na hamowaniu. W sobotnim sprincie sytuacja była już lepsza, ale kierowca Ferrari oczekuje jeszcze jednego kroku przed kwalifikacjami. Jego celem jest miejsce co najmniej w pierwszej trójce.

Kierowca Ferrari nie ukrywał też, że Hamilton od początku weekendu wyglądał w Montrealu bardzo mocno. To dodatkowo utrudniało Leclercowi odbudowę tempa, bo musiał nadrabiać zaległości wobec partnera z zespołu. Sprint zmienił jednak ton wypowiedzi Monakijczyka z ostrożnego niepokoju na umiarkowany optymizm.

Hamilton stracił dwie pozycje w końcówce

Hamilton przez część sprintu jechał na czwartej pozycji, ale końcówka ułożyła się dla niego źle. Najpierw walkę podjął Oscar Piastri z McLarena, a zamieszanie przy ostatnim zakręcie otworzyło drogę Leclercowi. Brytyjczyk stracił w ten sposób dwie pozycje. Po sprincie sędziowie sprawdzali jeszcze, czy Hamilton nie opuścił toru i nie zyskał przewagi podczas walki z Piastrim. Ostatecznie nie nałożono na niego kary. Dla Ferrari oznaczało to utrzymanie wyniku, ale także jasny sygnał, że wewnętrzna walka w zespole może być w Kanadzie bardzo ciasna.

Deszcz może zmienić układ sił w Grand Prix Kanady

Leclerc zaznaczył, że jego optymizm przed niedzielą zależy także od pogody. Możliwy deszcz może podnieść znaczenie pewności na hamowaniu jeszcze bardziej. W takich warunkach nawet dobre tempo wyścigowe nie wystarczy, jeśli kierowca nie ufa reakcji auta przy dohamowaniu.

Ferrari po sprincie nie wygląda więc na zespół bez problemów. Wygląda raczej na ekipę, która znalazła punkt zaczepienia po trudnym początku weekendu. Jeżeli Leclerc rzeczywiście odzyska pewność w kwalifikacjach, Grand Prix Kanady może być dla Ferrari ciekawsze, niż sugerował piątek.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl