Fundamentalna słabość MCL40 obnażona. Stella tłumaczy koszmarny weekend w Baku

Pawel Trafny

Paweł Trafny

McLaren wyjechał z Grand Prix Azerbejdżanu bez punktów, choć Oscar Piastri przez znaczną część wyścigu jechał na drugiej pozycji. Andrea Stella przyznał, że oprócz błędów i problemów technicznych weekend w Baku ujawnił fundamentalną słabość MCL40 – zbyt małą prędkość na prostych.

Baku bez punktów

Dla McLarena był to trzeci w sezonie 2026 wyścig bez zdobyczy punktowej, po wcześniejszych niepowodzeniach w Chinach i Kanadzie. Szczególnie bolesny okazał się wynik Oscara Piastriego, który zaliczał jeden z najlepszych występów w trudnym dla siebie sezonie.

Australijczyk długo utrzymywał drugie miejsce i miał szansę na podium. W końcowej fazie wyścigu popełnił jednak błąd i wypadł z pierwszego zakrętu, ratując się ucieczką w drogę ewakuacyjną. Ponieważ stawkę wcześniej zbił samochód bezpieczeństwa, Piastri po powrocie na tor znalazł się poza pierwszą dziesiątką.

Lando Norris także zmierzał po punkty, ale jego wyścig zakończyły konsekwencje kolizji Franco Colapinto i Pierre’a Gasly’ego. Brytyjczyk stracił przy okazji część zmodernizowanych elementów, które McLaren przywiózł do Baku.

Za wolni na prostych

Szef zespołu – Andrea Stella – nie sprowadza słabego wyniku wyłącznie do pecha i błędów kierowców. Jego zdaniem charakterystyka ulicznego toru w Baku obnażyła ograniczenia samochodu zarówno w zakrętach, jak i – przede wszystkim – na długich prostych.

Stella podsumował problemy McLarena następująco:

To była bardzo frustrująca sobota. Myślę, że mieliśmy problemy i popełniliśmy kilka błędów, ale jednocześnie zapłaciliśmy za pewne fundamentalne ograniczenia naszego pakietu na tego rodzaju torze, ponieważ nie byliśmy wystarczająco szybcy w zakrętach. Ale przede wszystkim nie byliśmy wystarczająco szybcy na prostych, a to nieustannie narażało naszych kierowców na ataki i sprawiało, że praktycznie cały wyścig spędzali na patrzeniu w lusterka, zamiast myśleć o tym, jak przesuwać się do przodu.

Problem z prędkością maksymalną miał bezpośredni wpływ na możliwości obrony pozycji. Gdy rywale zbliżali się na odpowiednią odległość, kierowcom McLarena trudno było powstrzymać ataki.

Piastri zrobił krok naprzód

Mimo błędu kończącego szanse na dobry wynik Stella pozytywnie ocenił weekend Piastriego. Australijczyk wciąż dostosowuje swój styl jazdy do samochodu z sezonu 2026, a w Azerbejdżanie miał – zdaniem szefa zespołu – poczynić wyraźne postępy.

Stella porównał jego defensywną jazdę do występu w Baku z 2024 roku:

Oscar bardzo dobrze pojechał tego rodzaju defensywny wyścig. Był bardzo precyzyjny. Jego jazda mocno przypominała mi to, co zrobił w 2024 roku, kiedy wygrał wyścig, przez długi czas utrzymując Leclerca za sobą. Niestety po pit stopie i przejściu na średnie opony, które spisywały się gorzej od miękkich, zablokował koła i na tym jego wyścig się skończył. To naprawdę wielka szkoda dla Oscara, ponieważ zasługiwał na szansę walki o podium, również dlatego, że przez cały weekend jeździł bardzo dobrze. Wiemy, że Oscar znajdował się na pewnej ścieżce nauki i dostosowywania się do samochodu na sezon 2026, więc dobrze byłoby zobaczyć za to nagrodę.

Norris miał dodatkowy problem

Sytuację Lando Norrisa komplikowała usterka jednostki napędowej, która pojawiła się już podczas kwalifikacji i nie została całkowicie wyeliminowana przed wyścigiem. Stella wskazał między innymi na problem związany z wtryskiem paliwa, który sporadycznie występował również w samochodzie Piastriego. Szef McLarena wyjaśnił:

Jeśli spojrzymy na wyścig Lando i na to, że stopniowo tracił pozycje, było ku temu kilka powodów. Sporadycznie obserwowaliśmy podczas wyścigu ten sam problem, ale nie występował on tak regularnie jak w kwalifikacjach. Był trochę nieregularny, ale zdecydowanie widzimy znaczące pole do poprawy w kwestii wtrysku paliwa. Problem ten sporadycznie obserwowaliśmy podczas wyścigu również w samochodzie Oscara. To temat, któremu powinniśmy nadać wysoki priorytet. Poza tym Lando został wyprzedzony przez Verstappena, który dysponował szybszym samochodem. Lando miał pewne problemy na średnich oponach – wspominam o Verstappenie, ponieważ również jechał na średnim ogumieniu, ale był szybszy. Trzeba jednak docenić Oscara, bo zdołał utrzymać Verstappena za sobą. Po stronie Lando mieliśmy trochę problemów z wykorzystaniem mocy jednostki napędowej, a sam Lando nie jechał również całkowicie równo. Kiedy wyprzedzał go Hamilton, zablokował koła i popełnił kilka błędów, przez które samochody jadące za nim znalazły się w zasięgu. A kiedy są w zasięgu, mamy problemy z obroną, co prowadzi nas z powrotem do kwestii prędkości maksymalnej.

Był to jeden z najtrudniejszych weekendów Norrisa w tym sezonie. Stella zaznaczył jednak, że większa część możliwości poprawy leży po stronie zespołu i samochodu, który powinien być bardziej przewidywalny i łatwiejszy w walce z rywalami.

Nie chodzi tylko o moc

McLaren zamierza dokładniej przeanalizować przyczyny niedostatecznej prędkości na prostych. Stella podkreśla, że nie można wskazać jednego winowajcy – w grę wchodzą między innymi opór aerodynamiczny, przełożenia oraz sposób wykorzystania jednostki napędowej.

Szef zespołu powiedział:

Musimy jako zespół przyjrzeć się temu, dlaczego samochód nie był tak konkurencyjny, jak powinien być na tych długich prostych. Bardzo wyraźnie widać, że nie jest to kwestia jednego czynnika. Zawsze dość otwarcie i przejrzyście mówiliśmy, że musimy zmniejszyć opór aerodynamiczny samochodu. Jest kilka czynników, które dotyczą na przykład naszych przełożeń – musimy sprawdzić, czy mamy odpowiednie przełożenia do rywalizacji na torach, na których osiąga się tego rodzaju prędkości maksymalne. Jednocześnie, kiedy patrzymy na dane i porównujemy je z Mercedesem, widzimy, że nasza jednostka napędowa nie była zoptymalizowana. Myślę, że w kwalifikacjach udało nam się wykorzystać praktycznie wszystko, co było dostępne w jednostce napędowej, ale kilku elementów nie byliśmy w stanie zoptymalizować i zapłaciliśmy za to podczas wyścigu. Mamy więc trochę pracy po stronie jednostki napędowej.

Nowe części zdały egzamin

Weekend nie przyniósł wyłącznie złych wiadomości. McLaren testował w Baku pakiet poprawek ukierunkowany na zachowanie samochodu w wolnych zakrętach i zebrane dane potwierdziły oczekiwane działanie nowych elementów. Część nowych podzespołów mogła jednak zostać zniszczona w wypadku Norrisa. McLaren spodziewa się kolejnych egzemplarzy, dlatego według Stelli nie powinno to zakłócić programu na następne rundy.

MCL40 schodzi na drugi plan

McLaren nie zamierza już uruchamiać nowych dużych projektów rozwojowych dla obecnego samochodu. Na tor będą jeszcze trafiały elementy zatwierdzone wcześniej, ale zasadnicze zasoby zespołu zostały przeniesione na przyszłoroczną konstrukcję. Stella potwierdził zmianę priorytetów:

Pozostała jeszcze grupa części, które trafią na tor, więc zobaczymy kolejne nowe elementy w MCL40. Jednak w tej chwili wszystkie wysiłki są już skoncentrowane na przyszłorocznym samochodzie, a to, co pojawia się obecnie na torze, jest rezultatem części zatwierdzonych do produkcji kilka tygodni temu.

Baku dało więc McLarenowi jednocześnie potwierdzenie działania ostatnich poprawek i listę problemów wymagających rozwiązania w kolejnej konstrukcji. Najważniejszym z nich pozostaje połączenie prędkości maksymalnej z odpowiednio niskim oporem aerodynamicznym i efektywnym wykorzystaniem jednostki napędowej.

O autorze

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Dziennikarz motoryzacyjny i pasjonat mechaniki samochodowej. W swoich publikacjach koncentruje się na motorsporcie, technice oraz kulisach funkcjonowania branży motoryzacyjnej. Analizuje wypowiedzi szefów zespołów, przedstawicieli producentów, mechaników i kierowców zawodowych, zestawiając je z dostępnymi danymi oraz źródłami pierwotnymi.Po godzinach samodzielnie rozwija umiejętności związane z obsługą i naprawą samochodów. Praktyczne zainteresowanie mechaniką pomaga mu lepiej rozumieć opisywane konstrukcje i wyjaśniać zagadnienia techniczne w sposób przystępny dla czytelnika.

© 2026 MotoGuru.pl