Ferrari traci grunt pod nogami. Leclerc domaga się poprawek po Baku

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Charles Leclerc nie ukrywa niepokoju po Grand Prix Azerbejdżanu. Kierowca Ferrari uważa, że zespół potrzebuje poprawek, aby zmniejszyć stratę do Mercedesa, Red Bulla i McLarena, a wyścig w Baku pokazał, że obecne tempo samochodu nie wystarcza do regularnej walki z głównymi rywalami.

Drugi na starcie, daleko od pole position

Leclerc zakwalifikował się do wyścigu na drugim miejscu, ale sam wynik nie oddawał różnicy w osiągach. Monakijczyk stracił 0,8 sekundy do zdobywcy pole position George’a Russella. Ferrari zdecydowało się rozpocząć wyścig na miękkich oponach, licząc na możliwość objęcia prowadzenia na początkowym etapie rywalizacji.

Plan nie przyniósł oczekiwanego rezultatu. Już na pierwszym okrążeniu Leclerca wyprzedził Oscar Piastri, a podczas pierwszego przejazdu przed kierowcę Ferrari przedostali się również obaj zawodnicy Red Bulla. Ostatecznie Leclerc zajął czwarte miejsce, do czego przyczyniło się także późniejsze wypadnięcie Piastriego poza punktowaną dziesiątkę.

Leclerc chce reakcji Ferrari

Po wyścigu kierowca Ferrari zwrócił uwagę przede wszystkim na różnicę względem trzech konkurencyjnych zespołów. Jego zdaniem problem nie ogranicza się do jednego weekendu, ponieważ podobna tendencja jest widoczna już od kilku rund.

Leclerc powiedział po Grand Prix Azerbejdżanu:

Byli bardzo mocni. McLaren również był mocny – może nie tak jak Red Bull, ale Red Bull był szczególnie silny. Wiemy, że mają bardzo mocną jednostkę napędową, więc to dla nich dobry wyścig, ale mimo wszystko. Byliśmy dość daleko za Mercedesem, daleko za Red Bullem i trochę za McLarenem – to są nasi rywale i nie jest to nic nowego. Od kilku wyścigów tracimy do nich trochę dystansu, dlatego ważne jest, żebyśmy na to zareagowali i wprowadzili poprawki, które pozwolą nam ponownie zmniejszyć tę różnicę.

Ferrari, podobnie jak Mercedes, nie wprowadziło w Baku nowych elementów, podczas gdy Red Bull i McLaren zmodyfikowały swoje samochody. Sytuacja na ulicznym torze w Azerbejdżanie wzbudziła u Leclerca wątpliwości, czy planowany rozwój bolidu wystarczy, by wyprzedzić konkurentów w technicznym wyścigu i utrzymać drugą pozycję w klasyfikacji konstruktorów.

Poprawki są w planach

Ferrari przygotowuje kolejne zmiany w samochodzie, jednak Leclerc nie wie, jak będą one wyglądały na tle pakietów rozwojowych rywali. W Formule 1 liczy się bowiem nie tylko własny postęp, lecz także jego tempo względem konkurencji. Leclerc odniósł się również do dalszego rozwoju samochodu:

Mamy pewne rzeczy w przygotowaniu, ale nie wiem, co przygotowują inni. Zamierzamy poprawić samochód – czy to wystarczy, żeby pokonać ich w wyścigu rozwojowym… Nie wiem, co mają w zanadrzu.

Hamilton też bez tempa

Problemy nie dotyczyły wyłącznie Leclerca. Lewis Hamilton rozpoczął wyścig z szóstego pola i na tej samej pozycji dotarł do mety. Jednym z najważniejszych momentów jego wyścigu było wywalczone wyprzedzenie Lando Norrisa, jednak później kierowca Ferrari stracił pozycję na rzecz Kimiego Antonellego. Hamilton nie był szczególnie zaskoczony brakiem możliwości walki z samochodami znajdującymi się z przodu. Znacznie większym problemem okazała się dla niego praca ogumienia przez cały weekend.

Hamilton tak opisał sytuację:

Byłem po prostu zaskoczony przez cały weekend – w ogóle nie potrafiłem zmusić opon do pracy. Nawet przez cały wyścig opony raz zaczynały działać, raz przestawały, potem znowu zaczynały i znowu przestawały. W jednej chwili przyczepność pojawiała się na sekundę, a potem znikała. Byliśmy o kilka sekund na okrążeniu wolniejsi od samochodów jadących na samym czele, więc nic nie mogłem zrobić. Na każdym torze jest inaczej. Myślę, że na poprzednim torze było w porządku, ale z jakiegoś powodu tym razem nie byliśmy w stanie sprawić, żeby wszystko działało przez cały weekend.

Rezultat z Baku pozostawia więc Ferrari z dwoma problemami jednocześnie. Leclerc wskazuje na rosnącą stratę w rozwoju samochodu, natomiast Hamilton zwraca uwagę na trudności z wykorzystaniem opon. Kolejne poprawki będą miały znaczenie nie tylko dla pojedynczych wyników, ale również dla walki Scuderii o drugą pozycję w klasyfikacji konstruktorów.

O autorze

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Dziennikarz motoryzacyjny i pasjonat mechaniki samochodowej. W swoich publikacjach koncentruje się na motorsporcie, technice oraz kulisach funkcjonowania branży motoryzacyjnej. Analizuje wypowiedzi szefów zespołów, przedstawicieli producentów, mechaników i kierowców zawodowych, zestawiając je z dostępnymi danymi oraz źródłami pierwotnymi.Po godzinach samodzielnie rozwija umiejętności związane z obsługą i naprawą samochodów. Praktyczne zainteresowanie mechaniką pomaga mu lepiej rozumieć opisywane konstrukcje i wyjaśniać zagadnienia techniczne w sposób przystępny dla czytelnika.

© 2026 MotoGuru.pl