Robert Kubica bez punktów na Fuji w FIA WEC. Toyota wyrwała zwycięstwo Alpine

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Robert Kubica, Yifei Ye i Phil Hanson zakończyli 6 Hours of Fuji na 12. miejscu w klasie Hypercar. Ferrari 499P z numerem 83 nie zdołało przebić się do punktowanej dziesiątki, podczas gdy losy zwycięstwa rozstrzygnęły się dopiero w ostatnich minutach. Toyota wykorzystała neutralizację i strategią odebrała wygraną Alpine.

Trudny weekend Kubicy

Załoga AF Corse już przed startem miała sporo pracy do wykonania. Sobotnie kwalifikacje zostały przerwane z powodu intensywnego deszczu, dlatego o ustawieniu samochodów zdecydowały najlepsze czasy z treningów. Kubica, Ye i Hanson ruszali z 12. pola, ponieważ ich najlepszy wynik wynosił 1:30.036.

W samym wyścigu Ferrari z numerem 83 nie zdołało wykonać znaczącego skoku w klasyfikacji. Po sześciu godzinach rywalizacji załoga została sklasyfikowana dokładnie tam, skąd startowała, czyli na 12. pozycji w Hypercar. Tym samym Kubica i jego partnerzy opuścili Fuji bez punktów.

Ferrari poza walką o podium

Nie był to zresztą udany wyścig dla Ferrari jako całości. Fabryczny samochód z numerem 51, prowadzony przez Alessandro Pier Guidiego, Jamesa Calado i Antonio Giovinazziego, zajął dziewiąte miejsce. Drugie fabryczne 499P, numer 50 Antonio Fuoco, Miguela Moliny i Nicklasa Nielsena, zakończyło rywalizację dopiero na 16. pozycji.

Dla załogi Kubicy oznacza to kolejny trudny weekend w sezonie 2026. Polak, Hanson i Ye pozostają w tym roku w tym samym składzie, który w poprzednim sezonie wygrał 24 Hours of Le Mans i zakończył mistrzostwa na drugim miejscu w klasyfikacji kierowców. Na Fuji tempo Ferrari nie pozwoliło jednak włączyć się do walki z czołówką.

Alpine miało mocny wyścig

Na drugim końcu stawki długo wszystko układało się pod dyktando Alpine. Francuska marka zajęła cały pierwszy rząd po odwołaniu kwalifikacji, a jej dwa A424 przez znaczną część wyścigu utrzymywały się w ścisłej czołówce. Samochody z numerami 35 i 36 kilkukrotnie zamieniały się pozycjami w wyniku strategii i kolejnych neutralizacji.

Sytuację próbował wykorzystać także Aston Martin. Samochód z numerem 007 wyszedł nawet na prowadzenie dzięki podcięciu rywali podczas pit stopów, ale kara przejazdu przez aleję serwisową za naruszenie przepisów przy wjeździe do boksów odebrała mu szansę na zwycięstwo.

Jedna opona zmieniła wszystko

Kluczowy moment nastąpił na początku ostatniej godziny. Po poważnym wypadku McLarena klasy LMGT3 wyścig został zneutralizowany, a zespoły ruszyły do boksów. Toyota i BMW postawiły na agresywną strategię, wymieniając w samochodach z numerami 8 i 15 tylko po jednej oponie.

Toyota dzięki krótszemu postojowi przesunęła się z siódmej pozycji na prowadzenie. Alpine numer 36 po wolniejszej obsłudze spadło aż na piąte miejsce, ale Victor Martins szybko rozpoczął odrabianie strat. Po wznowieniu ścigania wyprzedził kolejnych rywali i na około 10 minut przed końcem uporał się również z BMW Driesa Vanthoora.

0,591 sekundy po sześciu godzinach

Martins ruszył następnie w pogoń za Ryo Hirakawą. Kierowca Alpine w końcówce znajdował się mniej niż sekundę za Toyotą, ale Japończyk nie popełnił błędu. Po sześciu godzinach różnica na mecie wyniosła zaledwie 0,591 s.

Zwycięstwo przypadło Toyocie TR010 Hybrid z numerem 8, którą dzielili Sébastien Buemi, Brendon Hartley i Ryo Hirakawa. Drugie miejsce zajęli Jules Gounon i Victor Martins w Alpine numer 36, a podium uzupełnili Kevin Magnussen, Raffaele Marciello i Dries Vanthoor w BMW numer 15.

Czwarte miejsce przypadło drugiemu Alpine, przed Cadillakiem numer 38 i Peugeotem numer 94. Toyota numer 7, walcząca o mistrzostwo, ukończyła zawody na ósmej pozycji. Dla Toyoty było to pierwsze zwycięstwo w domowej rundzie WEC od 2023 roku i trzecia wygrana zespołu w sezonie 2026.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl